Archiwum kategorii: Dla Par

Opanujmy kryzysik malzenski

Kolejny sposób na kryzysik małżeński

Nie jesteśmy parą idealną, oj nie.
A im bliżej do wesela, tym częściej się kłócimy. Ale to tak bardzo, tak często i tak nieprzyjemnie, że zaczęliśmy nawet rozmawiać o tym „po co to wszystko ?” .
Wolałabym doprawdy napisać, Kochany Pamiętniczku, że jest miodowo, ale nie jest, więc piszę jak jest.

W kłótniach jest coś konstruktywnego. Prawdopodobnie psycholog miałby inne zdanie, ale wydaje mi się, że lepiej jest „wymienić zdania” niż milczeć i strzelać fochy. Naprawdę, nie cierpię fochów.
Wole wyrzucić z siebie te wszystkie kamienie, które mnie przygniatają i czekam na reakcje, na pomoc i wspólny pomysł na pozbieranie tego bałaganu. Oczywiście, i zdaje sobie z tego sprawę, czasem, coraz częściej,  poleci jakiś menhir, co może ogłuszyć na kilka dni. 

Mój luby woli za to uniknąć konfliktu, rzucić się w wir pracy lub na kolejny serial na Netflixie. Co mnie z kolei doprowadza to do pasji, bo On myśli, ze skoro ja się już uspokoiłam, to sprawa jest załatwiona. A nie jest, bo to tylko jest zamiatanie pod dywan.

 „Seksik na zgodę” jest czymś, czego nie cierpię bardziej niż focha, życie płynie, wyjazdy do pracy się zdarzają, w efekcie czego frustracja rośnie… Taki może schematyczny obrazek tu rysuje, ale tak to dzisiaj widzę.

***

Czytaj dalej

Dzwonię tylko… o szczęściu w małżeństwie

Szczęście w małżeństwie. Czy wszyscy możemy być szczęśliwi w małżeństwie ? Nie wiem, czy możliwe jest czuć sie szczęśliwym przez 24 godziny na dobę, ale nawet dla krótkiej chwili warto sie wysilić. Moj maz ma takie romantyczne zapędy – utrzymuje że miłość powinna objawiać sie spontanicznie, jeśli zaczynamy mówić o „pracy nad związkiem” jest to koniec spontanu… Oczywiście nie podzielam tego stanowiska.
Na bycie szczęśliwym (ja akurat) ciężko pracuję, szczególnie kiedy mam gorsze dni i mam ochote widziec wszystko na czarno. Wówczas przypominam sobie o dyscyplinie myślenia w inny sposób. O tym, by pomyśleć, na przykład o małżonku, ktory mnie wpienia, w pozytywnym świetle (to ważne, by pomyśleć tak o nim właśnie w tym momencie). O zrobieniu czegoś, co sprawia mu przyjemność, bez oczekiwania na podobny gest z jego strony. A nawet znalezienie (po „tylu latach”) czegos, co go zaskoczy…

Przez pewien czas B. wychodził z domu o 6h i wracał po 22h. I tak przez 2 tygodnie.

Dzwonię do niego rano.

– I just call, to say, I love you.

– O! – ucieszył się – z jakiej to okazji?

– Bez okazji, wiem że lubisz.



Po południu odbieram telefon.

Zamówiłem ci masaż 

– O! -ucieszyłam się – z jakiej to okazji?

– Bez okazji, wiem że lubisz.

***

Podsumowując lutowe eksperymenty – dobrze jest, będąc w parze, po prostu na co dzień robić sobie przyjemność.

A przyjemność wiele ma imion.


#eksperymentujesz

O eksperymentach i kryzysach w związku

O eksperymentach i kryzysach w związku

Ok, będzie dość osobiście. Zabrzmiało, jakby mój blog na co dzień nie był osobisty.

Jak zapewne wiecie, jedzenie i picie, jest obok poczucia bezpieczeństwa, zapewnionego dachu nad głową, oddychania, załatwiania potrzeb fizjologicznych i seksu, podstawa piramidy potrzeb według Maslowa. Jeśli rusza się coś na tym poziomie, z pewnością przesunie się dużo części powyżej. Czytaj dalej

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

Pisałam Wam niedawno o akcji Eksperymentujesz ? – skad sie wziela i dlaczego warto eksperymentować w codziennym życiu.

Luty jest pięknym miesiącem, by eksperymentować w Miłości.

O eksperymentach w miłości – dla par w stałych związkach

– Mężu, masz ochotę się wypowiedzieć w tym temacie ?
– A mam wybór ?
– …

– Mąż: Weźmy na przykład Kamasutrę… 28 pierwszych pozycji, na każdy dzień miesiąca i po eksperymencie.
– Ja: Wydawało mi się, że Kamasutrę już przerobiliśmy (buahaha)
– Mąż: Taaa? Stan no na głowie…
– Ja …
– Mąż: Albo poeksperymentujmy w różnych miejscach w domu….
– Ja: No, tak, powiało świeżością pomysłów.

Czy nie zaskakuje Was, drogie Panie, fakt, że w odpowiedzi na pytanie o Miłość, małżeńska konwersacja poszła od razu w kierunku uciech cielesnych? Proza życia… Czytaj dalej

Tantryczny Sylwester

Witam serdecznie w 2017.

Spędziłam najlepszego Sylwestra minionej dziesięciolatki – na tygodniowym stażu tantry.

Pisałam już, że tantra to najlepszy prezent, jak para może sobie sprawić. Podtrzymuję to twierdzenie i dorzucam – jeśli jesteś osobą samotną, staż tantry jest najlepszym prezentem, jaki możesz sprawić sobie samej:-)

Jeśli, tak jak my, masz 40 lat i dosyć imprez mocno zakrapianych, po których budzisz się z kacem moralnym, bólem głowy lub rewolucją żołądkową, pospiesznych życzeń „szczęśliwego nowego roku” – może czas rozejrzeć się za alternatywą? 🙂 (tu nadmienię, że z przyjemnością spotkaliśmy kilka dużo młodszych par)… Czytaj dalej

Przeczytałam Les langages de l’amour, Gary Chapman

Otrzymaliśmy książkę w prezencie ślubnym i przyznam, ze jest to świetny pomysł na prezent z tej właśnie okazji. Ale lekturę polecam wszystkim parom z ponad dwuletnim stażem.

Gary Chapman ładnie wyminął pułapkę Frederika Beigbedera (miłość trwa trzy lata) i wyszedł z założenia, ze zakochanie nie jest miłością.

Miłość ma szanse rozwinąć się tam, gdzie nie działa już zauroczenie, kiedy ludzie są świadomi swoich wad i swoich wartości. W takiej konfiguracji otrzymujemy s z a n s e na to by wyhodować miłość Czytaj dalej

Weekend Tantra dla Par

Zastanawiam się od wczoraj, czy para może podarować sobie piękniejszy prezent i dochodzę do wniosku, ze chyba nie.

Po siedmiu latach związku, ten weekend dal nam symboliczne w prezencie piękny notes, który bierzemy ze sobą w nowa podróż, jako dziennik i pamiętnik.  Czytaj dalej