Czy umiesz twerkować, mamo ?

Ja i moja córka żyjemy na różnych planetach.

Ja sama żyje na innej planecie, innej niż ta, na której żyłam będąc nastolatką. No i przyznaję, często mam wrażenie, że na innej niż współcześni mi czterdziestolatkowie. „Zbiegną sie czasem tory sieroce naszych dwóch planet”…  u mnie zdarza sie to aktualnie co wieczór przed ekranem telewizora, na którym puszczamy sobie – wydzielamy sobie- po jednym odcinku serialu Once Upon a Time. 

Faktem jest że do pracy albo przemieszczam sie z sypialni kilka metrów do biura, albo latam samolotem (tak, mam przytłaczającą świadomość ilości CO2 za którą jestem odpowiedzialna, a wszystko to dla wątpliwej przyjemności na przykład ujadania się z maczo w Dubaju, tego nie przebije żadna ilość śmieci „biologicznych”, które mogę przetworzyc na kompost) .
Faktem jest, że kiedy nie ma mnie w Lyonie, po moja córkę podjeżdża „chauffeur privee” (czyli lokalny Uber) i zawozi ja na lekcje jazdy konnej. Faktem jest, że kiedy jestem w Lyonie, jedziemy na te jazde konna razem, choć stajnie to naprawde nie jest moj swiat…
Faktem jest, że rozmawiamy w języku, który nie jest „maternelle”  dla żadnej z nas. Faktem jest, że ma bardzo rozszerzona Rodzinę, inna kobieta traktuje ją jak córkę i że ja czuję z tego powodu – egoistycznie – zazdrość.

Moja Rodzina „przeżywa” (powiedzmy ) właśnie okres, który porównam do tego, jaki przeżywają Japończycy czy Ukraińcy czy każda inna społeczność po wybuchu elektrowni jądrowej lub bomby atomowej. Bez schronów.

Reakcji łańcuchowych jest kilka.

Faktem jest, ze moja Pasierbica nie mieszka z nami, od początku tego roku szkolnego.  Oświadczyła mojemu Mężowi, że nie dość że nie czuje się członkiem naszej rodziny to jeszcze czuje do niego żal, ze narzucił jej mnie i moją córkę, jako rodzinę.  B.  najpierw się zdenerwował, później ustaliliśmy, ze będzie z nią spędzał sam więcej czasu.  Wyjechał z nią nawet na jesienne wakacje, do Kanady, ale widocznie – nie udało im się porozmawiać przez 10 dni… Niemniej, on uważa, ze to ja jestem główną przyczyną tego kryzysu, pozycję, ktora ja odrzucam, co prowadzi do konfliktu między nami.
Myślę, że najbardziej go boli, że moja córką daje mu tak wiele afekcji, atencji i traktuje jak członka rodziny, podczas gdy jego własna córka po prostu się od niego odcięła.

Podczas gdy oni oglądali walenie po drugiej stronie Atlantyku i urządzali wojny na śnieżki, siedziałam w Dubaju, sama. Moje jasne oczy i okrągła buzia Słowianki oraz fakt, że podróżowałam sama, skłonił taksiarzy i innych „drobnych przedstawicieli dubajskiego społeczeństwa” do traktowania mnie jak prostytutkę. Najpierw przezylam szok, później wkurw.

Te same wakacje – moja córka też siedziała ze swoim ojcem i macochą nad Atlantykiem, ( na szczęście po francuskiej i europejskiej stronie) bo oni teraz tam mieszkają. Gdy wróciła, ja byłam w Lizbonie.

Kiedy znalazłyśmy się w końcu same w domu, pierwsza rzeczą, która mi oznajmiła, było to ze planuje swoja bliska przyszłość ze swoja tata, jak tylko skończy znienawidzoną szkole w Lyonie.

Biedna ta moja córka – żyje w wiecznym rozdarciu, między domami swojego ojca i matki, między różnymi systemami hierarchii i chce nam wszystkim zrobić przyjemność, zamiast najpierw zrobić przyjemność sobie.

Szkoła – to kolejna porażka. Z radosnego, kreatywnego dziecka robi mi zakompleksionego, niepewnego siebie i swojej wartości młodego człowieka. Ponoć „dzieci” się z niej śmieją. Kiedy ma iść do szkoły płacze, dostaje migreny i w ogóle jest nieciekawie. Poza tym ma poważne problemy ze zrozumieniem lekcji i fatalne oceny. Jeszcze oceny – naprawdę, kiedy patrze na program i czego ich uczą, oceny mam w nosie, ale faktem jest, że ma podstawowe braki w znajomościach powiedzmy uniwersalnych – operacje dodawania i odejmowania, tabliczka mnożenia, zrozumienie poleceń zadań itp.

Byliśmy u lekarza, pani doktor zasugerowała spotkania z psychologiem.
Rozmawiamy właśnie o zmianie szkoły z publicznej na prywatna. Nie wiem, czy to się uda, czy bedzie chciala sie zgodzic, na kilka miesięcy, które dzielą dzisiaj i egzamin gimnazjalny.

No i soszial-media. Nie wiem , jak radzicie sobie, drodzy czytelnicy, rodzice nastolatkow z Instagramami, snapem, whatsappem i innymi apkami. Bo wiele rzeczy u mnie sie nie sprawdziło, zaczynając od ograniczeń i zakazów. Zarządzam szlaban na komorke, to jest insta na kompie – mamo, przecież powtarzam lekcje p o l s k i e g o…
To moje dziecko żyje w świecie wirtualnym – trochę jak ja – ale moi znajomi sa porozsiewani po świecie, a jej – o dwa bloki dalej.

Czuję się zagubiona, mam wrażenie, że wszystko dzieje się dokładnie w przeciwny sposób niż bym tego sobie życzyła.

Złamałam sobie mały palec u lewej stopy. W związku z czym nie biegam, nawet na jogę sobie nie mogę pozwolić.

Wzburzyłam się znowu zauważajac (trudno przeoczyć, przyznam)  przelew z mojego konta, na konto podatków państwowych, szczególnie gdy w mediach huczy u nas o „paradise papers” i gdy przed chwilą obejrzałam sobie w reportażu znajome twarze wypowiadające sie, ze nie maja nic do skomentowania. Ah, te Aruby i Isle of Men…

Ale z drugiej strony – myślę, że to wszystko dzieje sie po coś. Na przykład zmusza nas wszystkich do pracy nad sobą.

Moje Kręgi Kobiet odgrywają tu bardzo poważna rolę, pomagają mi, tak, cierpiec mniej. Tak dobrze jest spotkać sie w gronie po prostu ciepłych i życzliwych kobiet, które nie uczą życia, nie dają dobrych rad, po prostu są i swoją spokojną obecnością sprawiają, że i mnie przybywa siły i  odwagi i zaczynam na to wszystko patrzeć z innej perspektywy.

No i poswiecam wiecej czasu córce. Kosztem pracy.
Bądź tu kobieto niezależna finansowo, gdy na twojej głowie, prócz obowiazkow związanych z zawodem wiszą role takie jak :
– szefowa kuchni (co jemy na kolację ? co chcesz byle nie były to brokuły!…  )
– pochodnia oświaty (nigdy nie będziesz nauczycielka matematyki, nic nie rozumiem z tego co mi mówisz ! no to wejdź na youtube i zobacz jak sie konstruuje ten pięciokąt regularny, skoro ja Ci źle tłumaczę!)
– worek sparingowy – generalnie przeżywam kolejny bunt dwulatka, w bardziej wyrafinowanej formie, bo dwulatek po prostu ryczy i rzuca się na ziemię, a nastolatka, prócz tego ze trzaska drzwiami, potrafi też rzucić takim tekstem, w którym dużo jest i sensu i prawdy i kolców.

I ze wszystko sie ulozy, spadnie na swoje miejsce. Tylko jaka z tego powstanie mandala ?

PS. Twerkować rzecz jasna wciąż nie umiem.

Jedna myśl nt. „Czy umiesz twerkować, mamo ?

  1. ag

    jak to się stało, że czytam dopiero teraz ten wpis? 🙁 kochana moja, mandala będzie najpiękniejsza na pewno. z patyków, liści, końskich kopyt i miłości <3

    Odpowiedz

Dodaj komentarz