Archiwum kategorii: W kręgu kobiet

Czy umiesz twerkować, mamo ?

Ja i moja córka żyjemy na różnych planetach.

Ja sama żyje na innej planecie, innej niż ta, na której żyłam będąc nastolatką. No i przyznaję, często mam wrażenie, że na innej niż współcześni mi czterdziestolatkowie. „Zbiegną sie czasem tory sieroce naszych dwóch planet”…  u mnie zdarza sie to aktualnie co wieczór przed ekranem telewizora, na którym puszczamy sobie – wydzielamy sobie- po jednym odcinku serialu Once Upon a Time.  Czytaj dalej

Tanrtyczna podróż poślubna

Kiedy zamknę oczy i wyszepczę „podróż poślubna”moje pierwsze myśli biegna ku wyspom. Seszele. Bora-Bora. Hawaje. Widzę wówczas młode, szaleńczo zakochane pary, które w związek małżeński dopiero wchodzą. Widzę spacery o zachodzie słońca, romantyczne kolacje, radosne kąpiele. No i dużo miłości.

W naszą podróż poślubną wybraliśmy się do Drôme – jest to region Francji położony na południe od Lyonu i na północ od Awinionu, na wschód od Rodanu, naprzeciwko Ardeche. Półtorej godziny drogi od domu.

Tantra jest jedną ze scieżek rozwoju osobistego (nadmienię, bo polska Ciocia Wikipedia wypisuje takie bzdury, że czytać się tego nie da), łączy ciało, kobiecość i męskość z duchowością. I dlatego postanowiliśmy kilka miesięcy temu, że nasza podróż poślubna będzie właśnie tantryczna, bo podróżować będziemy nie tylko po francuskiej prowincji, ale przede wszystkim w głąb siebie i razem. Czytaj dalej

Wieczór panieński. Weekend z jogą

Jaka panna młoda, ehkm, ehkm, takie imprezy wokoło.

Mój wieczór panieński.

W tym roku skończę 40 lat i przymiotnik „ młoda” może być różnie interpretowany. Jakoś niespecjalnie widzę się w sztucznym welonie, w koszulce z nadrukiem „przyszła mężatka” , z uwieszonym u szyi gigantycznym plastikowym lizakiem i z zadaniem na przykład – skakać na bungee.

Kiedy widzę takie grupki (młodych) kobiet na ulicach miast, jakoś widzę również dużo niepotrzebnych śmieci, i w ogóle, zaczynam zastanawiać się, co stanie się gadżetami, kiedy już przestaną służyć imprezie, nawet jeśli ktoś chciałby je z sentymentu zatrzymać. Rozumiecie, w pewnych względach nie postrzegam świata w ten sam sposób, co reszta moich znajomych, więc po co generować komuś stresy związane z moją rozrywką ?

No i jeszcze fakt, że wiele z kobiet, z którymi chciałam spędzić miło czas zwany wieczorem panieńskim mieszka daleko, jest porozsiewana po świecie… Różne są tego przyczyny – niemniej faktem jest, że mój wieczór panieński postanowiłam spędzić w formie weekendu tematyce związanej z jogą. Czytaj dalej

Smuteczek

Czuję się źle i jestem zła na samą siebie, No bo przecież nie powinnam. W rodzinie wszyscy -z tego co wiem – zdrowi. No dobra, nie biegam, bo biodra, ale tak w ogóle…

Szykuję weselisko, a z tym prócz stresiku jest też dużo ekscytacji. Planuję wakacje. Poszłam do banku i okazało się, że drobne inwestycje które poczyniłam były trafione. Bądźmy szczerzy kokosów nie przynoszą, bo zainwestowane sumy były zbyt drobne, za to prawie 10% zysk w dzisiejszej sytuacji ekonomicznej to całkiem niezły wynik. Moge działać dalej.

Mąż poszedł do sklepu, sam z siebie wziął słoiki i uszyte przeze mnie torebeczki, zrobił zakupy bezśmieciowe i wegetariańską kolację. Czytaj dalej

Baba Joga

Kochany pamiętniczku,
Nazwałam sie, samochwalczo Baba Joga. Kolejna chwila prawdy. Po raz pierwszy, odkąd zaczęłam praktykować, czyli od lat 3 z hakiem („a ten hak to ile? Drugie tyle!”), zatem po raz pierwszy w moim życiu, moja aktualna pani profesor zaproponowała, abym spróbowała kurs jogi dla, uwaga : średnio-zaawansowanych.

🙅🏼🙆🏼

Po wczorajszym seansie już wiem, że nic nie wiem. Czułam się jak szczyl (w sensie – podekscytowana wyróżnieniem). Trzęsłam się z wyczerpania a ponoć była to lekka rozgrzewka na „po przerwie wakacyjno-wiosennej”. Ciekawe jak wyglądają zajęcia, gdy wszyscy są w szczytowej formie ? A poważniej – ta moja pani profesor to jest cudowna Kobieta, potrafi zmotywować.  Mam w ogóle szczęście do fajnych Kobiet wokół mnie.

Obudziłam się dziś z zakwasami, w takich miejscach, jakbym przebiegła półmaraton  a później przez 2 godziny robiła martwy ciąg.  Czytaj dalej

Przepuszczone okazje – o walce z pokusą

Nie znam Was wszystkich, drodzy Czytelnicy. Niewątpliwie, Wy znacie mnie lepiej.

Być może domyślacie się, że spotykam wiele osób. Łatwo nawiązuję znajomości. Nawet kiedy nie siedzę w home office, tylko łażę po ulicach, wystarczy promień słońca, uśmiech, zatrzymanie się przed barką na rzece lub przed wystawą sklepu i już z kimś gadam. Częściej raczej ktoś ze mną zaczyna rozmawiać. I to jest jedna z moich skills, umiejętności, z których jestem dumna. Najczęściej interakcje z ludźmi sprawiają mi wiele przyjemności, ja ich (Was, innych ludzi) po prostu szczerze lubię. To się czuje, bo ludzie mówią mi, nawet nie za bardzo pytani, o rzeczach, których nie mówią innym. Te sformułowane myśli nie wychodzą poza nasze konwersacje. I tak tworzą się w mojej pamięci konstrukcje na kształt studni.

Przez lata pracy w męskim towarzystwie, nauczyłam się unikać cudzych rąk na moich plecach (bez uciekania sie do walenia po łapach), szeptów do uszka, i choć naprawdę, powtarzam się – szczerze lubię wszystkich tych ludzi z branży, lubię, czasem podziwiam i zazwyczaj czuje się dobrze i na swoim miejscu, nie zdarza mi się ulegać czyjemuś urokowi.

Założyłam sobie coś w rodzaju blokady. Intelektualnej, ma się rozumieć. Coś w rodzaju kodeksu wiedźmińskiego (wybaczcie, jak wiecie, aktualnie znaleźć mnie można głównie w Temerii tudzież  Redanii,  lub na jednej z 10 podbitych przez Wikingów wysp Północy albo wśród Lwowskich Matematyków).
Mój specjalnie dostosowany kodeks opiera się na zasadzie, wbitej mi do głowy przez kolegów jeszcze z łódzkiego uniwerku : „nie ruszam dupy ze swojej grupy”. Po pierwsze : tu się pracuje, tu się widzi tych samych ludzi raz na pół roku, ci Ludzie mają rodziny, podobnie jak i ja.

Drugim filarem mojego kodeksu jest zaufanie. Mój Mąż, to przede wszystkim mój Partner a nie ma partnerstwa bez zaufania. To, że wybywam na tydzień, to że wieczorami jadamy kolacje w małym gronie i chodzimy na tańce i wódkę (w wielkim świecie nazywa się to „na drinka”)… To że ludzie czują się ze mną wystarczająco swobodnie, by opowiadać mi o swoich osobistych sprawach nie znaczy, że „to” skończy się przypadkowym duetem w czyimś pokoju hotelowym. Szanuję nie tylko siebie, mojego Męża-Partnera ale i Was, drogie żony, których wprawdzie nie znam, ale potrafię doskonale wczuć się w Wasze role – mój Mąż też sporo się rozbija w delegacjach. Zbyt dużo naoglądałam się i wysłuchałam tragedii o przelotnych romansidłach, które doprowadziły do tragedii, zbyt dużo. I to wszystko, ładnie poukładane w mojej systematycznej głowie doskonale sprawdzało się przez lata.
Czytaj dalej

Najlepsza Siostra

Soroptimist

Pisałam już wcześniej o Klubie Soroptimist, czyli Najlepszej Siostrze.
Pozwólcie mi napisać o tym raz jeszcze, ponieważ wczoraj miała miejsce bardzo wzruszająca ceremonia. Zostałam mianowicie oficjalnie przyjęta w szeregi tej organizacji.

Czytaj dalej

Flyer Sprzatanie brzegow Rodanu

Jak tworzy sie bezodpadową przyszłość ?

Kilka miesięcy temu napisałam bilecik o tym,  jak tworzy sie bezodpadową przyszłość . Konkluzja : poprzez edukację. I obserwację.

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć, jak bardzo zaskoczyła mnie moja córka i o tym, jak jej drobny gest dodaje mi energii i motywuje do tego, co robię na co dzień.  Czytaj dalej

Moja świątynia

Moje ciało.

Tak, moje ciało to moja świątynia.

Dlatego o nie dbam. Odpoczywa w czystym łóżku, w sprzątniętej sypialni. Myję je co wieczór pod ciepłym prysznicem, mydłem robionym przez mydlarkę w Pirenejach, z naturalnych składników. Nakładam krem, czyszczę zęby. Rytuał.

Lubię wówczas patrzeć na siebie w lustrze, wysłać buziaka tej Agnieszce która na mnie spogląda, powiedzieć sobie komplement. Powitać, no może nie z uśmiechem, ale czułością kolejną zmarszczkę, której przysięgam, wczo4aj jeszcze tu nie było. Czytaj dalej

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

Pisałam Wam niedawno o akcji Eksperymentujesz ? – skad sie wziela i dlaczego warto eksperymentować w codziennym życiu.

Luty jest pięknym miesiącem, by eksperymentować w Miłości.

O eksperymentach w miłości – dla par w stałych związkach

– Mężu, masz ochotę się wypowiedzieć w tym temacie ?
– A mam wybór ?
– …

– Mąż: Weźmy na przykład Kamasutrę… 28 pierwszych pozycji, na każdy dzień miesiąca i po eksperymencie.
– Ja: Wydawało mi się, że Kamasutrę już przerobiliśmy (buahaha)
– Mąż: Taaa? Stan no na głowie…
– Ja …
– Mąż: Albo poeksperymentujmy w różnych miejscach w domu….
– Ja: No, tak, powiało świeżością pomysłów.

Czy nie zaskakuje Was, drogie Panie, fakt, że w odpowiedzi na pytanie o Miłość, małżeńska konwersacja poszła od razu w kierunku uciech cielesnych? Proza życia… Czytaj dalej

Eksperymentujesz ?

Jest mi bardzo miło i czuję się zaszczycona, ponieważ zostałam zaproszona do akcji #Eksperymentujesz ?

Myślę, ze założenia akcji można – zupełnie jak i same eksperymenty – interpretować bardzo indywidualnie.

Nawet najbardziej uważnej osobie zdarza się dać ponieść codzienności – rutynie, zbyt prędkiemu rytmowi życia, presji otoczenia.

Nawet najbardziej optymistycznej osobie zdarza się zmartwić się codzienną papką ze złych wieści zaserwowaną przez media, zwątpić w przyszłość i popsioczyć na „ludzka głupotę”.

Dlatego może warto powrócić „do siebie” ? Uwierzyć lub na nowo odnaleźć świadomość tego, że ma się siłę by zmienić świat – zaczynając zmieniać go od jedynej osoby, na którą mamy wpływ – od siebie.

Praca nad sobą, nad swoim poczuciem szczęścia, nad poszerzaniem świadomości jest (z mojego punktu widzenia) żmudna, pełna zakrętów i pułapek, przypływów i odpływów motywacji a rezultaty przychodzą powoli… Ale przychodzą, życie (mi) się upraszcza i nie ukrywam, ulepsza. Dlatego uważam, że warto eksperymentować.

Czytaj dalej

Kobiety i medytacja

Witam Was w piątek, trzynastego. Korzystam z tej szansy i chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o czyms, co moze czesc z Was uważać za zabobon.  Ja natomiast traktuje to nieco poważniej, jako kolejny przystanek na mojej ścieżce szczęśliwej i spełnionej kobiecości

Błogosławieństwo Macicy.

Jest to medytacja, którą można praktykować samemu, lub w gronie bliskich kobiet.

Sceptykom mogę powiedzieć – co Ci szkodzi, spróbuj, najwyżej niczego nie poczujesz 🙂
Spędzisz po prostu czas sama ze sobą, ze swoimi myślami a to w wielu wypadkach jest już luksusem 🙂
Lub, jesli sprobujesz praktykować z przyjaciolka, to wymienić sie opiniami, i ciągle miło spędzicie czas w spokoju.

Dla tych, ktore chca sprobowac,  zapraszam do zapisania się w tym miejscu: Błogosławieństwo Macicy, otrzymacie wszelkie instrukcje.

Pozwolę sobie dać „dobrą radę” :
Zorganizuj sie. Z partnerem, aby zajął sie dziećmi, lub zeby Ci nie przeszkadzał 🙂
Dogadaj sie ze starszymi dziecmi, ze potrzebujesz czasu dla siebie.
Wyłącz wszystkie pingi i pongi i inne powiadomienia w telefonie lub komputerze, z ktorego bedziesz korzystala. Zapal świeczki. Uperfumuj pokój, gdzie będziesz medytować przyjemnymi zapachami (może być pomarańcza nadziana goździkami lub, olejek eteryczny lub ulubione perfumy:) . Wycisz sie i … daj sie ponieść medytacji 🙂

PS. Unikałbym oczekiwania głębokich doznań. Wszystko przyjdzie w swoim czasie…

Kolejna medytacja : 11 lutego 2017.
Ja wybrałam te o 18h00 czasu UK, czyli 19h00 CET. Daj znac, jesli tez sie skusisz, Siostro w Kobiecości.

Ps. Jeśli to pierwszy raz, to mimo ze nie jest to w styczniu, ale może da się zaliczyć do akcji #eksperymentujesz ?

SI

Soroptimist czyli Najlepsza Siostra. Soroptimist International jest to międzynarodowa organizacja, działająca w 133 krajach i zrzeszająca prawie 75 tysięcy kobiet. Ma rowniez swoja reprezentacje w Organizacji Narodow Zjednoczonych i działa na rzecz poszanowania prawa kobiet, w bardzo szerokim znaczeniu. SI działa na wielu frontach. Dla mnie najważniejszym filarem jest Edukacja. Z jednej strony mamy kraje, gdzie dziewczynki musza isc do pracy by zarobić na szkoły swoich braci.  Z drugiej, w  krajach „rozwiniętych”, młodzież, która uznaje, że wszystko jest już im dane, zaklepane, zarezerwowane, nie ma żadnych obowiazkow innych niż „dobrze się uczyć i być w życiu szczęśliwym”. Czytaj dalej

Przypominajka (Po co czekać do lutego?)

Grudzień. Święta. Prezenty. A może w tym roku, moje drogie czytelniczki, sprawicie sobie same maleńki prezent, który może wiele zmienić?

Chciałabym dziś napisać coś o kulkach, zwanych kulkami Geishy.

Właściwie niczego nowego znów tu nie odsłonię : wszystkie wiemy, że sprawne mięśnie Kegla przynoszą więcej satysfakcji w strefie naszego życia erotycznego.

Ale czy wystarczająco dużo mówi się o innych „efektach ubocznych” używania kulek Geishy?

Przemierzając przestworza Internetu w poszukiwaniu podpowiedzi, jakby tu żyć szczęśliwie i satysfakcjonująco w parze z jednym i tym samym samcem od lat, co i rusz pojawia się temat mięśni Kegla, ale, o zgrozo, nie tylko w kontekście fikuśnych treści.

To pewnie dlatego, że motory wyszukiwarek znają moją metrykę, podsuwają mi cześciej informacje… zdrowotne. Co jest trochę oburzające, ale trochę i nie… może Wyszukiwarki i Spece od Marketingu myślą sobie, „tyle lat się po świecie buja, to wie jak sobie radzić w związku, ale nie jest uświadomiona, co jeszcze Druga Połowa Życia szykuje jej w prezencie”… Czytaj dalej

Kalendarz adwentowy

Pisałam o nim jeszcze w październiku, pamietacie ?
Oto on:
Kilka gałęzi przywleczonych ze spaceru znad rzeki, stare lampki na choinke, sznurek.
Papiery i torebki papierowe, które gromadziłam od kilku miesięcy, naklejki, kawałki tasmy, wstazki, ktore znalazlam w pokojach dziewczyn.


I zawartosc.

Konfitura z Czułych słówek. Gry podróżne. Skarpetki. Akcesoria do paznokci, które i tak kazde z nas powinno mieć, nożyczki, pilniczek… Strona z kolorowanką. Kilka czekoladek. Książka, komiks. Tatuaże efemeryczne. Zaproszenie na kręgle. Zaproszenie do wspólnego wykonywania domowych kosmetyków. foremki do pieczenia ciasteczek lub ozdób na choinkę.

Bardzo sie ciesze, ze udalo mi sie namowic Meza do odrobiny wysiłku i zrobienia kalendarza dla swojej córki. Wyciągnęłam go na zakupowe spacery i poprzynosilismy kilka drobiazgów.
Ale najbardziej sie ciesze, ze wykazał inicjatywę i grzecznie podziękował za moja pomoc w szykowaniu paczek – i spędził trochę czasu wymyślając równania 🙂

 Poniewaz nie zdążył zgromadzić wszystkich fantow, powiedzial, ze bedzie zmieniał serduszka i gwiazdki na bieżąco.

Ciesze sie.

 

 

Konfitura z czułych słów

Jedna z moich ulubionych joginek, Ali Kamenova, powiedziała w pewnym filmiku, miedzy wdechem a wydechem:

„Życie nie czeka, aż będziesz mieć idealne warunki, takie o jakich marzysz, by były, kiedy coś ci się przytrafia. Życie po prostu się nam zdarza”.

Może to brzmiało zupełnie inaczej, ale tak zapamiętałam sobie te proste słowa i wyciągam z pudełeczka „na specjalne okazje”, takie jak ta teraz.

Już kiedyś przytaczałam anegdotkę z „Pięknych dwudziestoletnich”.

Czuję wdzięczność, że są obok mnie (na długość internetowych łączy i telefonicznych sygnałów) wspaniale Kobiety, które Wiedzą. Podszepną ciepłe słowa, przykleją zdania, jak plasterki, tam gdzie trza.

Pokrzepiona dobrymi radami, otrząsam pył z moich nóg i…

Nie, nie przeklinam. Nadludzkim wysilkiem woli, wydostawszy sie z tych irytujacych opresji…

***

…robię ten kalendarz adwentowy.

Dziś prezent bezcenny: Konfitura z czułych słów.

Do wykonania Konfitury potrzebujesz 0€ i odrobinę wyobraźni. By wykonać coś zbliżonego do Konfitury z obrazka poniżej, potrzebujemy:

  • Słoik
  • Papier (bibułka?)  który wala się w każdym dziecięcym pokoju, lub leży w pudełku po butach, może być to rownież papierowa serwetka, jeśli jakaś się jeszcze ostała…
  • Klej
  • Kawałek materiału
  • Wstążka/szurek/gumka receptura
  • Nożyczki,
  • Dowolny papier na którym napiszemy Czułe Słówka
  • Długopis

Podoba mi się efekt. Mam nadzieję że mojemu dziecku rownież się spodoba, szczególnie zawartość…

Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?

Przeczytałam wspaniałą książkę Jespera Juula  , Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?

Otrzymałam ja od klubowej Koleżanki (bardzo dziękuje Agatko Ewo :)) w takim magicznym momencie, kiedy dokładnie takiej książki-rady-wskazówki  potrzebowałam.

Polecam ją wszystkim rodzicom nastolatków, ale również rodzicom dzieci w każdym wieku, szczególnie przed 10 rokiem życia, żeby zrozumieli (lub chociaż liznęli ostrzeżenie), że po 10 roku życia kończy się nasza rola edukatora.

Tak, moi Kochani, po 10 roku życia tylko możemy stanąć i podziwiać (lub przyglądać się ze zgroza) efekt (naszych ?) wychowawczych ambicji.

Lektura tej książki pogodziła mnie z tym faktem i popchnęła mnie o kilka pól (wydaje mi się w dobrym kierunku) na planszy gry w dorastanie. Czytaj dalej

Zen Jardin

Kiedy zaczęłam pracę nad relacjami z najważniejszymi dla mnie osobami, doszło do mnie jak ważne jest spędzanie z nimi czasu, tzw „quality time”.

Wpadłam wówczas na pomysł żeby wymykać się gdzieś od czasu do czasu z moja córka, tylko we dwie.
Najpierw udało nam się pojechać do Izy, do Burgundii, następnie wyruszyłyśmy we wspaniałą podróż do Nowego Jorku, w odwiedziny do Magdy do Toronto i na Islandie. Tak się złożyło, ze od tego czasu minął rok (w międzyczasie życie płynęło sobie jak to zwykle bywa, swoim torem) i dopiero teraz pojawiła się okazja…Zaledwie weekend.

Skusiłam się na ofertę klubowej (pozdrawiam Klub Polki na Obczyźnie)koleżanki Ani, autorki bloga Aniversum która ruszyła właśnie z bardzo interesującym konceptem – Zen Jardin.

Zen Jardin jest to, hm… latające miejsce,  w czasie i przestrzeni , ale prawie na pewno w Alzacji lub Lotaryngii, gdzie można odnaleźć się samemu ze sobą lub z bliskimi, spędzić czas bez troski o to co będziemy jeść, gdzie będziemy spać, co będziemy robić.

Organizatorzy Zen Jardin zadbali o wszystko – o przepyszne posiłki – i tutaj podbili moje serce forever : od piątku do niedzieli jadłam wspaniale wegańskie dania, humus, tapenade z oliwek, smalec wegański,– przysięgam, byl boski ! – pyszne ciasteczka słodkie i słone (z wegańskim serem!), chleb domowej roboty, tarta z grzybkami , absolutny hit sezonu: masło słonecznikowe, robiliśmy nawet wspólnie wegańskie sushi !
wyglądam z niecierpliwością zdjęć i przepisów, po które znajda sie na stronie Zen Jardin a moze nawet i na stronie fb ?


Oprócz jedzenia i wygodnego spania w czystym i funkcjonalnym mieszkanku zapewniono nam bezstres.
Kto z Was pamięta, jak to jest : wstać rano i nie mieć absolutnie żadnych obowiązków ? Idziesz człowieku na pyszne śniadanie, spędzasz je w miłej atmosferze, której nie popsuje nawet Nastolatka wiszaca na swoim telefonie, gawędzisz sobie z interesującymi ludźmi o rzeczach błahych i ważniejszych, a później idziesz sobie robić co chcesz.

Pojechałyśmy do uroczej stadniny w Jungholtz, ktora rowniez wynalazła nam Ania.
Konie właśnie były zwiezione z łąki, wszsytkie w jednej stajni bez boksow, odnalazłam się ze snopem słomy w ręku i poleceniem osuszenia kobyły. Przez ramię zaczepialy mnie jej koleżanki, co rusz wtykaly pysk w moja szyje. Czy już Wam mowilam, ze ja w ogole boje się koni ?


Irenka była zachwycona, biegała po stajni szczęśliwa jak dzika łania. Przyniosla mi różne narzędzia do oporządzenia konia, pokazywala jak sie uzywa szczotki a jak zgrzebła,  i wyszeptała : uwielbiam to miejsce.

Później nagle siedziałam na grzbiecie tejże kobyły a kilka minut później nawet galopowałam, cudem tylko nie spadłam (Irenka z uznaniem: jestem z ciebie dumna!)
Czego to się nie robi dla tych rozgwieżdżonych oczu dziecka ?


Wieczorem zagraliśmy w monopoly i to po niemiecku (bardzo mnie to rozbawiło, ponieważ Irka sama z siebie unika każdego nadprogramowego spotkania z tym językiem) i znów wyrazy uznania dla Ani, że chciało im się tak z nami pograć.

A tuz przed snem leżałyśmy sobie w łóżku i oglądałyśmy kilka epizodow Kaamelott, chichrając się przy tym beztrosko i, mam nadzieje, dyskretnie.

Dodatkowa atrakcja była sama podróż samochodem. Wiecie. Ja naprawdę nie mam zbyt dużo okazji spędzać tête-à-tête z własnym dzieckiem. Te 4-5 godzin w clio, z Lyonu do Colmar, było naprawdę przyjemne. w tym miejscu pragnę pobłogosławić twórców Spotify.

Słuchałyśmy jej piosenek, moich piosenek, śmiałyśmy się, komentowałyśmy łzawe teksty (gdzie jest to szczęście ? tu jest to szczęście!), omijałyśmy tematy szkoły, pracy, wspólnych znajomych, gadałyśmy głupoty, nawet nie wiedziałam, że jestem zdolna gadać o niczym przez 5 godzin…

I tak w Zen Jardin spełniły się nasze życzenia dotyczące takiego babskiego weekendu – Irki – by pojeździć na koniku i moje – by spędzić miły, omalże bezkonfliktowy czas z moją córką. To był naprawdę piękny weekend.
Z mojego punktu widzenia.

Bo co tam Irce zostanie w głowie, to tylko czas pokaże.

PS. Bardzo dziękuję Aniu za nasze rozmowy i szczególnie za to jedno zdanie, podsumowujące relacje matki z nastoletnim dzieckiem. Pozwolę sobie je przytoczyć:

„Okres dorastania jest potrzebny, byśmy obie mogły podjąć decyzje o rozstaniu, żebyśmy obie nie chciały już razem ze sobą mieszkać. Żeby nam z tęsknoty nie pękło serce”.

Dzięki.

Kalendarz

Nie wiem (nie pamiętam) czy w Polsce kalendarze adwentowe są popularne. We Francji tak. Do tej pory, a Irka skończyła już 13 wiosen, nigdy nie zrobiłam jej kalendarza adwentowego. Owszem, kupowaliśmy im takie z Lego czy Playmobil, ale tym razem postanowiłam zrobić cos zupełnie innego.

Przetrząsnęłam Pinterest i znalazłam kilka inspiracji, co by tu ładnie u Irki w pokoju wyglądało ?

Ale później dotarło do mnie,że to 24 dni, 24 niespodzianki.

…że nie powkładam jej do środka samych czekoladek ani figurek z Playmobila, bo to już nie ten czas… (ten czas minął…)

Nie kupuje zazwyczaj prezentów mojej córce, z wyjątkiem urodzin i Bożego Narodzenia.

Ten grudzień będzie inny.

Ułożyłam listę mini-prezentów. Takich drobiazgów, które mogłyby jej sprawić przyjemność, które do czegoś się jej przydadzą. Ale również poszukam w domu tego co już tu jest, zapomniane w którymś pudle. W jedno pudełko włożę Czule Słówka, w inne pieniążek, w jedne niespodziankę do zjedzenia, w inne „inspirujące historyjki”… Czesc chciałabym kupić na pchlim targu, część u sprzedawców, na sklepach których mi zależy, cześć zrobić sama.

Oto lista, niepełna, pomysłów.

Łamigłówka. Czekoladki od jakiegoś mistrza czekolad. Bilety do kina. Mini książeczka z dowcipami. Przepis na łatwy i efektowny deser. Zaproszenie na kręgle. Grzebień. Wegańskie kosmetyki kolorowe (przestanie mi podbierać z kosmetyczki ?) – pomadkę, cień do oczu, maskarę, lakier do paznokci, kostkę musującą do kąpieli – kosmetyczkę na te wszystkie skarby, herbatkę malinową (bo odziwo lubi),  kolczyki, bon do ulubionej księgarni, ozdobę choinkową ….

Może cos innego przyszło Wam do głowy ?
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i inne pomysły na mini-prezenciki dla nastolatki .

PS. Po cichutku szykuje jeszcze jeden kalendarz adwentowy, dla Benoit. No i bardziej otwarcie pomoge mu szykowac taki kalendarz dla Margaux.

Pogadanka

Moja Córka przyszła do mojego home-biura jak zbity pies.
Czy mogę ci coś powiedzieć?

Znam to.

Usiadłyśmy przy stole. Wyciągnęła klasówkę z historii. 5,5 na 20. Brwi mi się same uniosły ze zdziwienia. Mamy dopiero październik.

Ale przecież się uczyyyyłaaaam.

Znam to.

Czuję jak wzbiera we mnie złość. Znam i to.  Czytaj dalej

Wypowiedz życzenie (i przekształć swoją codzienność)

W codziennym życiu każde z nas, przez cały czas, świadomie lub podświadomie, wysyła w świat pragnienia. Satysfakcja lub frustracja płynące z ich spełnienia bądź też nie stanowią o naszym humorze i ogólnie nadają naszemu życiu kierunek. Czytaj dalej

Przekształć swoją codzienność (zaobserwuj…)

My kobiety żyjemy cyklem w który wpisana jest spirala zmian, a napędzają go cztery energie:

  • dwie energie, wprawiające nas w ruch, popychające do działania – jedna z silnym elementem Męskim (Wiosna), druga z silnym elementem żeńskim (Jesień)
  • dwie energie „otwierające” – jedna ku wewnątrz, w apogeum naszej Kobiecości (Zima), druga ku zewnątrz, gdy najsilniejszy jest w nas pierwiastek Męski (Lato)

Wsłuchać się w siebie i podążać za wyrażeniem swoich sezonów jest sposobem by odnaleźć swoją Dziką Kobietę, a tym samym wnieść w swoją codzienność więcej płynności i lekkości.

Czytaj dalej

Czerwony namiot, Anita Diamant

Dziękuję Annie z za świetną rekomendację. Anna pięknie zrecenzowała Czerwony Namiot, i niewiele mogę od siebie dodac, jednak się pokuszę.

Ta książka pochłonęła mnie na kilkanaście wieczorów, może dlatego, że naprawdę nie chciałam jej zakończyć.

Na pewno pamiętacie biblijna historie rodziny Jakuba i Józefa, a jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Biblii, Księga Rodzaju od rozdziału 29,1. Czytaj dalej

Cztery pory roku – Jesień

Jesienne zawieruchy … lub czwarta faza cyklu

Okres :

Trwa od 3 dnia po owulacji do 3 dnia przed pierwszym dniem miesiaczki

Charakterystyka

  • Faza twórcza i kreatywna
  • Powrót energii do wnętrza

Cechy

Twórczość, poszukiwanie, dostosowywanie się

Wskazówki :

Podążajmy za nasza kreatywnością i intuicją

Biologia

  • Pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte, które produkuje progesteron
  • Błona śluzowa macicy grubieje i stwarza warunki zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej
  • Podwyższa się poziom progesteronu
  • Komorka jajowa, zapłodniona lub niezapłodniona, przemieszcza się w stronę macicy

Opowieść jesienna

Czytaj dalej

Przyjęcie urodzinowe dla nastolatki

Ciężko jest zorganizować przyjęcie dla 13-to letniej dziewczyny.

Bo to już nie jest (radosne i wszystkim zachwycone) dziecko, wciąż jeszcze nie młoda kobieta (której można ofiarować seans zabiegów u kosmetyczki :-)).

Co lubią robić 13 letnie dziewczęta? Na codzień – wisieć na Snapie ioglądać YouTubersów, gadać za plecami koleżanek i kolegów, szukać swojego stylu itd.

Ale na „przyjęciu urodzinowym”? Czytaj dalej

Cztery pory roku – Lato

Urodzajne Lato… albo trzecia faza cyklu

Okres :

Otacza owulacje – 2-3 dni przed do 2-3 dni po)

Charakterystyka

  • Faza pełna w energie
  • Otwarcie na zewnątrz: promieniujące

Cechy

Przyjmowanie, pewność, moc, współczucie (współodczuwanie)

Wskazówki :

Pokażmy się światu w pełnej naszej urody.

Biologia

  • Okres dojrzewania i owulacji
  • Szyjka macicy rozwiera się i ustawia w linii z pochwa, by lepiej przyjąć męskiego członka
  • Napięcie w jajnikach jest skrajne
  • Poziom estrogenów jest tak wysoki, ze odblokowuje przypływ innych hormonów z przysadki mózgowej, cale ciało zalewa fala hormonów, które wywołują owulacje. Po owulacji następuje okres „zawieszenia” w ciele kobiety…
  • Endometrium przestaje narastać
  • Szyjka macicy powoli się zamyka, kobieta nie jest już płodna, ponieważ komórka żyje tylko 24 godziny.

 

Opowieść letnia

Czytaj dalej

Cztery pory roku – Wiosna

Żwawa Wiosna… albo druga Faza cyklu

Okres :

Jest to najbardziej zróżnicowana faza cyklu. Zaczyna się od 3 dnia po pierwszym dniu miesiączki, kończy na 3 dni przed owulacją. To od tej fazy zależy regularność i długość trwania naszych okresów. Czytaj dalej

Jak przeżyć w okres – a nie tylko go przetrwać ?

 

Opowieść dla kobiet (którą mężczyźni też powinni przeczytać)

Jeśli byśmy się w siebie wsłuchały, wiedziałybyśmy, na co mamy wtedy ochotę : zostać pod kołdrą, wziąć długą kąpiel, iść do hammamu, zaczytać się w powieści, rozciągnąć godziny poranne, zaszyć się gdzieś i pozwolić się rozpieścić dobrej przyjaciółce.

Nawet jeśli macie wrażenie, ze jest to niemożliwe w dzisiejszych czasach, s z a c u n e k dla tego okresu jest kluczowy.
Jesteśmy wówczas u szczytu własnej wrażliwości. To moment kiedy najmocniej potrzebujemy wsłuchać się w siebie, w to co wyraża nasze ciało. Jeśli tego nie zrobimy – będziemy sięgać do pokładów energii życiowej i zwyczajnie się wyczerpiemy.

Zignorować ten czas jest równoznaczne z lekceważeniem potrzeby ziemi leżenia ugorem: trzeba będzie wówczas sięgnąć po nawozy, hormony, by produkcja mogła mieć miejsce. Z czasem, ziemia zubożeje, stanie się coraz mniej płodna.
Do tego samego wniosku dochodzimy obserwując rosnąca liczbę kobiet, które cierpią z powodu niepłodności ich pary. Ziemia wyraża to co się dzieje na naszych Wewnętrznych Terenach. To co Człowiek robi Ziemi, nasza męska cześć natury robi naszej kobiecości.

Szacunek dla samej siebie

Słuchając siebie odkryjemy, ze pierwsza Regułą dla kobiet – i jedyną wspólną dla nas wszystkich – jest SZACUNEK DLA SIEBIE SAMEJ, szacunek dla naszej wrażliwości, obserwacja tego okresu, wycofanie się.

Dużo chorób, napięć, kłótni, depresji, porzucenia, dużo zła bierze się z nieuszanowania właśnie tego okresu.

Jeśli nie wiecie, czego Wam potrzeba, zacznijcie od zatrzymania się w miejscu i obserwacji.
Podarujcie sobie czas kontemplacji, medytacji jeśli ją praktykujecie, lub po prostu czas nic nierobienia, robienia niczego. Z francuska: „weźcie” czas, by iść na spacer, oddychać naturę, wziąć kąpiel, iść do hammamu. To są środki, które pomagają energii krążyć, pozwalają odejść poprzedniemu cyklowi, przyjąć nadchodzący.

Celem powinno być szanowanie siebie w tym okresie, nawet jeśli zżyjemy w środowisku, które absolutnie się z tym nie liczy.

Możemy się do tego przygotować :

  • Przewidując wielkie nicnierobóstwo podczas tego okresu i trzymając się tego założenia.
  • Uprzedzając otoczenie o waszej niedyspozycyjności, żeby nasz mały świat mógł zorganizować się bez nas.
  • Określając jasno to, z czego nie możemy się wycofać
  • Nawet jeśli mamy wrażenie, ze niemożliwe będzie wycofać się z tych zobowiązań, mamy wybór – przeżyć je, lub je znosić.
  • Zawieszając na ten okres ćwiczenia, pozwolić sobie na spokojne spacery, blisko natury.

Jeśli jednak mamy zobowiązania

  • Róbmy to co jest do zrobienia ale celebrując wolny rytm, robiąc niezbędne minimum, z minimalna doza energii, na podobieństwo naszego ciała, które jest opróżnione z energii. Nie zmuszajmy się, zaakceptujmy fakt, ze naprawdę jesteśmy mniej podatne do działania.
  • Wsłuchajmy się w nasza intuicje. Nie róbmy tego, czego „nie czujemy”
  • Pozwólmy innym robić rzeczy za nas, nie obwiniajmy się przy tym
  • Jeśli możemy, odwleczmy moment podejmowania ważnych decyzji
  • Kiedy tylko wracamy do siebie, pozwólmy sobie na to, czego nam potrzeba.
  • Nauczymy się wówczas szanować siebie, opiekować się kobietą, którą jesteśmy i w tym samym czasie zaopiekować się Kobiecością . Otwieramy się na to, kim jesteśmy w kręgu kobiet.

Seksualność podczas miesiączki

Pojawienie się krwawienia miesiączkowego popycha często kobiety by czuły się niedysponowane dla seksualności, a przecież nasza wrażliwość jest wówczas na najwyższym poziomie, nie istnieje szansa, ze zajdziemy w ciąże.

Co robić z krwią menstruacyjna ?

Niegdyś krew miała wartość – na przykład sakralna – zanim stała się niechcianym odpadem. Diabolizowanym, odrzucanym, wstydliwym odpad.

Lubię myśleć, ze może ona na nowo odzyskać swoja początkową wartość. Do Was należy eksperymentowanie własnego sposobu.

Cokolwiek zrobicie, krew wróci do Ziemi, ścieżkami mniej lub bardziej pokrętnymi. Zapraszam was do rozmyślnego gestu – czy będzie to spuszczenie wody wypełnionej krwią miesięczną w toalecie, wyrzucając worek śmieci w którym znajdują się wasze zużyte tampony, czy zbierając krew* i składając ją w ziemi rośliny czy drzewa. Oddajemy w ten sposób Ziemi co przynależy do przeszłości i do niej będzie należało ja przetransformować.

(przy pomocy kubeczka menstruacyjnego, używając podpasek wielokrotnego użytku, które trzeba namaczać przed wypraniem – wode te można uzyc do podlania roślin, stosując technikę „free flow instinct” itp)

W ten sposób przywrocicie wartość waszym menstruacjom, zarówno na poziomie osobistym jak i uniwersalnym.

  • Uświadomicie sobie wartość własnego gestu
  • Uznacie macice jako świątynie i uczcicie kobietę, która jesteście
  • Oddacie Ziemi co do niej należy by ona ja przetransformowała.
  • Uczestniczycie w ten sposób w uznaniu, docenieniu Kobiecości.

 

Co może zrobić mężczyzna, by wesprzeć kobietę w tym okresie ?

Wraz z zimowa energia, Kobiecość skupia się na wnętrzu, znika z powierzchni i pozostawia wolne miejsce. Kobieta wraca „do siebie”, by się uszanować, i zostawia wolne miejsce by ktoś zajął się domem.

Zima zaprasza mężczyznę, by pozwolił działać

  • Samurajowi, opiekunowi – obrońcy kobiecej wrażliwości, który zadba by nikt nie zakłócił jej spokoju i powrotu do źródła (nawet ona sama)
  • Dziecku, które w nim siedzi, by eksperymentowało w jaki sposób poradzić sobie z codziennością (pranie, sprzatanie, gotowanie)

Opowieść dla Mężczyzn (którą kobiety też powinny przeczytać)

Dla Was, Mężczyźni, jest to okazja by dowieść waszej sile i wyrazić w pełni to kim jesteście.

Kobiecie, dzisiaj bogatej w tysiące lat tradycji zajmowania się domem, trudno jest przyjąć w tej przestrzeni Mężczyznę nawet jeśli domaga się tego głośno i otwarcie. Ona często oczekuje od Was, ze pomożecie jej w taki sposób, jaki ona od Was wymaga i chce.

Ponieważ jesteście „dziewiczy” w tej dziedzinie (wytrwali i nieliczni mężczyźni, którzy doszli do tych słów, zaczynają się pewnie burzyć, ze przecież potrafią odkurzyć i poskładać sobie ubrania, ale wrócimy na płaszczyznę, która pozwoli nam spojrzeć na te opowieść z większym dystansem). Zatem, ponieważ jesteście dziewiczy w tej dziedzinie, brakuje Wam punktów zahaczenia. Macie wiec pełne pole do uruchomienia waszej wyobraźni, stworzenia wszystkiego od nowa, po waszemu. Ludzkość potrzebuje, by posunąć się do przodu, żebyście wprowadzili własne sposoby zarzadzania ogniskiem domowym.

Podczas tej cyklicznej zimy, wasza partnerka zostawia wam miejsca, by wzmocnić wasza obecność w waszym domu, na waszych warunkach. Jeśli tego nie robi, znaczy to, ze nie szanuje ani swojej wrażliwości i bezbronności, ani waszej siły opiekuńczej i twórczej. Wówczas możecie z całym waszym szlachetnym autorytetem przywołać nas „do porządku”. Przecież często posiadacie ten autorytet, na przykład w pracy. W jaki sposób możecie przenieść go na łono rodziny ? Im bardziej będziecie w zgodzie z sobą, tym będzie to korzystniejsze dla waszego otoczenia.

Korzyści

Wyrażając w pełni wasza sile, pozwalacie Waszym dzieciom, się wznieść, rozwinąć skrzydła opierając się na niej, a waszej partnerce zaufać Wam bardziej, wasze otoczenie będzie wiedziało ze można polegać na Waszej sile.
Zastanówcie się, jaki jest wasz sposób na zajmowanie się domem, dziećmi, posiłkami ? Aby znaleźć odpowiedzi, pozwólcie sobie wybrać ścieżki, które was rozbawia, nawet jeśli nie będą one konwencjonalne.

Z pobłażliwością podejdźcie do własnej nieporadności. Nie macie takiego męskiego modelu, możecie wiec eksperymentować. Zróbcie to wraz z Waszym Dzieckiem, które siedzi w Was.

Nie możecie popełniać błędów, ponieważ eksperymentujecie. Sami zdacie sobie sprawę, ze pewne sposoby działania przynoszą mniej korzyści, po prostu:)

 

No to ruszcie się, Wasze dzieci tylko na to czekają 🙂

***

Porady do Kobiet i ich partnerow , (zaczerpniete z książki *** Maitie TRELAUN, Les trésors du cycle de la femme.).

Post ten jest kontynuacją bilecików:

Cztery Pory Roku – Zima
Mal Lunée
Cztery Pory Roku – Wiosna
Cztery Pory Roku – Lato
Cztery Pory Roku – Jesien 

***Fragment książki w mojej dowolnej interpretacji 

Cztery Pory Roku – Zima

Poniższy tekst jest moim wolnym tłumaczeniem części jednego z rozdziałów książki Maite Trelaun: Les tresors du cycle de la femme o której pisałam poprzednio w bileciku Mal Lunée.

***

Cicha Zima
…albo Pierwsza faza cyklu

Okres :

Czytaj dalej

Mal Lunée

Po francusku możemy powiedzieć o kimś, że jest mal luné, jeśli chcemy podkreślić, ze jest on (pod wpływem Księżyca, he he) w złym humorze.

Najczęściej jednak mówi się w ten sposób o kobietach.

Miesiączka.
Kiedy damy sobie czas, by przyjrzeć się jej (sobie?) bliżej, można dojść do wniosku, iż jest to fascynujący czas.
Wcale nie musimy być traktowane jak mal lunées, lub wzgardliwie podsumowane: e, ta to jest dzisiaj w złym humorze.

Czytaj dalej

Pierwsze niepowodzenie

Pamiętacie swój pierwszy oblany egzamin ?

Ja pierwszego swojego nie.
Pamiętam, za to, ze przy kolejnych bardzo bałam się niepowodzenia i porażki, wiec kiedy tylko mogłam – unikałam egzaminów.
Po latach, kiedy wzięłam się za siebie a byka za rogi i zaczęłam na egzaminy przychodzić naprawdę przygotowana, pewna siebie i opanowana, przestalam się bać i zaczęłam je zaliczać z palcem w nosie. Ale zabrało mi to dużo czasu. Czytaj dalej

Czytam #10 – Six Half (shōjo manga)

Ha, dawno nie pisałam o tym co podczytuję i nagle mam spore opóznienie:-)

Dziś, przy niedzielnym relaksie zapraszam Was w świat mangi – dla młodych dziewcząt 🙂

Szukałyśmy z Irką prezentu dla koleżanki, ktora lubi mangi. Spędziliśmy w Gibert Joseph przynajmniej 30 minutes, odkrywając świat dla nas obu nieznany. I tak wpadła nam w ręce „Six Half”.


Shōjo manga jest gatunkiem mangi przeznaczonym dla nastoletnich dziewcząt i opowiada historie mniej lub bardziej romantycznej, za to zawsze skomplikowanej miłości. Kończy się (ponoć zawsze) happy endem.

Co mi strzeliło do głowy, żeby zabrać się za lektury dla nastolatek? Przede wszystkim ciekawość. Bo Irnak połknęła pierwszy tom w pol wieczoru i poprosiła o jeszcze. Bo zawsze chcialam przeczytać mangę, a wstyd mi było iść do zaprzyjaźnionej księgarni komiksowej i prosić o coś dla dorosłych (teraz wiem, że na pewno wybiorę sobie tam coś dla osoby w moim wieku, hm:-)), no i chciałam wiedzieć, dlaczego ten komiks jest przeznaczony dla +12 lat 🙂

Teraz już wiem.

Shiori, 16 lat, miała wypadek i straciła pamięć. Okazuje się że mieszka tylko ze starszym bratem i młodszą siostrą, że ma grupę dość krzykliwych przyjaciółek oraz chłopaka, Kai, ktory nie jest orłem, ale jest „popularny” w szkole.

Okazuje się rownież, że Shiori była niezwykle wredną suczką, okrutną dla swojej siostry i niemiłą dla szkolnych znajomych, ale wszystko jej uchodziło na sucho, bo jest śliczna.

A teraz budzi się z nową tożsamością, odkrywa i osobowość za ktorą uchodziła – z obrzydzeniem – i problemy nowego rodzaju : zakochała się we własnym bracie, najlepsze przyjaciółki puszczają plotki, że dorabiała siebie nocami jako prostytutka i takie inne historie, od ktorych włos się jeży.

Dobrze, wiecej Wam nie powiem, bo to dopiero tom 3, z ło matko, 11, ale lektura należy do przyjemnych, daje nam wspólne tematy do rozmowy (o narkotykach w szkole, o prostytucji licealistek, o maltretowaniu psychicznym dzieciaków w szkole).

***

Jeśli macie nastoletnie dziewczyny w otoczeniu, bardzo polecam tę lekturę, aby przełamać lody i porozmawiać z nimi na takie wlasnie tematy.

A i dla własnej przyjemności, warto poćwiczyć mózg i poczytać „od konca”, bo to wbrew pozorom nie jest wcale takie łatwe ;-))

Ps. Odpowiednikiem dla chłopaków są shōnen mangi 🙂

Ps. Ja porozmawiałam sobie przy okazji z zaprzyjaźnionym księgarzem-komiksiarzem, wspólnie szukaliśmy nowych kolejnych serii, uważając na przedział wiekowy (jak powiedział „japońska kultura jest tak rożna od naszej, że to co dla nich jesg normalne dla dwunastolatki, u nas nie przeszłoby dla +18”). Interesujące 😉

Detox

Patchowrki mi się porozjeżdżały, dzieci do drugich rodziców, Ben, ironio losów, do Polski. Weekend spędzam zatem w wersji solo. Wysłał mi rano mejla (po francusku:” a może zaczniemy w domu mówić po Polsku?”). Chętnie. Według tego pomysłu ja mam mówić każde zdanie po polsku i po francusku. Zobaczymy. Choć później, po polsku dopisał” tym razem na serio”. Czytaj dalej

Smoothies-mania

W sobotę zakupiliśmy nową wyciskarkę do owoców. Nasza stara, kupiona 5 lat temu w Carrefour (za 20 jurków) właśnie wyzionęła ducha.

Zabraliśmy ją ze sobą na weekend. Po drodze zatrzymalismy się na dodatkowe zakupy, aby mieć podstawowe surowce do produkcji zdrowych napojów.

Dziewczyny naprawdę nas zaskoczyły. Koktajlowanie tak im się spodobało, że zaczęły wymyślać własne kreacje. A w niedzielę wsiadły na rower i pojechały nawet do sklepu w miasteczku, aby dokupić „kilka potrzebnych składników”. Zrobiły menu, zebrały zamowienie i podały nam fantastyczne soki 🙂


Smoothies à la carte :

  • Pompom* (jabłko, pomarańcza)
  • Andaluzja (jabłko, pomarańcza, banan)
  • Gaspacho (pomidor, natka pietruszki, ogórek zielony, czosnek)
  • Pencho (jabłko, marchewka, bulwa kopru, korzeń imbiru)

Smoothies à composer

  • Czyli co było w koszyku z owocami i warzywami

Les suplements

  • Cytryna, czosnek, imbir… 🙂

Miło mi widzieć, że wciąż mają ochotę bawić się – mimo, że to przecież już są nastolatki – tym razem w „bar soków owocowych” i że przy okazji ładują w siebie witaminy (bo z tym przyznam czasem mamy problem).

Oczywiscie, posprzataly po sobie – umyly wyciskarke, kuchnia jednak wygladala, jakby tam wpadla bomba (sciany, podloga, szafki…). Ale warto bylo 🙂

PS. Po inne pomysly na soki i smoothies, zajrzyjcie do tu, do Blotowlosej 🙂

Ósmy dzień tygodnia

Kusi mnie. Wyjsć z tego postu czy nie?  Kalkuluję, czy naje lepiej bedzie, teraz, kiedy zamknęłam cykl siedmiu dni, powrócić do „zdrowego jedzenia” i robić przypominajka raz w tygodniu? Czy „przemęczyć się”jeszcze trochę? Tak, by na spotkanie z endokrynologiem iść wciąż podczas postu? 

W niedzielę zrobiłam pyszną (według rodziny) szarlotkę. Do „ich” cukinii dodałam trochę masła, do „ich” sałaty oliwę. Ślina mi ciekła, kiedy wdychałam zapach pysznego sera, kiedy słyszałam chrupiącą skórkę bagietki tuż obok ucha. I minęła mnie kolejna lampka wina. 

Po co mi to? Się zastanawiam. 

I wtedy wracają niedawne wspomnienia rożnych dolegliwości.

Bo to jest tak jak z zębami, wiecie? Póki nie bolą, w ogóle o nich nie myślimy. Przeszla mi mikoza. Na poście czuję się dobrze – jestem syta, nie głodna (ale zjesc coś „zakazanego” to wciąż pokusa. Marzę o ziemniaczkach z koperkiem), energii mi nie brakuje, lżej mi się chodzi, ćwiczy jogę (na wadze 61,3). Jak to 3 kilo robi jednak różnicę.

Tylko towarzysko jest mi przykro. Ani wyjsć do restauracji (w teorii mogę, zawsze mogę się wykręcić jakąś chorobą, ktora zmusza mnie do picia wody mineralnej i pozwala na jedzenie tylko kapusty),ani iść na apero. Tłumaczyć się za każdym razem, slychac kpin i przyjmować złośliwe uwagi od osob, którym też krotki post pomógłby pozbyć się opuchlizny… To jest przyznaję ciężkie do udźwignięcia. 

Póki co – w sobotę kupiliśmy sobie nową wyciskarkę do owoców. Dziewczynom tak się spodobało, że zrobiły nam kartę koktajli, wzięły rower i pojechały do sklepu we wsi po owoce  i mogliśmy sobie co nam przyrządzą.

Zazyczylam sobie jabłko, marchewkę, bulwę kopru i 1cm korzenia imbiru. Niebo w gębie.

Same tez nieźle eksperymentowały, banan, jabłko, pomarańcza 🙂 albo banan, truskawka, jabłko. 

Soki są zaskakująco sycące. Pomogą przerwać poniedziałek. Tylko to sprzątanie kuchni po ich przyrządzaniu… U mnie wyglądało to zupełnie inaczej niż na filmie:

Yogi Nora. Ta kobieta była, jest i  bedzie moją inspiracją. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam, jak wyglada jej dzień : wstaje, medytacja, soczek, 2-3 godziny jogi, soczek, praca (instruktor jogi), sałatka itp, przyznam że powiedziałam sobie – to trochę za dużo tęczy jak dla mnie. Ale teraz zaczynam rozumieć, że można nasycić się sokiem. Poza tym daje dobre rady: umyj i przygotuj warzywa i owoce, przechowuj je w lodowce, bedziesz je miec zawsze pod ręką. Lub: zróbmy soki warzywne, dodaj y jakis owoc, by było słodkie, ale owoce trzeba jesc, bo zawierają „fibres”, ktore ułatwiają nam trawienie. 

Idę zrobić sobie soczek, odprawić dzieci do szkoły, psa na spacer typ moze zdążę zrobic krótką jogę przed rozpoczęciem pracy.

Życzę wam fantastycznego poniedziałku. 

Ciało i ducha ratować żywieniem (post dr Dąbrowskiej)

Mija dzien 5 postu.
Jest ciezko, bo wyostrzyly mi sie zmysly i pachnie mi wszystko: chleb, smazone na masle marchewki dla Patchworkow a nawet mieso (…).

Dla odwrocenia uwagi podczytuje ksiazke.

Kilka cytatow:

Post, choć zapewne należy do najskuteczniejszych metod leczenia chorób współczesnej cywilizacji, jest z każdej strony atakowany, jak chyba żadna inna metoda leczenia. Wywołuje lęk, bywa niechętnie przyjmowany przez chorego i jego rodzinę.

Niechetnie, to malo powiedziane…

Jaki jest mechanizm terapii głodówkowych lub półgłodówkowych? Podstawową zasadą jest endogenne czyli wewnętrzne żywienie, polegające na zużywaniu tkanek według hierarchii ważności tzn. organizm najpierw wydala zbędną wodę (ustępują obrzęki), zużywa jako pokarm niepotrzebne zapasy, złogi m.in. tłuszczu, zwyrodniałych komórek i ogniska zapalne, zaś na- rządy życiowo ważne takie, jak mózg i serce są najdłużej oszczędzane. Wraz z zużywaniem starych komórek następuje regeneracja młodych, zdrowych komórek, co wiąże się z odmło- dzeniem organizmu. Ustępują bóle stawów. Stawy są często od lat siedliskiem złogów kwasu moczowego i zwyrodniałych tkanek. Leki przeciwzapalne usuwają tylko objawy, zaś przyczynę może usunąć kuracja postna

Na czym polega kuracja? Chcąc przywrócić zdrowie należy w pierwszym etapie zastoso- wać kilku tygodniową kurację „oczyszczającą”: Może to być dieta warzywno-owocowa. W drugim etapie powinno się wprowadzić zdrowe żywienie, oparte na pełnym ziarnie, na roślinach strączkowych, warzywach i owocach z dodatkiem mleka, najlepiej zsiadłego i twarogu. W czasie zdrowego żywienia zaleca się krótkotrwałe wstawki diety warzywno-owocowej, na przykład 1 tydzień w miesiącu lub post o chlebie i wodzie 2 razy w tygodniu (…). Czas kuracji zależy od zaawansowania choroby i współpracy pacjenta. Najlepsze wyniki uzyskuje się po 6 tygodniach.

W czasie kuracji zaleca się spożywać warzywa ubogie w substancje odżywcze takie, jak: marchew, buraki, seler, rzodkiew, pietruszka, chrzan, kapusta, kalafiory, cebula, czosnek, pory, ogórki, zwłaszcza kiszone, kabaczek, dynia, sałata, zioła, pomidory, papryka, jabłka, grapefru- ity, cytryny. Nie należy w tym czasie spożywać zbóż, orzechów, ziemniaków, strączkowych, chleba, mleka, oleju, mięsa, ani słodkich owoców. Są zbyt odżywcze, hamują utratę wagi ciała, co jest równoznaczne z zahamowaniem procesów spalania własnych złogów tłuszczu i zwyrodniałych tkanek.

Jednym z częstszych błędów kuracji jest dodawanie do diety warzywnej pokarmów wysokoodżywczych takich, jak mleko, olej czy masło, co przerywa odżywianie wewnętrzne. Ponieważ odżywianie zewnętrzne jest wówczas nie wystarczające, więc może dojść do szeregu niedoborów pokarmowych i zahamowania procesów ustępowania chorób cywilizacyjnych.

Nie należy pić mocnej herbaty, kawy, alkoholu, ani palić papierosów. Warzywa zaleca się spożywać w postaci surówek, soków, warzyw duszonych i zup gotowanych na wodzie bez tłuszczu. Ilość pokarmów jest dowolna. Godny uwagi jest fakt, że po kilku dniach diety znika uczucie głodu, co sprzyja ograniczeniu ilości spożywanych pokarmów.

Jaki jest przebieg kliniczny kuracji warzywno-owocowej? Najtrudniejszym okresem kuracji jest kilka pierwszych dni, kiedy to następuje przestawienie przemian na tory spalania. Niekiedy odczuwa się osłabienie, głód, ból głowy. Do krwi uwalniają się rozpuszczone w tłuszczu toksyny (pestycydy, leki).

Na to czekam z niecierpliwoscia:

Jako pierwszy znak poprawy pojawia się lepszy sen, pogodniejszy nastrój i nie spotykana dotąd chęć do pracy.

W świadomości wielu ludzi istnieje przekonanie, że im lepsze, czyli bardziej kaloryczne odżywianie, tym lepsze zdrowie, no i zaskoczenie z powodu pojawienia się choroby. W razie choroby należałoby natychmiast zastosować odcięcie dowozu substancji po karmowych, a więc post, aby równowaga została przywrócona. Wówczas zostają uruchomione własne, samole- czące mechanizmy, które doprowadzają do cofania się na raz wszystkich chorób. Zatem chcąc przywrócić zdrowie odpowiednim żywieniem, należy w pierwszym etapie zastosować „oczyszczającą” głodówkę leczniczą lub proponowaną tu jej odmianę: dietę warzywno-owocową, a następnie wprowadzić na stałe zdrowe żywienie.

Będąc w towarzystwie można zaobserwować, że post często wywołuje śmiech i kpiny. Lekarze nie doceniają jego roli, gdy nie spotkali się na studiach z postem. Wielu z nich uwierzyło w potęgę leku chemicznego. A przecież leki usuwają jedynie objawy, a nie przyczynę choroby. Na przykład: antybiotyk zabija bakterię, ale właściwą przyczyną choroby nie była bakteria, ale obniżona odporność organizmu. Powinniśmy przede wszystkim oczyścić organizm z czynników blokujących odporność, a następnie spożywać taki pokarm, który dostarczy wszystkich elementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania systemu odporności.

W towarzystwie jestem „rozrywka” wieczoru…

Tłuszcze zwierzęce, jak widać, nie należą do zdrowego żywienia. Podobnie tłuszcze roślin- ne utwardzone, czyli margaryny, także nie należą do zdrowego żywienia. Reklama zachęca do kupowania margaryn informując, że nie zawierają cholesterolu. To prawda, bo pochodzą z ole- ju roślinnego, a rośliny nie wytwarzają cholesterolu – to chwyt reklamowy. Cholesterol produku- ją tylko organizmy zwierzęce; Utwardzony olej roślinny, czyli margaryna – nie występuje w naturze. Nasz organizm nie jest przystosowany do spożywania takich olejów roślinnych przetworzonych przemysłowo. Niektóre margaryny mają aż 40 proc. nieprawidłowych kwasów tłuszczowych o strukturze przestrzennej zwanej -trans. Tylko struktury -cis występują naturalnie w przyrodzie i one są najlepiej przyswajalne przez organizm człowieka. Te naturalne oleje roślinne są najzdrowsze, jeśli spożywamy je w nasionach oleistych, jak soja, pestki słonecznika, dyni lub w olejach tłoczonych na zimno, a nie rafinowanych. Takie oleje sprzedają sklepy ze zdrową żywnością. W tych olejach zawarte są tzw. nienasycone kwasy tłuszczowe, które budują nasze błony komórkowe. Z tych kwasów tłuszczowych organizm syntetyzuje niezwykle cenne prostaglandyny m.in. chroniące przed miażdżycą i przed zapaleniem.

Jaka jest różnica między niedożywieniem, a postem? Otóż niedożywienie jest stanem pato- logicznym, tzn. chorobowym, a post stanem fizjologicznym, który doprowadza do zdrowia. Odmianą postu jest kuracja warzywno-owocowa, która dostarcza organizmowi ogromnej ilości tzw. biokatalizatorów, czyli witamin i mikroelementów, które aktywizują setki naszych enzymów i przemian. Nie dostarczają tłuszczu, cholesterolu, białka. Organizm pozbawiony tych substancji budulcowych zaczyna odżywiać się endogennie, czyli wewnętrznie. Oznacza to, że wszystkie zwyrodniałe tkanki, złogi zbędnych substancji balastowych, obrzęki, miażdżyca, kamica – wszystko to jest usuwane z organizmu. Dlatego już na początku każdego postu obserwujemy wielomocz i samoistne cofanie się wszelkich obrzęków, nawet tych wieloletnich. Mocz zawiera duże ilości soli mineralnych, piasku – jest mętny. Mocz, pot, oddech mają przykry zapach. Wszelkie toksyny opuszczają organizm każdą drogą, nawet przez spojówki, które często ule- gają przekrwieniu.

a o prawda: moje cialo, moj pot, ze ta powiem, pachna inaczej…

Teraz następuje zużywanie zapasów cukru odłożonego w wątrobie i mięśniach, jako glikge- nu. Również tłuszcz zaczyna rozkładać się pod wpływem enzymu lipazy na kwasy tłuszczowe i glicerol. Kwasy tłuszczowe są eliminowane przez ścianę przewodu pokarmowego, co jest przyczyną m.in. tego, że poszcząc nie odczuwa się głodu. Przez analogię jakby spożywało się tłuszcz, który daje uczucie sytości. Prędko dochodzi do proteolizy, czyli rozpadu własnych bia- łek, a co najciekawsze w pierwszej kolejności białek chorych i zwyrodniałych. Są to zwyrodnie- nia różnych narządów, kości, dziąseł, skóry. Zaburzenia cofają się jednocześnie. Ponieważ or- ganizm dąży do równowagi, czyli homeostazy, więc wraz z rozpadem komórek, natychmiast następuje regeneracja, ale tym razem – młodych i zdrowych komórek. Choroby zwyrodnienio- we w miarę upływu lat dotąd postępowały. Teraz następuje odmłodzenie całego organizmu zwane rewitalizacją, co sprzyja długowieczności. Dlatego tak ważnym czynnikiem terapeutycz- nym są posty.

Przeciwieństwem odżywiania wewnętrznego, które ma wszechstronnie dobroczynny wpływ na zdrowie, jest niedożywienie, a więc odżywianie zewnętrzne, ale niedostateczne. Paradok- sem jest to, że człowiek XX wieku odżywia się zbyt obficie, a jest niedożywiony. Brakuje mu wielu niezbędnych składników pokarmowych, które w procesie przetwarzania żywności uległy eliminacji.

Wytrzymam.

Chociaz jest ciezko.

Czytaj dalej

Wszystko jest możliwe 

Dziś rano zobaczyłam ten film-reportaż (ma kilka lat)

http://vod.tvp.pl/17100422/wszystko-jest-mozliwe

Chodził za mną ten film cały dzień (na zmianę z przeczytaną historią jednej z Klubowych koleżanek, choć tematy są zupełnie niezwiązane).

Pani Teresa ma (na filmie) 79 lat i od 15 lat przemierza świat, za pieniądze ze swojej emerytury o zawrotnej wysokości 900 złotych. Ale 900 złotych może reprezentować zupełnie różne wartości… Czytaj dalej

O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

To będzie bilecik o kobiecości, kobiecych protekcjach i rozmyślaniach przy okazji miesiączki.

O kobiecych protekcjach.

Od kiedy zaczęłam miesiączkować, używałam podpasek higienicznych.

Nie pamiętam, ale prawdopodobnie były to podpaski firmy Bella, pewnie tylko takie wówczas były dostępne na polskim rynku. Czytaj dalej

Joga z Ali Kamenova (1 miesiac)

W prezencie (urodzinowym, na koniec roku i poczatek nowego) podarowalam sobie 90-dniowy program Ali Kamenovej jogi dla poczatkujacych.

beginning-yoga-program

Moja przygoda z joga (dywanowa) zaczela sie w 2013 roku od lekcji wideo na youtube Yogi Nory. Yogi Nora jest wciaz dla mnie niesamowita inspiracja i wciaz jestem bardzo daleko do wykonania jej niesamowitego seansu.

Pozniej odkrylam  Lesley Fightmaster oraz Ali Kamenova.  Czytaj dalej

Kartka z kalendarza

Lyon powoli i ostrożnie wchodzi w
świąteczny mood.
Nie, żeby zaraz Święta Bożego Narodzenia – przecież uraziłoby to ateistów, muzułmanów lub osoby po prostu samotne, które z rożnych powodów schowały magię bożonarodzeniową do kieszeni, na inną okazję. A przecież Francja tolerancyjna jest.

Zatem pojawiają nam się na ulicach choinki, światełka, wystawy ubierają się w gwiazdki, świeczki i rożne błyszczące sreberko-złotełka, byśmy radośnie czcili „Święta Z Końca Roku” (Fêtes de fin d’année).

W dzielnicy zamknęły się dwie księgarnie, za to jedna się otwiera, poczekam dwa dni i kupię prezenty raczej u księgarza niż w internecie.

Jeden Pan w Stowarzyszeniu, dla którego robię tłumaczenia, sam z siebie przestał pić. Pewnego dni po prostu powiedział, że nie weźmie do ust alkoholu. I dzielnie się trzyma od 6 miesięcy. Zaczął „dbać” o swoje zdrowie (pierwszym krokiem jest stawianie się na wizyty lekarskie). Kiedy od siebie dyskretnie pogratulowałam mu wyboru i silnej woli, w jego oczach zobaczyłam, po raz pierwszy, błysk dumy z bycia człowiekiem. Trudno to wytłumaczyć. Ludzie, ktorzy pracują w tym ośrodku zrobili wspaniałą pracę, towarzysząc mu w tej drodze do odzyskania własnej wartości. 

Planuję kupić mu w prezencie ładne skarpety i zaproponować wspólną pasterkę w polskim kościele. Znamy się już kilka miesięcy i mam nadzieję, że odbierze to naprawdę jako gest sąsiedzki a nie jakiegoś ckliwego miłosierdzia.

Okres świąt, dla osób z naszego kręgu kulturowego może być we Francji ciężki. Mam nadzieję, że nie załamie się i nie wróci do alkoholu…

***

My też za chwilę zabieramy się za ubieranie choinki.

Choć aż mi się serce kraje, bo nie będę widziała Irenki przez ładne 3 tygodnie w tym miesiącu grudniu, co mi z a w a s z e serwuje ostrą mieszankę emocji, tak na Koniec Roku.

Zatem ubieram choinkę z moim dzieckiem. Po raz pierwszy w życiu mogę pozwolić sobie (bez wyrzutów sumienia i notyfikacji na koncie) na zakup bombek i dupereli, jak sztuczny śnieg i tak, daje mi to satysfakcję. 

Jednego dnia wstałam wcześniej i ze spaceru z psem, znad rzeki, przytargałam gałązkę dzikiej róży, przyprószyłam sztucznym śniegiem i zawiesiłam ją w oknie, wraz z bombkami. Maleńka czynność z szufladki „kreatywność” a daje energicznego kopa na tydzień. 

Dziewczyny rzuciły się już w piątek za wycinanie wzorów w kartonie, bedą sprejować sobie okna. 

    
***

Prowadzam Irenkę do pani sofrolog, która uczy ją, jak się relaksować, jak oddychać, daje jej „narzędzia” do walki ze stresem i emocjami w szkole lub w domu. Irka mi za to podziękowała ostatnim razem i na razie wyglada na zmotywowaną. 
***

Ja zaczęłam chodzić regularnie na policyjną siłownię. Lubię tę atmosferę osiedlowego klubu z lat 90tych, szatnia wyglada nawet jakby od lat 80tych nie była remontowana. Może ja lubię luksus nowoczesnych sal, kiedy jestem w hotelu, od czasu do czasu, ale na codzień wolę minimalistyczne wnętrze, gdzie każdy szanuje maszyny jakby były jego.
Oprócz delikatnych zmian w jakości mojego ciała, mogę sobie obserwować stróżów prawa – czasem mam przed oczami kalendarz Bogów Stadionu w wersji „live”.

Chadzam tam z moim Księciem z Bajki oraz kolegą Piotrkiem. Powiem tak: jestesmy dziwną ekipą. Chłopaki trenują w binomie. Ja w innym kącie wypełniam swój plan. 

Benowi zaczynają rozchodzić się koszule na klatce aluzyjne (lekko) w pasie. Ale kiedy chwałę go za efekty, to się obrusza. 

Czasem dołączam do nich na koniec, na rozciąganie, i tak, podoba mi się to. 

   
***

Burze hormonalne w moim ciele, ładnie ujmując, dewastują mnie co miesiąc. Ale jestem coraz cześciej świadoma „znaków zapowiadających”. Zamiast hamować w sobie gniew, zazdrość, rozczarowanie, zaczynam je przez siebie „przepuszczać”. Zostawiają wówczas we mnie mniej śladów. Czasem.
No i seanse masaży z Sandy wpływają rewelacyjnie na moje samopoczucie. 

***

A dziś byliśmy razem w polskim kościele. Cała trojka wynudziła się jak mopsy, ale jestem im wdzięczna za te półtorej godziny poświecenia. Trochę tłumaczyłam Benowi od ucha kazanie, dziewczynom, jak wszystkim dzieciom w kościele, nie przeszkadzało, że nic nie rozumieją, wpatrywały się w swoje paznokcie, lub bacznie obserwowały, kiedy wstawać, kiedy klękać itp. Ale byliśmy tam razem i w tamtej chwili czułam, że ta moja nienormalna, posklejana rodzina, jest jednak Rodziną. 

 
I tym akcentem pragnę życzyć Wam miłego niedzielnego wieczoru. Jutro z kalendarza spadnie kolejna kartka… żeby przyniosła wam Radość i takie ludzkie Ukojenie i Zadowolenie. 

Tygodnik

Niedziela.

Moje ciało mówi mi, że nie mam lat 29, całonocne picie szampana a na to wódki kończy się całodniowym jaszczurkowaniem z kanapy na łóżko, z łóżka na dywan, z dywanu na podłogę, niżej sie nie da. Czytaj dalej

Nouvelle generation

Odwiedziła mnie wczoraj J.
J. jest corka kolezanki. J. ma lat 20. Najstarsza z sióstr w rodzinie patchworkowej (każda z nich ma innego ojca). Studiuje w Lyonie. Zamieszkała ze swoim chłopakiem. Akurat mielismy zapasowa zmywarke, wiec zmywarka poszla w dobre rece, do ich mieszkania. Zeby podziekowac, przyniosla kwiaty i butelke wina. Zrobilam ciasto z rabarbarem, usiadłyśmy przy stole i porozmawiałyśmy.  Czytaj dalej

#57 – Operacja “Plaża” czyli projekt na 60 dni

Oczywiście, bycie Fit jest filozofia na cale życie, a nie tylko na wakacje, znamy, to znamy. Staram się trzymać forme cały rok, ale jak przychodzi pora przymierzenia kostiumu kąpielowego, ze tak powiem, naga prawda wychodzi boczkami.

Pozwólcie mi, ze podzielę się z Wami moim 60 dniowym podejściem do Operacji „Plaża”. Czytaj dalej

#51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

Siedzę na lotnisku w Birmingham (bo lot się opóźnił) i prawie się nudzę.

Buszuję miedzy półkami z czasopismami, jak magnes przyciągają mnie te ze strefy fitness.
Rzuciłam się na nie, jakby samo oglądanie ślicznych sylwetek dziewcząt na okładkach pozbawiło mnie tłuszczyku z brzuszka, ramion i dolnej części pleców, już byłam w drodze do kasy, kiedy opadł ze mnie entuzjazm.

Czytaj dalej

O powodzeniu w życiu

Wczoraj były urodziny mojego Ojca.

Zadzwoniłam z życzeniami, miałam okazję zamienić kilka słów, zadzwonił telefon z pracy, musiałam skończyć rozmowę a później skończył się dzień.

(Czasem czuję się, jakbym była na jakiejś planecie z Interstellara, moje 2 godziny mogą śmiało trwać czyjeś 24h).

Tata podziękował za życzenia i powiedział mi, ze jest ze mnie dumny.

Że powiodło mi się w życiu. Czytaj dalej

Ja, dorastająca matka

Wybyłam (samowolnie), wbrew wlasnym zasadom, z domu w błyskawiczna podróż służbową w tygodniu, kiedy „mam dziecko”. Wiecie co jest najgorsze? Wcale nie organizacja. Mam psaipsiołkę, samotna matkę trójki dziewcząt w wieku zbliżonym do mojej Irenki. Przygarnęła Irke na wieczor i noc, mimo, ze mieszka w innej dzielnicy i mimo, ze musiała specjalnie przyjeżdzać po nią metrem, bo nie ma samochodu. (Ben wraca późno z pracy a ja nie chce, zeby ona sama siedziała w domu przez kilka godzin). Jestem pewna, ze dobrze sie bawiła, bo to takie dziecko, ktore lubi sie socjalizować (nawet zazdrośnie powiem, ze moja nieobecność przekształciła się w imprezę…) Czytaj dalej

U fryzjera

Relaksowałam się u fryzjera, podczas gdy moje niektóre siwe włosy zamieniały się w przyjemny blond, przeglądając gazety, których zazwyczaj nie kupuję i nie czytam.

Trafiłam na taki krotki wywiad promujący książkę pewnej francuskiej prezenterki telewizyjnej i chyba radiowej. Nie oglądam TV, nie znam jej kariery ani życiorysu, ale w oczy wbiło mi sie kilka zdań : Czytaj dalej

Świat okiem dziecka

Wyslalam Dziewczyny po drobne zakupy. (Obok kawalerki jest prawdziwy Warzywniak. Od lat nie bylam w prawdziwym warzywniaku, takim, gdzie to mydlo I powidlo I jeszcze mozna pogawedzic z Pania Sprzedawczynia, ktora wie wszystko o wszystkim I wszystkich).
I: Wiesz, jajka kosztowaly 1,99, wiec powiedzialam Pani Sprzedawczyni, zeby zatrzymala reszte (1 centym) Czytaj dalej

#35 – Koszulka na ramiaczkach

Przy porzadkowaniu szafy (o czym wiecej pozniej) znalazlam zatrwazajaca ilosc pieknych (kolorowych) topow, ktore schowalam sobie na nadchodzace lato, w nadziei, ze tym razem pozwole sobie odslonic ramiona, gdyz beda one pozbawione tak zwanego tluszczu, pieknie zarysowane I w ogole, cud-miod. Czytaj dalej

#28 – Coś od siebie, dla kogoś, po nic

To taka moja, bardzo szeroko pojęta, definicja wolontariatu.

Długo o tym myślałam. Żyjemy w systemie naczyń połączonych, tu sie coś uleje, gdzie indziej sie napełni. Podarowanie swojego czasu, swoich kompetencji lub talentów, dla społeczeństwa, w zamian za NIC chyba logicznie nie jest możliwe, mimo wszystko COŚ na tym zyskujemy.  Czytaj dalej

Yogibabu

Ta lista 101 w 1001 jest naprawde swietnym pomyslem. Bo kiedy zdarzaja sie gorsze okresy w zyciu, na nic sie nie ma sily ani ochoty, nie wie sie, w ktorym kierunku spojrzec, co ze soba zrobic, taka totalna dezorientacja czlowieka ogarnia… to wystarczy zajrzec do listy, usiechnac sie i…  juz.

Jest taka pozycja na mojej liscie :

[0/1]   *Codziennie przez 90 dni cwicze joge (sun salut minimum) Czytaj dalej