Archiwum kategorii: Ekologia

Miejskie odpady – źródło sukcesu rodzącego sie przemysłu

Możemy śmiało powiedzieć, że na początku XIX wieku, rodzący się przemysł swoje powodzenie zawdzięczał… używaniu miejskich pozostałości.

Miejskie odpady

Nie mówimy jeszcze o gospodarce cyrkularnej ale systematycznie odnajdujemy w przemyśle zastosowanie różnego rodzaju ekskrementów. W istocie, produkty „uboczne” miejskiego życia były głównie organiczne. Ale nie tylko

Możemy mówić o dwóch odrębnych kategoriach pozostałości wytwarzanych przez miasto: z jednej strony szmaty i kości a z drugiej błoto i ścieki z rynsztoka. Czytaj dalej

Ale jaja, ludzie listy piszą a świat się zmienia !

Ale jaja, ludzie listy piszą a świat się zmienia !

Nie wiem, czy wasze skrzynki na listy są zalewane rożnego rodzaju petycjami. Moje są, ale to jedyna forma spamu, którą czytam. Mało tego, często nawet podpisuje elektronicznie różne petycje. W moim odczuciu najwięcej korzyści przynoszą akcje stowarzyszeń, które łączą petycje z wysyłaniem e-maili do „zainteresowanych” firm. Już tłumaczę się z cudzysłowu, ba, nawet podam przykład. Czytaj dalej

Homo Detritus, Baptiste Monsaingeon. Pasjonująca książka o śmieciach

Śmieć przed-współczesny (Homo Detritus)

Poniższy bilecik powstał, by przybliżyć Wam, moi drodzy Czytelnicy, treść książki pana Baptiste Monsaingeon, Homo Detritus. Nie ośmielę się tego nazwać przekładem. Zachęcam tych z Was, czytających po francusku, do lektury oryginału i czekam z nadzieją na polski przekład.

Odpady w przeszłości.

Śmieć, na przestrzeni wieków, nigdy nie miał stałej definicji. Ta sama porcja materii raz zwana była odpadem, raz surowcem. Opowiedzieć historię śmiecia sprowadza się przede wszystkim do opisania tego, w jaki sposób grupy ludzkie zorganizowały swój stosunek do tego co zostaje, czyli pozostałości ich działań, czy to produkcyjnych, czy czysto biologicznych.

Śmieć jako rezultat porzucenia to wynalazek stosunkowo współczesny, pojawił się w krajach uprzemysłowionej Północy i wpisuje się dziś w model rozwoju ekonomicznego i kultury przemysłowej, które stały się globalne.

Miasta Błota

Czytaj dalej

Homo Detritus, Baptiste Monsaingeon. Pasjonująca książka o śmieciach

Homo Detritus – pasjonująca książka o śmieciach

Homo Detritus, Baptiste Monsaingeon. Editions de Seuil, maj, 2017.

Czytam właśnie, wróć, delektuję się świetną książką która opowiada o… śmieciach. O śmieciach, o naszym stosunku do odpadów, do wyrzucania, do tego czego już nie potrzebujemy.

o Autorze

W 2009 roku, Baptiste Monsaingeon wsiadł na żaglowiec, by zakosztować przygody, przygotowując materiał do swojego doktoratu o „nowym kontynencie” śmieci, który znajduje się gdzieś na Pacyfiku. Ale to co zobaczył po drodze przekroczyło wszelkie granice. Widział boat-boys wyrzucających na plaże zawartości koszy na śmieci. Turyści z jachtu mogli spokojnie mieć czyste sumienie – oni przecież śmieci wrzucili do kosza…

Widział góry śmieci, które tworzą wysypisko pod gołym niebem w M’Beubeuss, w Dakarze
https://www.youtube.com/watch?v=0arIENn-3Uo

Widzial Morza Saragossowe. Mnie uczono w szkole, ze rozmnażają się tam węgorze. Moja córka, być może będzie się uczyć, że znajduje się tam, nie, nie kontynent plastiku, ale raczej morze plastiku.

Gdy żaglowiec zawijał do portu, załoga rozmawiała o swoich obserwacjach z różnymi przedstawicielami lokalnych samorządów. Wszyscy mieli te sama piosenkę na ustach. Trzeba unowocześnić zarządzanie naszymi odpadami. Należy zmniejszyć ilość wytwarzanych śmieci, wykorzystać coś ponownie, przetworzyć. Wprowadzic w zycie słynne 3R. Czytaj dalej

Wyspa Wielkanocna

Zapraszam Was dzisiaj w wirtualna podróż na zagubioną na Pacyfiku Wyspę Wielkanocną. Piękne fotografie pochodzą, z bloga klubowej koleżanki, Ewy,, która prowadzi bloga „Cały ten Beneluks”  i na Wyspie Wielkanocnej spędziła podróż poślubną.

O Autorze i Książce

Jared Diamond  amerykański naukowiec, o bardzo wszechstronnych horyzontach. Znany jest szerszemu gronu głównie ze swojego stanowiska jeżeli chodzi o przekonanie o destrukcyjnym wpływie Człowieka na środowisko.

Czytam właśnie jego fascynująca książkę, Upadek, czyli jak cywilizacje decydują o przetrwaniu lub wyginięciu. Chciałabym podzielić się z Wami jego analizą upadku cywilizacji na Wyspie Wielkanocnej, wskazuje na katastrofę ekologiczną,  oraz zachęcić Was do lektury tej książki.

Za zgoda Ewy z bloga „Cały ten Beneluks” http://benelukszdzieckiem.blogspot.fr/2016/10/piec-najwazniejszych-miejsc.html

Czytaj dalej

Powidoki

Wczoraj miałam szczęście i poszłam do kina z Dorotą (autorka świetnego bloga o Lyonie)  na Powidoki , Andrzeja Wajdy . Na szczęście też film był w wersji oryginalnej. Po tragicznym tłumaczeniu napisów w wersji francuskiej, wciąż zastanawiam się, czy najbardziej niesamowity Francuz, któremu w ogóle chciałoby sie iść na polski film, przy najlepszych chęciach – coś zrozumial ?

Sam już tytuł, „niebieskie kwiaty”…. gdzie jest tłumacz???

W kinie spotkałam inna koleżankę, też z Polski, też z Łodzi, która jest w wieku mojej mamy.

Ujmę to tak : cieszę się, że dla mnie i młodszych ode mnie pokoleń sytuacje przedstawione w filmie należą do kart historii. Nie napiszę : „aż mi się wierzyć nie chce..,” bo wierzę, że tak było. A może i jeszcze gorzej?Kiedy Strzemiński stracił pracę na uczelni, bo odmówił mieszaniu się polityki do sztuki, nie miał zamiaru wspierać socrealizmu (zresztą nie dlatego, że to był socrealizm, ale dlatego, że była to po prostu ingerencja w sztukę). Zatem został wyrzucony z uczelni która współtworzył. Pozbawiony legitymacji związku artystów, nie tylko nie mógł zdobyć żadnego zatrudnienia, pieniędzy i stracił dostęp do kartek żywnościowych. Nie mógł nawet kupić farb (bo farby w sklepie dla plastyków mogli kupować wyłącznie plastycy zrzeszeni w związku). Koleżanka w wieku mojej mamy powiedziała, że film jest bardzo bliski jej wspomnieniom z dzieciństwa.

Zainteresowała mnie natomiast bardzo koncepcja powidoków, przedstawiona w pierwszej i jedynej radosnej scenie filmu, kiedy na zajęcia w plenerze dołącza nowa studentka, Hanna… Czytaj dalej

Flyer Sprzatanie brzegow Rodanu

Jak tworzy sie bezodpadową przyszłość ?

Kilka miesięcy temu napisałam bilecik o tym,  jak tworzy sie bezodpadową przyszłość . Konkluzja : poprzez edukację. I obserwację.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć, jak bardzo zaskoczyła mnie moja córka i o tym, jak jej drobny gest dodaje mi energii i motywuje do tego, co robię na co dzień.  Czytaj dalej

#16 – Luty Bez Foliówek

Kochani,
Pozwólcie mi zacząć tydzień od bardzo przyjemnej wiadomości – wraz z kilkoma dziewczynami, którym bliski jest ideał życia bezśmieciowego, zarzadzilysmy „wydarzenie” na fejsie, Luty Bez Foliówek (#LutyBezFoliowek). No dobrze, nie jest sekretem, że Luty Bez Foliówek jest częścią szerszego projektu : Nie znoszę śmieci 🙂 (#NieZnoszeSmieci), ale trzeba od czegoś zacząć, a najłatwiej jest zwyczajnie zacząć od prostego, codziennego gestu, jakim są zakupy:

Luty Bez Foliówek
Czytaj dalej

#6 – Sekretne Życie Drzew

« C’est une faiblesse inhérente à la nature humaine que de fermer les yeux sur les dangers qui ne sont pas échéance immédiate. Tout phénomène marche lente et progressive ne réussit jamais, dans quelque domaine que ce soit, à inquiéter personne. Le drame de la forêt, en quelque pays que ce soit, réside en ce qu’on a toujours tendance la sacrifier l’immédiat. » (M. BOUDY, ancien Directeur des Eaux et Foréts du Maroc. « Cahiers des Ingénieurs Agi-alla- 171eS )) 3° trimestre 1949.)

Wiele dobrego napisano o tej książce, i moja opinia o niej jest również bardzo pozytywna.

Niewiele wiem o lesie i życiu drzew i dlatego ta lektura okazuje sie wpasc na odpowiedni grunt. Opowieść niemieckiego leśnika o tym, że drzewa tworzą społeczności, ze porozumiewają sie za pomocą systemu korzeni i grzybni, rosnących z nimi w symbiozie, o miejskich „dzieciach ulicy”. Wszystkie te słowa wpadły do mojego chłonnego umysłu, ktory fotosynteza zainteresował sie ostatnio na lekcjach biologii w liceum…I otworzyla sie furtka, wiodaca w nowe miejsca.

Przyznaje, publicznie, bezmiar mojej niewiedzy. Niewiedza jest potężnym narzędziem i może wyrządzić krzywdę. Niewiedza objawia sie tym, ze wolimy przyklejać łatki (na przyklad cos ma „naturalne”pochodzenie (jak piżmo w perfumach z wyższej półki – bezsprzecznie jest naturalne), „bio” (jak „mięso od szczęśliwej krowy”, hodowanej na łące. ), autentyczne (jak piękny mebel z luksusowego drewna), „etyczne” (jak papier lub choinka pochodzące z lasów gospodarczych).

*** Czytaj dalej

#głosujportfelem – o świadomości

Jako wynagrodzenie mojej pracy otrzymuję pensję. Dzięki inwestycji w Airbnb mam jeszcze inny przychód, ale pokrywa on na razie koszt inwestycji, przyjmijmy zatem, ze 100% mojego dochodu sanowi moja pensja.

Dzięki Kakebo i prowadzeniu budżetu wiem, że dzisiaj moje wydatki stale (kredyt za mieszkanie, podatki, ubezpieczenia, media, niezbędne abonamenty, oszczędności i projekty ) stanowią ponad 70% mojego dochodu. Na „życie” (bieżące wydatki, takie jak żywność, ubranie, transport i podróże, oszczędności, niespodziewane wydatki itp. zostaje mi zatem mniej niz 30% . (powyższe 70% mogę podciągnąć czasem podciągnąć pod kategorie „wolny wybor” jak na przykład przy wyborze firmy dostarczającej nam prąd – ale jestem świadoma tego, ze to żaden „wybór” o rynku energii widzianym moimi oczami też napiszę)

W moim pojęciu „glosowanie portfelem” polega na tym, by codziennymi decyzjami umieszczać to „wolne” X (w moim przypadku ok. 30%)  w takich rękach, które z tymi pieniędzmi zrobią coś, z czego będę dumna, co podniesie mój „indykator szczęścia”.

Warto odpowiedzieć sobie, jaki akt kupna podnosi mój indykator szczęścia? Dla mnie sa to zakupy : bezodpadowe, kupione w jak najkrótszym obiegu, gdzie wszyscy „aktorzy” (producenci, pośrednicy i konsument) znajduja satysfakcje. W sklepach „charity shop”, gdzie używanym przedmiotom daje sie drugie zycie Jesli kupuje nowe przedmioty (ubrania, kosmetyki) – dbam, by byly to przedmioty bio/ethical/ z „vegan label”, lub stworzone przez znajomych, lub w sklepach, w ktorych mozna wejsc, pogadac z ekipa, z wlascicielem, tworca… Czytaj dalej

Jak tworzy się bezodpadowa przyszłość ?

Poprzez edukację.

Moja córka wróciła do domu, po tygodniowej nieobecności. Wymyśliłam sobie, żeby poszła ze mną na wyprawę do sklepu typu „zero waste” – Day by day.

Otwiera się teraz w Lyonie więcej takich miejsc, a ja #glosujeportfelem i lubię odkrywać i wspierać, nawet i drobnym zakupem, takie właśnie inicjatywy. Wierzę, że jeśli więcej ludzi zacznie robić w ten sposób zakupy, to suma naszych pojedynczych gestów zmieni sposób myślenia i konsumowania społeczeństwa jako całości. Czytaj dalej

Home made #2

Domowy Plyn do Prania
Dwa miesiące temu zaczęłam domową produkcję plynu do prania. Jak ten czas szybko mija. Wczoraj zrobiłam płyn po raz trzeci i obliczyłam,  ze w ciągu 2 miesięcy zrobiłam okolo 60 prań. (to dużo, ale jeśli wliczam w to dodatkowe pranie pościeli i ręczników, zwiazane z wynajmowaniem pokoju w Airbnb, to wychodzi że ok).

Pranie jest czyste tylko mankamentem płynu jest … brak t e g o zapachu, do którego byłam przyzwyczajona cale życie. Pranie nie pachnie bowiem niczym. Czytaj dalej

Bobo

Zainspirowała mnie Ann i chciałabym podzielić się z Wami pewną myślą, która zawitała u mnie po przeczytaniu komentarza pod jej postem Skala Odpowiedzialnosci (polecam)

Otóż uważam (uważałam i będę uważała) że w życiu liczy się każdy gest. W związku. W diecie. W sporcie. W stosunkach z rodziną i znajomymi. W codzienności.

Opowiem Wam dziś o „bobo”. Czytaj dalej

Kompost w wielkim miescie

Jak podaje oficjalne źródło  każdy mieszkaniec aglomeracji „Grand Lyon” produkuje 245 kg odpadów. „domowych” rocznie.

Ja + Ben + 2x Nasze Patchworki/2 (bo mieszkają polowe roku u Drugich Rodziców) = statystycznie : 735 kg śmieci, co roku.

Statystycznie 120 kg z tej prawie tony stanowią odpady „fermentowalne”, można wiec je kompostować.

Miesiąc temu przyszedł do mnie piękny pojemnik na kompost od ecovi. Czytaj dalej

#49 – Konsumentka – Salata

Taki piekny niedzielny poranek. Zbieramy sie na wypad w jakies miejsce, gdzie pies bedzie mogl sobie hasac bez smyczy… Zabieram sie do pakowania „piknikowego koszyka”. Ale przedtem podziele sie z Wami kolejnym fragmentem ksiazki Jean-Pierre Coffe, „Arretons de manger de la merde”   (wciaz w moim wolnym tlumaczeniu) Czytaj dalej

#48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

Brzmi tak banalnie. A przeciez wcale nie jest to takie latwe wprowadzic w zycie. Mieszkam w miescie i choc od kiedy zmienilam prace i pracuje w home office, kupuje w przydomowych sklepikach i unikam hipermarketow, to wcale nie znaczy, ze spozywalam zywnosc produkowana lokalnie i w zgodzie z sezonami. Zle nawyki, ot co.
Plan jest taki:

Czytaj dalej