Archiwum kategorii: Ślub

Lekcja francuskiej poezji

Pensées en farandole
pour Agnieszka & Benoit

Remue ménage
Remue méninges
Les pendules galopent
Les idées s’envolent
Les coutumes s’émancipent
Les habitudes se bouleversent
Les enfants s’épanouissent
Le chien s’ébouriffe
La nature est complice
Vive la vie
le bonheur est bien là
***

Taki piękny wiersz napisała dla nas i przeczytała nam, przed zgromadzonymi gośćmi Czytaj dalej

Amuse-gueule

Długie miesiące przygotowań i nadszedł w końcu ten weekend. Amuse-guele to po francusku przekąska, którą podaje się na początku przyjęcia, by zaostrzyć apetyt gości.

Poopowiadam o tym weekendzie,  kąsek po kąsku.

Ilu gości, tyle wrażeń.

Oto co się wydarzyło z mojej perspektywy. Czytaj dalej

Przygotowania do wesela

Gdy piszę te słowa, chyba wszystko jest gotowe. W każdym razie gotowsze nie będzie.

Zatrzymaliśmy się w uroczych pokojach nad jeziorem w Sulęczynie.

Podarowałam sobie „beauty day” w postaci trzygodzinnej wizyty u kosmetyczki w centrum miasteczka. Pani bardzo miło życzyła mi słońca na sobotę.

Teraz spędzamy dzień między pokojem a jeziorem, gdzieś pomiędzy pasą się krowy.

Jest tak cudownie leniwie. Zbieram siły po podróży, żeby w pełni korzystać z nadchodzących 48 godzin, z obecności naszych Rodzin, Przyjaciół, Znajomych, którzy będą mogli do nas dołączyć już jutro.

Dziś czas płynie tak leniwie, każde pięć minut ciągnie się jak guma Donald. Ach, żeby tak było też jutro.  Czytaj dalej

Suknia ślubna

Wpadłam wczoraj, spóźniona, do krawcowej na ostatnią przymiarkę. Prawie się popłakałam.

Moja suknia ślubna. Ach, to prawdziwe dzieło sztuki. W moich oczach, ma się rozumieć, bo piękno jest w oczach patrzącego.

A w moich oczach odbija się cała seria detali, związanych z procesem twórczym tego, hm, przedmiotu?
Wpadłam zatem wczoraj do butiku mojej Pani Krawcowej , Ambroisine, i zastałam ją siedzącą z igłą. Haftowała bluszczyki. Ręcznie. Czytaj dalej

„Wegańskie” wesele

Za miesiąc nasze wesele. „Wegańskie” wesele.

Jedną z największych kontrowersji związanych z jego przygotowaniem, była moja decyzja ułożenia menu jarskiego. Już nie będę sie rozpisywać o mojej reakcji na wspomnienie naszej kolacji po ślubie cywilnym, gdzie by zadowolić Gości, wraz z Teściami wybraliśmy w menu foie gras, wołowinę i kurczaki. Dzień był długi, pełen emocji, wszyscy bylismy zmeczeni i smaku mojej wegańskiej opcji też już nie pamiętam. Za to przyrzekłam sobie, że zadbam, by na przyszłość postępować przede wszystkim w zgodzie z własnym sumieniem i poglądami, bo to fois gras ktorego przeciez nie jadłam, stoi mi do dzisiaj mentalnie w przełyku. Bo to w sumie też mój ślub był. Ale i mojego (nie-wegańskiego) Męża.

Weganskie Menu Czytaj dalej