Archiwa tagu: #eksperymentujesz

Szafka na diecie – #esperymentujesz ?

W tym miesiącu w ramach akcji #eksperymentujesz? mówimy o diecie.

Prawde mowiac nie było mnie w domu z miesiąc. Najpierw konferencja w Londynie, później w Hamburgu, później krótki lecz intensywny pobyt w Polsce, później Las Vegas. A kiedy byłam, odsypiałam, pracowałam,  nie wychodziłam prawie z mojej chatki, słowem – jak nigdy.

Zakupami – wszelkimi, na szczęście – zajął sie Mąż. Ma to niewątpliwie swoje dobre strony ! Na przykład doszła do niego wartość pewnych artykułów w pewnych sklepach (kochanie, kup awokado! Cos ty, we Franprix sztuka jest za 2 ,5 euro! no wiem, dlatego ja po awokado chadzam na ryneczek…). Dodam, że dbał również by dzieci miały na śniadanie co jesc, gotował, powiedzmy wegetariańsko i jakoś tak to wszystko ogarniał.

Z prowadzeniem domu jest jak z prowadzeniem samochodu – nie denerwuje sie kierowcy, a ostatecznie to on jest odpowiedzialny za dobicie do celu. Czytaj dalej

Eksperymentujesz ? O czytaniu

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam bilecik Pani Strzelec O czytaniu, a raczej : po co czytać ? gdzie wspomina ona o tym, że czytanie nie zawsze wychodzi nam na dobre (z czym się całkowicie zgadzam).

Ja dziś napiszę o tym,

dlaczego czytanie – dla przyjemności ale i z przymusu – jest dla mnie ważne.

Aby dobrze wykonywać moją pracę, nie ukrywam, warto wypracować sobie umiejętności analityczne, ach, te dziesiątki artykułów, kto z kim, co robi i w jaki sposób, oczywiście w sensie która firma z która firma, comm’n ) oraz syntetycznych – wyłapać z tego co najbardziej ciekawe, podać dalej, kolegom, tak by oni mogli posłużyć się tą ulotną wiedzą. Nie ukrywam, ze chociaż uwielbiam moja prace, czytanie tych wszystkich plotek ze świata przemysłu jest nużące. Oj, napisałam: plotki ? No bo dziennikarstwem tego się nazwać nie da. Przychodzi do Ciebie Pani i mówi : pracuję dla tego edytora. Mamy (X) wyświetleń, jesteśmy najważniejszą platformą na rynku. Sprzedaje reklamy. Pytamy : a czy można napisać coś sponsorowanego o naszych produktach ? A, nie, bo my jesteśmy „obiektywni” i „niezależni” . Do tej pory wszytko jest ok. Tylko tydzień później czytam wielki „njus” o maleńkiej, kiepsko sobie radzącej na rynku firmie w której pracuje bliski przyjaciel Pani dziennikarki. Ręce opadają. Przejść przez ten gąszcz słów, marzeń o glorii niż faktów, czytać między wierszami… to naprawdę wyczerpujące…

To takie pseudo dziennikarstwo. Liczy się ilość reakcji a nie ich jakość, zgodnie z zasada: „nie ważne co gadają, byleby gadali”. Morze złej literatury i od czasu do czasu wysepka ze skarbem – mądrym tekstem, refleksją…

Ale bez tej krytycznej lektury, jak sobie wyrobić jakikolwiek osąd ? Nie wiem, jak Wy radzicie sobie, kiedy znajdujecie sie w sytuacjach jak z Gry o Tron. Ja staram sie cofnąć o krok, ułożyć fakty na stole, zbadać źródło informacji i dopiero wowczas podjac decyzje, i przyznaje – bez tego przymusowego przejścia nawet i przez źle napisane teksty nie byloby to dla mnie możliwe.

A co z czytaniem dla przyjemności ?

Dziś, gdy żyję w tempie, kiedy upływające sekundy są najbardziej wartościową rzeczą/konceptem w moim mikrokosmosie, czytanie dla przyjemności staje się luksusem, wręcz celebracją.
Dopiero po przeczytaniu Narnji stało się dla mnie jasne: kiedy trzymam książkę, i szykuje się do lektury, to czuje się jak na mokradłach Między światami.Kiedy ją otwieram, to jakbym skakała do jednej z sadzawek.

Wracając z targów do domu, do Lyonu, zdarzył mi się wolny czwartkowy wieczór. Ceny biletów powrotnych w dniu zakończenia targów były bardzo wysokie, więc wynajełam hotel przy lotnisku, zarezerwowałam pierwszy lot poranny, o 6h00. Już o 18h00 wzięłam prysznic, wskoczyłam do łóżka, zrobiłam sobie masaż specjalnym olejkiem i otworzyłam książkę. Powoli emocje związane ze spotkaniem tych wszystkich starych i nowych znajomych, wysłuchaniem , zasymilowanym wszystkich informacji, zaczęły się uspokajać. Pojawili sie Wikingowie zasiedlający Islandię i Grenlandię, ich imigracyjne ochoty, by na nowej ziemi odtworzyć nowa Norwegię, popelniane bledy, zamęty historii.. Rano obudziłam sie może i zmęczona, ale z wypoczętym umysłem.

Taki prawie rytuał przejścia. Mogłam ten wieczór spędzić zupełnie inaczej, ktoś powiedziałby – ciekawiej. Ale dla mnie taki wieczór w łóżku z książką, kiedy mogę zamknąć oczy gdy tylko mi się zachce – to prawdziwa perełka.

Widzę moje córki – leżą sobie na kanapie, „nic nie robią”, połykają komiksy wątpliwej wartości i pierwsze romansidła. I pozwalam im się nacieszyć tym czasem, ta chwila, gdy czytanie jest tak naturalne, jak zjedzenie czekolady bez cienia wyrzutu. Ukradkiem im zazdroszcze – tego luksusu rozciągliwego czasu i możliwości „trwonienia” go na pierdoły.

Z czym tu w kwietniu eksperymentować ? Z czasem.

Nie chce poświęcić ani minuty, ani zdania więcej na książkę, którą „warto, trzeba przeczytac”, jesli absolutnie ona do mnie nie przemawia. Za to robic sobie lektura dobrze.

Teraz wracam do lektury moich mejli, wiadomości, spamu…

A Was gorąco zapraszam do wizyty blogów moich  koleżanek:

Uli – Pani Strzelec, Kasi z Ograniczam Się Julii z Nanowosmieci, Marty z Veganama, Moniki z Wielki Kufer, Kasi – Innooka

Grave

Obejrzeliśmy Grave. To jest film tak niszowy, że pozwolę sobie na spoiler, bo naprawde nie sadze, zeby zrobił karierę międzynarodową. A nawet jeśli, warto go zobaczyć, bo o wielu wątkach nie wspomnę.  Uprzedzam, że ten fragment jest obrzydliwy.

grave-julia-ducournau

zrodlo : http://www.critique-film.fr/quelques-films-que-jespere-decouvrir-a-cannes-2016/

Reżyserem filmu jest Julie Ducourneau a jego producentem – Julie Gayet (dla nieobeznanych z francuskim Pudelkiem – jest to kochanka, dla której nasz francuski prezydent, pan Holland, stracił głowę i w oczach Francuzow – resztki, szacunku. Swoja droga, jestem ciekawa, co wyskakuje u was w przeglądarce, kiedy wpiszecie : “holland guyet scooter” ?).

Czytaj dalej

O eksperymentach i kryzysach w związku

O eksperymentach i kryzysach w związku

Ok, będzie dość osobiście. Zabrzmiało, jakby mój blog na co dzień nie był osobisty.

Jak zapewne wiecie, jedzenie i picie, jest obok poczucia bezpieczeństwa, zapewnionego dachu nad głową, oddychania, załatwiania potrzeb fizjologicznych i seksu, podstawa piramidy potrzeb według Maslowa. Jeśli rusza się coś na tym poziomie, z pewnością przesunie się dużo części powyżej. Czytaj dalej

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

O eksperymentach w miłości (dla par w stałych związkach)

Pisałam Wam niedawno o akcji Eksperymentujesz ? – skad sie wziela i dlaczego warto eksperymentować w codziennym życiu.

Luty jest pięknym miesiącem, by eksperymentować w Miłości.

O eksperymentach w miłości – dla par w stałych związkach

– Mężu, masz ochotę się wypowiedzieć w tym temacie ?
– A mam wybór ?
– …

– Mąż: Weźmy na przykład Kamasutrę… 28 pierwszych pozycji, na każdy dzień miesiąca i po eksperymencie.
– Ja: Wydawało mi się, że Kamasutrę już przerobiliśmy (buahaha)
– Mąż: Taaa? Stan no na głowie…
– Ja …
– Mąż: Albo poeksperymentujmy w różnych miejscach w domu….
– Ja: No, tak, powiało świeżością pomysłów.

Czy nie zaskakuje Was, drogie Panie, fakt, że w odpowiedzi na pytanie o Miłość, małżeńska konwersacja poszła od razu w kierunku uciech cielesnych? Proza życia… Czytaj dalej

Eksperymentujesz ?

Jest mi bardzo miło i czuję się zaszczycona, ponieważ zostałam zaproszona do akcji #Eksperymentujesz ?

Myślę, ze założenia akcji można – zupełnie jak i same eksperymenty – interpretować bardzo indywidualnie.

Nawet najbardziej uważnej osobie zdarza się dać ponieść codzienności – rutynie, zbyt prędkiemu rytmowi życia, presji otoczenia.

Nawet najbardziej optymistycznej osobie zdarza się zmartwić się codzienną papką ze złych wieści zaserwowaną przez media, zwątpić w przyszłość i popsioczyć na „ludzka głupotę”.

Dlatego może warto powrócić „do siebie” ? Uwierzyć lub na nowo odnaleźć świadomość tego, że ma się siłę by zmienić świat – zaczynając zmieniać go od jedynej osoby, na którą mamy wpływ – od siebie.

Praca nad sobą, nad swoim poczuciem szczęścia, nad poszerzaniem świadomości jest (z mojego punktu widzenia) żmudna, pełna zakrętów i pułapek, przypływów i odpływów motywacji a rezultaty przychodzą powoli… Ale przychodzą, życie (mi) się upraszcza i nie ukrywam, ulepsza. Dlatego uważam, że warto eksperymentować.

Czytaj dalej

O wdzięczność (znowu)

Przygotowałam sobie szkic tego o czym lubię sobie przypominać, czyli o Wdzięczności, po czym przeczytałam u Kasi o jej wyzwaniu styczniowym. Ponieważ lubię grać zespołowo, podpinam się pod jej wątek, #eksperymentujesz  😉

***

Zapisałam sie na newslettera do mojej ulubionej joginki (Lesley Fightmaster), ktora prowadzi 30 dniowy program Szczęśliwej Jogi (#hathayogahappinessi wcale nie zdziwiłam sie, dlaczego w pierwszym liściku pisała ona wlasnie o Wdzięczności.

Poczucie wdzięczności jest jednym z fundamentów szczęścia, ba, nawet zdrowia i … dłuższego życia.  Wysłuchałam bardzo ciekawy wykład TED pani Florence Servan-Schreiber. Powiedziała ona, między innymi, ze znaleziono dowody na tę tezę o przedłużaniu sobie życia. Szukano osob, które żyją w tym samym miejscu, jedzą dokładnie to samo pożywienie, mają ten sam rytm życia i no i do tego najlepiej, gdyby były w zwiazku z ta sama osoba… tak, to możliwe – w zakonie. Czytaj dalej

O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

To będzie bilecik o kobiecości, kobiecych protekcjach i rozmyślaniach przy okazji miesiączki.

O kobiecych protekcjach.

Od kiedy zaczęłam miesiączkować, używałam podpasek higienicznych.

Nie pamiętam, ale prawdopodobnie były to podpaski firmy Bella, pewnie tylko takie wówczas były dostępne na polskim rynku. Czytaj dalej