Archiwum kategorii: Ćwiczenie wdzięczności

O wdzięczność (znowu)

Przygotowałam sobie szkic tego o czym lubię sobie przypominać, czyli o Wdzięczności, po czym przeczytałam u Kasi o jej wyzwaniu styczniowym. Ponieważ lubię grać zespołowo, podpinam się pod jej wątek, #eksperymentujesz  😉

***

Zapisałam sie na newslettera do mojej ulubionej joginki (Lesley Fightmaster), ktora prowadzi 30 dniowy program Szczęśliwej Jogi (#hathayogahappinessi wcale nie zdziwiłam sie, dlaczego w pierwszym liściku pisała ona wlasnie o Wdzięczności.

Poczucie wdzięczności jest jednym z fundamentów szczęścia, ba, nawet zdrowia i … dłuższego życia.  Wysłuchałam bardzo ciekawy wykład TED pani Florence Servan-Schreiber. Powiedziała ona, między innymi, ze znaleziono dowody na tę tezę o przedłużaniu sobie życia. Szukano osob, które żyją w tym samym miejscu, jedzą dokładnie to samo pożywienie, mają ten sam rytm życia i no i do tego najlepiej, gdyby były w zwiazku z ta sama osoba… tak, to możliwe – w zakonie. Czytaj dalej

# 22 – Ćwiczenie Wdzięczności – Bilans

Zakończyliśmy cykl.

Jeśli robiliście te ćwiczenia codziennie – czy widzicie z m i a n y w Waszym życiu?  

W moim życiu tak, zaszły duże zmiany (o ktorych napiszę po 17 kwietnia). 

Czego się nauczyłam? Że warto żyć chwilą teraźniejszą, mieć marzenia i je spełniać, wspominać i zapamiętywać tylko te dobre chwile. 

Prawdopodobnie może to zabrzmieć w sposob bardzo nawiedzony, ale tak właśnie to czuję. 

A co u Was? 

#20 – Wdzięczność (dzień dwudziesty )

Podziękujmy za to, że oddychamy.

Wdech. Krótkie wstrzymanie. wydech. Krótkie wstrzymanie.

Kiedy praktykuję medytację,obserwuję taki właśnie rytm składający się na oddech .

Jak trudno jest skupić się tylko na oddechu wie każdy, komu na medytacji pomaga „przedmiot”, na przykład liczenie. 1,2,3,4,5,5.. Do 100. I z powrotem.

Masz może dziś szansę (zrobić 100 kroków?) wyjść do parku, do lasu czy nawet do ogrodu, wziąć wdech i pozwolić wiośnie wypełnić płuca? Gorąco zachęcam jej nie zmarnować 😉

Miłego dnia 🙂

Czytaj dalej

#16 – Wdzięczność (dzień szesnasty )

Dziś wypełniamy „magiczny czek”, z suma jaka sobie życzymy otrzymać… I umieszczamy go sobie na ścianie, w portfelu, w książce – tak, by nasz wzrok padał na niego regularnie. Za każdym razem, kiedy na niego patrzymy, wyobraźmy sobie, jak spędzamy te pieniądze 🙂

(w Polsce prawdopodobnie czeki wyszły z obiegu :))

***

Co zrobiłabym z suma, która zapisałam sobie na karteczce ?

Spłacam kredyt za mieszkanie. A właściwie to za Studio tez.

„Zabezpieczam” finansowo ewentualne studia mojego dziecka. Lub, jeśli nie chciałaby wykorzystać tych środków na studia, pomagam jej w jej własnych projektach (ale nie za dużo. Kiedy cos się otrzymuje na tacy, to tak często bywa, ze się to uznaje za pewniak, za „należne mi” i się o to należycie nie dba. a poza tym to frajda przeciez osiagnac cos samemu).

Następnie wyjeżdżam w podróż dookoła świata. Może na rowerze ? Oczywiście rower od czasu do czasu jest przewożony pociągiem, autobusem, samolotem czy statkiem. Taka kilkutygodniowa podroz statkiem, gdzie mozna dostac i choroby morskiej i zapytac sie „poo co ci to k* bylo?, pobyc sama ze soba lub z Towarzyszem Podrozy.

Sypiam czasem w hotelach z sauna, a czasem w hostelach. Czasem wynajmuje mieszkanie w Airbnb, a czasem rokladam namiot.

Jadę najpierw do Meksyku a stamtąd do Ameryki Południowej. Az do Ushaii. Hiszpańskiego uczę się po drodze 🙂

Następnie zwiedzam Oceanie : zaczynam od Tahiti, później Australia, ale zahaczam tez o Nowa Zelandie.

Po drodze kradną mi rower. Ale gdzie ?

Na kilka miesięcy wybieram się do Indii, tak, akurat przez Japonie, Taiwan i Malezje, bo koniecznie chce zobaczyć ten park z Orangutanami.

Z moich obliczeń wynika, ze taki roczny break kosztuje tyle co Rolex, a jak się człowiek dobrze zakręci to dwuletni najwyżej tyle co Tesla.

Od czasu do czasu place bilet lotniczy mojemu dziecku, żeby dołączyło do mnie na kilka tygodni.

Gdy zdobywam pozwolenie na prace czasem bywam kelnerka, czasem baby-sitterka lub daję lekcje francuskiego. Albo robię zdjęcia. Ślubne. Bo umiem.

Co może mi pomóc przedłużyć podróż.

A kiedy już mi się chce, to wracam do Polski, na Warmie, i konstruuje sobie w lesie nad jeziorem domek z drewna, taki wiecie, z wielka izba (może nie tak wielka, jak w Hateful 8 Tarantino), w której jest i kuchnia i jadalnia i salon z biblioteka, i miejsce na gościnna kanapę, za ściana łazienka (i sauna), za druga ściana sypialnia z dużym, wygodnym łóżkiem.
Mam ogródek, ze szklarenką, a co, zebrałam bowiem wiedze o permakulturze, czas by ja wykorzystać.

Od lat żyje przecież w sposób minimalistyczny. Produkuje mało odpadów, jem co mi ziemia obrodzi, albo co zdrowego uda mi sie kupic,  a żeby te wszystkie doświadczenia nie zaginęły, zdobywam etat nauczycielki francuskiego w najbliższej mieścinie i wkładam dzieciom do głowy, ze warto mieć marzenia i je realizować.

W wolnych chwilach ćwiczę jogę (czyli codziennie), zakładam Towarzystwo Miłośników Ziemi (tu nazwa regionu w którym się zakotwiczę:-)) i raz w tygodniu,czemu nie po Mszy? chodzimy sobie po lesie i nad jeziorem i zbieramy śmieci, ktore pozostawili po sobie mniej ogarnięci wielbiciele natury. 

No i Irenka przyjezdza do mojej chatki Baby Jogi 4 razy do roku, z przyjaciółmi, później z rodzina.
Zycie jest piękne 🙂

***

Jestem wszieczna za 

1. Długi poranny spacer z Pepperem nad rzeką

2. Za uśmiech mojej córki rano, po przebudzeniu. 

3. Za ładną pogodę i śpiewające ptaki. I za to, że dostrzegam tę wiosnę

4. Za kwiat magnolii na balkonie

5. Za interesujące blogi, ktore dzisiaj czytałam. Tak jak moje dzieci nie oglądają telewizji (tylko YouTube) tak ja nie czytam już gazet (niestety, przepraszam wszystkich dziennikarzy), tylko najcześciej blogi.

6. Za kolejny udany dzień w pracy.

7. Za to, że mogłam zawieźć dzieci na koniki.

8. Za pyszną tartę pomidorowo-kozią

9. Za wspólne oglądanie Mamma Mia z dziewczynami

10. Seans jogi przed snem.

I za propozycję robienia zdjec ślubnych (mimo,że przestałam oficjalnie w zeszłym roku, po prostu ktoś mnie poprosił u szefowej;-)), za planowanie wakacji w Grecjii, za szczerość sama ze sobą, za… Ach, dużo bym mogła jeszcze pisać…

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

14# – Wdzięczność (dzień czternasty)

Dziś nadszedł dzień, gdy możemy unormować relacje nieco problematyczne lub zerwane.

Sporządźmy wiec listę 10 powodów, dla których moglibyśmy podziękować  osobie, z ktorą zerwaliśmy kontakt.

To jedno z najtrudniejszych ćwiczeń w tym „zestawie”.

Za co moglibyśmy podziękować osobom, z którymi zerwaliśmy kontakt? 

Może za spokój w naszym życiu, ktory pojawił się wraz z ich nieobecnością?

Może jednak za przeżyte wspólnie chwile? 

***

Myślę o mojej koleżance Andżelice. To była piękna, długotrwała znajomość. Nasza wspólna głupota doprowadziła nas do tego, że nasza przyjaźń się skończyła. Czy chciałabym ponownie widzieć ją w moim życiu? Nie. Ten czas się skończył. Czy żałuję, że była? Nie. Mam dzięki niej tak wiele pięknych wspomnień. Wybieram puścić w niepamięć powód naszej kłótni. I dziekuję jej za Irlandię, za Mediolan, za dwie majówki, za sesje zdjęciowe, za wspólną pracę, za rozmowy, za jej pomoc przy przeprowadzkach, za wyjście do parku z Irenką, za to, że była i zapewne jest wspaniałą kobietą. Za to jej dziekuję.

***

  
1.jestem wdzięczna za Śmingus Dyngus. I za to, że moje Patchworki mogą go doświadczyć.

2. Za bezpieczną podróż po polskich drogach. (Ludzie jeżdżą dużo za szybko jesli weźmiemy pod iwagę stan dróg. Za każdym razem zastanawiam się, czy to bezmyślność, brak wyobraźni? Przecież po drodze mijamy tyle krzyży…)

3. Za bezpieczną podróż samolotami. Irenka była przerażona tym, co wydarzyło sie w Brukseli, przy przejściu przez Security check rozglądała się nerwowo. Pózniej, już po stronie „międzynarodowej” powiedziała mi, że czuje się bezpieczniej. 

4. Za czekanie miedzy dwoma lotami. Dziewczyny oglądały filmy na komputerze, my spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Dawno już nie widziałam mojego mężczyzny tak wyluzowanego. Odbylomsię prawie bez telefonów i mejli.

5. Za czas na lekturę

6. Za czas na refleksję

7. Za radość Peppera, ktory nas zobaczył 

8. Za czyste, dzięki wysiłkom Alizé, mieszkanie.

9. Za zaimprowizowaną „z niczego” kolację 

10. Za spokojną noc w ramionach mojego faceta. Niby niewiele, a przecież…

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

13# – Wdzięczność (dzień trzynasty)

Dziękujmy za wszystko, co udaje nam się robić. I to od samego rana. Wyobrażajmy sobie rezultat, jakby każdą czynność i zadanie były już zrealizowane.

Dziś, przy Święcie, się nie napracuję;-)

Jest i będzie miło.

 ***

Jestem wdzięczna za :

1. Długi spokojny poranek. Za kwiatki w ogrodzie

  
2. Pyszne i lekkie (tak) śniadanie Wielkanocne

3. Za historyjkę, ktorą przygotowaliśmy dla dzieci przy okazji szukania jajek po ogrodzie i lesie. We Francji jest taki zwyczaj że w Pomiedzialek Wielkanocny chowa się słodkości i urządza dzieciom zabawę w podchody.

Nasz historyjka: „jestem małym smokiem, ktory nie umie nawet pluć ogniem a którego wiesniacy zamknęli w donżonie. Pewnego dnia obejrzałem w TV program, jakiś starzec mówił że zamknięto mnie, bonza bardzo mi śmierdziało z buzi ! I że mam na zewnątrz rodzinę i że wystarczy zebrać 10 jaj z czekolady, żebym zdobył klucz a wówczas odnajdę i rodzinę i będę wolny i szczęśliwy.

Pozniej w ogrodzie pochowaliśmy jajka z czekolady i karteczki z podpowiedziami, gdzie znajdują się kolejne.

Klucz znajdował się w łazience, przy myciu zębów (jedno z zadań) mozna było w lustrze poznać rodzinę smoka.

Siostrzeńcowi bardzo się podobały, dziewczyny obraziły się za ten „oddech szakala” ale też im się podobało 😉

4. Jestem wdzięczna za spokojną atmosferę w Święta, chyba po raz pierwszy w życiu (w ubiegłym roku było fajnie, ale nie donkonca t a k spokojnie.

  
5. Jestem wdzięczna za długi spacer z cała rodziną, nad jezioro.

6. Zamiast siedzieć przy stole cały Boży dzień, spacerowaliśmy ponad dwie godziny i nawet pozbieralismy trochę „zapomnianych” śmieci.

  
7. Za małą ilośc TV w Święta. Za grę w Śpiące Królewny;-)

   
 8. Za rozmowy, rozmowy, rozmowy. Z Rodziną ale i z Benoit. Naprawdę dawno tak wiele nie rozmawialiśmy 😉

9. Za to że Irka miała okazję mówić trochę po polsku, za to że Margaux była bardzo miła i nawet obejrzała bez sprzeciwu Forest Gump po polsku.

10. Za wieczór przy kominku…
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

12# – Wdzięczność (dzień dwunasty)

Sporządźmy listę naszych dziesięciu najbardziej szczerych pragnień, we wszystkich domenach życia.

Następnie podziękujemy trzy razy, na piśmie, jakby one się już spełniły. Wyobraźmy sobie siebie w każdej z tych sytuacji. Jak się czujemy ? Jakie emocje towarzysza nam, gdy takie pragnienie się realizuje ?

To zbiega się troszkę z psycho-magicznym ćwiczeniem Feng-shui, siatka Bagua. Znajduje się tam 9 stref, którym odpowiadają pewne energie, w każdej z nich wskazujemy, czego sobie życzymy, zgodnie z energia nią rządząca: milosc, związek, kariera…

Czytaj dalej

11# – Wdzięczność (dzień jedenasty)

Pomyślmy o trzech osobach w naszym życiu, które naprawdę miały magiczny wpływ na nasza egzystencje i podziękujmy im w myślach z cala mocą emocji

Różni się tym, od ćwiczenia z dnia drugiego, że „tamte” osoby pomogły nam, bardzo, w pewnym momencie życia. Jak Dorota, ktora we mnie uwierzyła a Denise nauczyła mnie zawodu fotografa.

Te z dnia jedenastego zaczarowaly nasze życie. 

Czym jest magia, jesli nie silnym przekonaniem i wiarą? 

Na pewno moje życie zaczarowała mi Mama, czytając bajki, gdyż byłam dzieckiem. Babcia, otwierając swoją szafę i pozwalając sie przebierać, malować, obwieszać sztuczną biżuterią. Irka, bo zamienia mnie z Osoby w Mamę.

   
 

1. Jestem wdzięczna, że znalazłam tę „klinikę torebek” i odebrałam moją ulubioną zreperowaną torebkę, i że za 15€ i odrobinę cierpliwości uniknęłam większego wydatku.

2. Jestem wdzięczna, za szcześliwą podróż. Całą. Fajnie się podróżuje z Irenką. Obejrzałyśmy Hotel Transylwania (2 części), odrobiła zadanie z matmy. 

3. Jestem wdzięczna, że mogłyśmy pozwolić sobie na szybką wizytę w „barze paznokciowym” na lotnisku, obie wyszłyśmy z ładnym manicure 😉

4. Jestem wdzięczna, ze pomimo opoźnienia drugiego samolotu, zachowaliśmy dobry humor 🙂

5. Jestem wdzięczna Szwagrom, że przyjechali po mnie taki kawał na lotnisko do Gdańska. 

6. Jestem wdzięczna, że dojechaliśmy szcześliwie do nowego miejsca, w które moja polska rodzina zapuszcza od lutego korzenie.

7. Jestem wdzięczna, że jestem zdrowa

8. Jestem wdzięczna, że mam szczęście zobaczyc moich Rodziców i rodzinę Siostry

9. Jestem wdzięczna, że spełniają się im marzenia (o domu na wsi i spokojnym życiu) 

10. Jestem wdzięczna za Święta bez spiny – przynajmniej tak się zapowiadają.
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

10# – Wdzięczność (dzień dziesiąty)

Kiedy się budzimy, dziękujmy już za ten piękny dzień, który jest przed nami. I za to, ze żyjemy !

Dziś wracam do domu. Przede mną dwa odloty i dwa lądowania. W świetle ostatnich wydarzeń brukselskich, znów czuję się nieswojo…

Ale przecież żyję. 

Uśmiecham się.

*** 

1. Jestem wdzięczna za prawdziwy długi poranek w łóżku. Wyspałam się za cały tydzień.

2. Jestem wdzięczna za spokojne śniadanie w samotności. I takie mrugnięcia okiem, spod wieczka od konfitury :

  
3. Za deszczową i melancholijną podróż na lotnisko. Czytałam książkę w taksówce, a kolega drzemał. 

 4. Za to, że jednak nie zwiedziłam Edynburga z kolegami z pracy – wrócę tu po prostu z bliskimi;-)

5. Za spokojną podróż – buszowanie po lotniskowych sklepach, miłą prawie wszędzie obsługę, punktualność samolotów i szczęśliwe lądowania.

6. Za miłego mejla od koleżanki z pracy.

7. Za radość Pepper, kiedy mnie zobaczył. 

8. Za to ze mój były mąż wpadł z Irenką podczas mojej nieobecności i „starał” się naprawić uszkodzony od kilku dni kontakt w toalecie.

9. Za kolację w ulubionej przez nas restauracji japońskiej. I za małe „bonusy” którymi nas tym razem uraczono.

10. Za to, że uzupełniam moj dzisiejszy „dziennik wdzięczności” leżąc w moim łóżku, obok śpiącego mężczyzny, ktory mnie kocha. A moje mysli biegną do jutrzejszej podróży do Polski, na Wielkanoc. 

😉

Czytaj dalej

#9 – Wdzięczność (dzień dziewiąty)

Dziś będzie nieco lżej i z humorem 🙂

Wyobrażamy sobie magiczny proszek, którym posypujemy co najmniej dziesięć osób, które nam pośpieszyły z pomocą lub po prostu przysłużyły się naszemu poczuciu szczęścia.
Powtarzamy to ćwiczenie tyle razy, ile nam się zechce 🙂

  1. Irenka
  2. Benoit
  3. Margaux. 
  4. Bea i Piotrek
  5. Cécile, Isabelle, Małgosia, Kurczak, 
  6. Rodzice i Tesciowie
  7. Siostra i Szwagier z dziećmi
  8. Babcia
  9. Denise. Dorota. Andrzej 
  10. Nikhil. Za najcudowniejszy w moim życiu dzień w muzeum.
  11. Koledzy i przełożeni z aktualnej pracy.
  12. I wiele, wiele innych osob.

  

 

1. Jestem wdzięczna za poranny, półgodzinny spacer z hotelu na spotkanie z klientem.

2. Jestem wdzięczna, że wzięłam z Lyonu tylko buty bez obcasów 

3. Jestem wdzięczna za wczorajsze szczęśliwe rozwiazanie sprawy z bankiem i kredytem mieszkaniowym (wciąż mnie trzyma;-))

4. Jestem wdzięczna za to, że potrafię cieszyć się swoją kobiecością. Że akceptuję moje kształty, zmarszczki i włosy trochę z przymusu farbowane na blond.

5. W sumie z wdzięcznością przyjmuję kolejną miesiączkę. To świadczy o tym, że nie dosięga mnie jeszcze menopauza ;-)(Wiem, wcześnie o tum myślę, ale w związku z bieganiem po różnych medykach od płodności, czasem pojawiają mi się watpliwości. Zatem je rozmywam).

6. Jestem wdzięczna mojemu szefowi że potrafił zapanować nad niezłą burdą którą mimowolnie rozpętałam.

7. Jestem wdzięczna moim kolegom za wspólną kolację w indyjskiej restauracji.

8. Jestem wdzięczna za spacer „na trawienie” i dużo śmiechu.

9. Jestem wdzięczna za aktualną lekturę (l’exception)

10. Jestem wdzięczna za czas, który mi się przytrafił – mogłam spokojnie opracować Rodzinne Menu (którym się podzielę, jak tylko przetłumaczę je na polski)
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

8# – Wdzięczność (dzień ósmy )

Znów dzień zadedykowany finansom.

Teraz dziękujemy za pieniądze, których jeszcze nie mamy… które posłużą nam do zrobienia opłat i spłacenia rachunków.
Na fakturach i rachunkach piszemy „DZIEKUJE za pieniądze”. Koncentrujemy się raczej na tym, ze mamy wystarczająco pieniędzy, nie na ich braku.
Myślimy o rachunkach aby uruchomić „matematykę dostatku”. Dziękujemy za pieniądze, które pozwalają nam płacić rachunki, „Dziękuję za pieniądze” oraz dziękujemy za te, które już zostały zapłacone „Dziękuję , zapłacone”

Przestajemy skupiać się na rachunku i płaceniu za niego, jako czynniku ograniczającym, jako przyszłym braku, ale skoncentrujmy się na tym, co nam te rachunki przynoszą – różnica jest ogromna !
Poczujmy te wdzięczność !

Czytaj dalej

5# – Wdzięczność (dzień piąty)

Dzień Pracy.

Mamy pracę : podziękujmy za nią.
Ktoś nam w pracy pomaga: podziękujmy za tę pomoc.

Zróbmy inwentarz tego wszystkiego, co w naszej pracy jest dobre.
To nie zawsze jest proste, ponieważ mamy tendencje do zapamiętywania szczególnie negatywnych wydarzeń.

Wiecie, ze średnio jedna osoba niezadowolona ze swojej pracy, mówi o tym aż siedmiu osobom, a osoba zadowolona dzieli się swoim szczęściem zawodowym tylko z trzema osobami ?

Czemu nie odwrócić tej tendencji ?

Czytaj dalej

4# – Wdzięczność (dzień czwarty)

„Dzisiejszy dzień dotyczy pieniędzy, które mieliśmy dotychczas w naszym życiu.
Unikamy myślenia o chwilach, w których pieniędzy nam brakowało ale skupiamy się i dziękujemy za te momenty, w których pieniądze otrzymywaliśmy.

Możemy zapisać jedno zdanie, lub kilka, wracać do tego fragmentu, lub pisać je, w rożnej formie przez cały dzień.

Czytaj dalej

Jak zmiana sposobu myślenia wpływa na jakość naszego życia?

Zamiast odpowiedzi opowiem Wam o mojej wizycie z córką u fryzjera.

Wybrałyśmy się do fryzjera razem po raz pierwszy w jej dwunastoletnia życiu. (Jak dotąd do fryzjera zabierała ją bez mojej zgody i wiedzy jej macocha).

Umówiłam się na wizytę już dwa tygodnie temu. Trąbiłam I. o tym przez cały weekend. Cieszyłam się jak dziecko, że spędzimy razem, tylko ona i ja, miły wieczór.

I oto wraca me dziecię do domu, rzuca plecak i ochoczo wyrywa się wyprowadzić Peppera na spacer, z koleżanką. Czytaj dalej

2# – Wdzięczność (dzień drugi)

„Dziś szczególnie dziękujemy za trzy osoby, kimkolwiek one są, za to ze pomogły Wam w danym momencie życia.

Znajdujemy ich zdjęcie i czas, by podziękować im, w myślach. Wyjaśniamy im, dlaczego im dziękujemy”

Dziś dziękuję, w myślach i na piśmie, trzem Kobietom.

Dwie z nich znajdują się na tym zdjęciu : Czytaj dalej

#1 – Wdzięczność (dzień pierwszy)

Skończyłam pierwszy cykl „ćwiczeń wdzięczności”, które znalazłam w książce  o”Ho’oponopono„.

Przez 21 dni wykonujemy proste zadania, mające na celu zwrócić nasze myśli w kierunku poczucia wdzięczności. Dziękujemy za coś szczególnego w ciągu dnia, a wieczorem dodatkowo przypominamy sobie te elementy, które karmią wdzięczność.

Zachęcona pozytywnym rezultatem postanowiłam, powtórzyć te ćwiczenia. Czytaj dalej

Ćwiczenia szczęścia #4

Ćwiczenie #5 : Moje wady – co z nimi zrobić ?

To chyba jedno z moich ulubionych ćwiczeń programu.

Prawdopodobnie przeszliśmy już przez taki okres w życiu, kiedy widzieliśmy w sobie same wady, w stylu : „jestem gruba, brzydka, głupia, nic nie umiem i nikt mnie nie kocha”.

Laurence, specjalistka od Mindfulness, o której pisałam już przy okazji ćwiczenia “Rodzynek” poprosiła uczestników programu o napisanie takich właśnie wad, czarnych i destrukcyjnych myśli, którymi siebie karmimy.

Okazuje się, ze brak wiary w siebie, brak poczucia własnej wartości jest tym, co sprawia, ze czujemy się wszyscy szczególnie nieszczęśliwi. Czytaj dalej

Joga śmiechu

Znajdziecie ja we Francji pod nazwa Yoga du rire, a w krajach anglojezycznych Laughter yoga.

Wybralam sie dzis na te zajecia, chociaż w planach miałam prawdziwa joge.

Ale coś mnie podkusiło, żeby wejść na strone  http://www.onvasortir.com/ . Dla tych, którzy nie znaja konceptu OnVaSortir, czyli OVS, jest to strona spotkan towarzyskich. Nudzi Ci się? Nie masz z kim wyjść ? Pograłbyś w badmintona ale nie masz pary ? Może spływ tratwą ? Albo partyjka gry w karty ? I masz już dość chodzenia sama do kina? No to zajrzyj na OVS. Czytaj dalej

Ćwiczenia szczęścia #3

Na specjalne życzenie Kasz oto kolejne „ćwiczenia szczęścia” przedstawione w programie J’ai décidé d’être heureux o którym pisałam wcześniej.

Tutaj znajdziecie : ćwiczenie „okazuję szczodrość” Tu ćwiczenia „Rodzynek czyli o ćwiczeniu uważności” i : „Gimnastyka Zwierzątek albo coś o spojrzeniu otoczenia”

Czwartym Ćwiczeniem szczęścia jest „List na 85 urodziny”. Czytaj dalej

Ćwiczenia szczęścia #2

Na życzenie Ann oraz „To chyba o mnie”, oto proszę kolejne „ćwiczenia szczęścia” przedstawione w programie J’ai décidé d’être heureux o którym pisałam wcześniej, (wczoraj )tu.

Drugim ćwiczeniem jest „rodzynek” . Czyli ćwiczenie na „Uważność”. Mindfulness.

Czytaj dalej

Zadecydowałem być szczęśliwy lub Ćwiczenia szczęścia #1

„Szczęście – albo się je ma albo się go nie ma”. Mówi Stephane Plaza (dla niewtajemniczonych: jest to Francuz, agent handlujący nieruchomościami, który stal się prezenterem dość popularnego we Francji programu typu reality show o kupowaniu i sprzedawaniu nieruchomości.

Nic bardziej mylnego – odpowiada mu Jordi Quoidbach, naukowiec specjalizujący się w Psychologii Pozytywnej – Na szczęście się pracuje. Czytaj dalej