Nie oglądaj telewizji, mówili

Nie oglądaj telewizji, mówili, co przypomniało mi się wczoraj, a właściwie dziś w nocy, koło 2 nad ranem, kiedy kończyłam oglądać dokument „les enfants de Daesh”.

To było już po tym, kiedy zjadłyśmy z moja córką lekką kolacje (roszponka z sosem vinegrette, kasza jaglana, ciecierzyca, duszona marchewka), po ty jak przy ciepłym świetle lamp w moim salonie oglądaliśmy sobie we dwie Twilight. Oglądałyśmy ten film, w tym samym czasie szydełkowałam Willow Squares, córka odpowiadała na snapy, omawialiśmy urodę Roberta Pattinsona…
Taki słodki wieczór, wypełniony czułością i łagodnością. Rozwiesiłyśmy jeszcze pranie, przeczytałyśmy/obejrzałyśmy album Jirô Taniguchi, wyszłam z jej pokoju i z uśmiechem zgasiłam światło.

***

A później, wpadłam na ten dokument : „Les enfants de Daesh”.

https://www.france.tv/documentaires/societe/274931-les-enfants-de-daech.html

Streszczenie urywka opisu ze stronu :

Wykorzystanie dzieci w działaniach wojennych nie jest nowością, ale sposób w jaki Daesh „inwestuje” w dzieci jest przerażający.

Na terenach Państwa Islamskiego żyje 500 dzieci z francuskim obywatelstwem. Jedna trzecia urodziła się tam, na miejscu.

Te dzieci stanowią dziś – dla zachodniego społeczeństwa – bombę z opóźnionym zapłonem. Ich powrót do Francji niepokoi. Co zrobić z tymi osobami, które od najmłodszych lat były wychowywane w ekstremalnej przemocy, w nienawiści zachodniej kultury ?

Film opowiada o dzieciach, francuskich ale nie tylko, dzieciach rodziców, którzy zostali zwerbowani przez Daesh i wyjechali do Syrii, by tam walczyć w imię religii.

Dzieci, które w „przedszkolu” maja te same zajęcia, co wszystkie przedszkolaki : rysują, kolorują malowanki, uczą się piosenek, bawią się pluszakami, oglądają telewizje.

Tylko ich filmy pokazują, jak ucina się ludziom głowy,

– Widzialyscie to juz kiedys ? – tak, kiedy obcinali glowe, na wideo

daje się czterolatkom do ręki nóż i uczy się podrzynać misiom gardła, ich kolorowanki przedstawiają granaty i kałasznikowy do pokolorowania. Uczy się je nienawiści do „niewiernych”, pogardy dla niezawoalowanych kobiet.

W szkole, trochę większe dzieci uczy się bardzo zawężonej matematyki, zmienionej historii, przede wszystkim dużo jest „sportu”, który przypomina trening bojowy.

Daesh ma – podobno – coraz bardziej utrudniony dostęp do werbowania młodzieży. Wciąż młodzi ludzie, do których w Europie społeczeństwo odnosi się z pogarda, którzy nie widza dla siebie przyszłości we współczesnej Europie, którzy maja potrzebę przynależności do czegoś, wiary w cos, dają się zmanipulować i wyjeżdżają. Jednak dziś służby bezpieczeństwa inwigilują bardziej – niż jeszcze kilka lat temu to środowisko.

Dlatego Państwo Islamskie inwestuje w przyszłość, czego jakoś Stary Swiat nie może pojąć. W przyszłość, czyli w dzieci. W ich „edukacje”. Wypuszczają później zmanipulowane dzieci (w dokumencie jest drastyczna scena, kiedy żołnierz zdejmuje z kilkuletniego dziecka zapas ladunkow wybuchowych), które maja wysadzić w powietrze szkoły, autobusy i odnaleźć się później w niebie.

Po dyfuzji, jesienią 2016 roku, jednej z wykorzystanych w tym dokumencie scen – kiedy dziesięcioletni chłopcy, technicznie obywatele rancji, dzieci wywiezione przez zradykalizowanego kilka lat wcześniej ojca – dokonują egzekucji, co zostało nagrane w celach propagandowych, we Francji wszczęto śledztwo (apologia terroryzmu, udział w zbrodni zorganizowanej).

Na terenach objętych wpływami Daesh istnieja ponoc co najmniej cztery ośrodki trenujące dzieci.

***

Kiedy takie rodziny wracają do Francji, dzieci są zupełnie wyrwane z kontekstu.
Były wśród osób, które w chory sposób, ale jednak – troszczyły się o nie – bawiły się z nimi, w perfidny sposób opiekowały się nimi, przebywały z nimi cały czas.
Po wyjściu z samolotu, we Francji, widzą jak ich rodzicom zakłada się kajdanki i jak umundurowani oficerowie zabierają dorosłych do więzienia. Znajdują się wśród osób, które – znów – robią wszystko dla ich dobra – rodziny zastępcze, psychologowie które okazują im czułość, serdeczność, ciepło. Ale w przypadku tych dzieci „norma” znajduje się zupełnie gdzie indziej. Czy czas pozwoli wymazać z ich pamięci te nieludzkie sceny, których były świadkiem ?

W dokumencie jest również watek opowiadający o kobiecie, Belgijce, która po rozstaniu z ojcem swojego dziecka załamała się nerwowo, rozczarowanie związkiem sprawiło, ze wpadła w Internecie w sidła rektorów. Wyszła za mąż za mężczyznę, który skłonił ja do wyjazdu do Syrii, wraz z kilkuletnim (chyba 4 letnim) synkiem. Po kilku miesiącach, kiedy obserwowała, czym są kobiety dla żołnierzy Daesh (macicami) , jak indoktrynuje się dzieci, udało jej się przekonać męża do powrotu z cala rodzina do Europy. Jej mąż trafił do więzienia, ona dziś jeździ po szkołach i opowiada młodzieży co przeżyła, co widziała i stara się je przestrzec.

Szkoda, ze znów tego typu dokumenty puszczane są po północy. Ze zobaczy je garstka osób, które z różnych powodów cierpią na bezsenność.
Szkoda, że nie zobaczą tego filmu osoby, które bardzo powierzchownie odnoszą się do tematu : co zrobić z ludźmi, którzy zostali wciągnięci w szpony wojny ? Uchodzcy, czy jak w przypadku tego dokumentu – dzieci Republiki Francuskiej, którym po prostu pierze się mózgi ?

***

Ten dokument naprawdę mną wstrząsnął. I poniekąd przebudził. (Bo ostatnio zamartwiałam się, znowu, ze jestem „złą matka” i miałam z tego powodu nieźle jazdy).
Prócz ewidentnej refleksji nad rolą edukacji, polityki w obliczu istot ludzkich dotkniętych wojna, wytarował mi skale Dobra i Zła w kontekście rodzicielskim.

Wokół siebie widzę rodziny, które popychają dzieci, by były „najlepsze”.
Masz być najlepszy w tym co robisz. Lepsze oceny, lepsza szkoła, lepsze liceum, lepszy kierunek na studia, lepsza praca. To jeśli chodzi o nastolatki wokół mnie. Jeśli chodzi o maluchy – wszystko musi być wokół nich sterylne a dzieci najlepiej by żyły pod kloszem, bez problemów natury moralnej czy etycznej, Zapominamy, ze nasze dzieci będą żyły w dużo „ciekawszych” czasach niż my. Ze frustracja, rozczarowanie w miłości, burze hormonalne – to wszystko może prowadzić w bardzo niebezpieczne rejony, o których my nie mamy pojęcia, bo zajeci jestesmy ogladaniem przyslowiowego Kola Fortuny.

Jakie dajemy naszym dzieciom narzędzia, by radziły sobie z przemocą, z brutalnością , z rozczarowaniem, które niewątpliwie ta przyszłość przyniesie?? Bo na razie czytam dużo o „murach”. Tia, zbudujmy sobie mur i schowajmy się pod kloszem, jeśli „nie wpuścimy ich” do swojego domu, to nam nie narozrabiają. Fantastyczna strategia, która prowadzi nas prosto w mur.

Do tego – sporo sie mówi ostatnio (i to w calej Europie) o tym, jaka Unia Europejska jest niedobra. Jakoś ludzie zapominają szybko, ze w krajach Unii (podkreślam, zeby nie bylo, ze zapomnialam na przykład o Balkanach) nie było wojny, jestesmy kolejnym pokoleniem, ktore żyje we względnym bezpieczeństwie. I może te podatki, wydatki na czasem bzdurna politykę UE, nie są takie zupełnie niepotrzebne ?

Nie oglądaj telewizji, mówili. Sama tak mówiłam. Teraz mówię (sobie) : oglądaj telewizje, ale po północy.

Polecam :
Les enfants de Daesh.
Autorzy :  Dorothée Lépine, Seamus Halley
 70min odradzany dla dzieci poniżej 12 lat.

Dodaj komentarz