Francuska codzienność

Echo

Trochę u mnie cicho.

Już nie oglądam TV, radio – słucham tylko wybranych audycji, najcześciej podkastów, gazety czytam czasem w samolocie (wtedy mam zazwyczaj wybór zagranicznej prasy, co w tej Francji stoi drukiem, zależy przede wszystkim od tego, kto rękę myje redaktorowi naczelnemu). Chowam się przed wiadomościami, nawet tego nie ukrywam.

Lokalnie jestem zorientowana, bo czytam rożne świstki przyklejone do murów w dzielnicy i rozmawiam z ludźmi.

Szybkość z jaka docierają do mnie informacje niezwiązane z zawodem zależy od tego, czy mam czas wejść na fejsa lub Twittera ( z LinkedIn czerpie to, co mi potrzeba do pracy).

Jednak – docierają do mnie pewne echa.

To był długi wstęp do tego, by skomentować wydarzenia ostatnich dni, tu we Francji, z mojej perspektywy Polaczki-szaraczki, mieszkanki szóstej dzielnicy Lyonu, z mojego mieszkanka z widokiem na kościół i “moich pijaczków z Polski”.

W tym tygodniu Rozpoczął sie proces kobiety, matki dwóch córek, ktora 8 (słownie : osiem) razy urodziła i udusiła nowonarodzone dzieci. A nikt sie nie zorientował, ze była w ciąży, z powodu jej otyłości.

Zanim ktoś zacznie nerwowo wrzeszczeć “zabić sukę” – kilka faktów: ta kobieta , od dziecka była gwałcona przez swojego ojca. Nawet wówczas, gdy była juz mężatka (!) – obawiała się, ze dzieci, ktore urodziła byly owocem tych gwałtów. Znieczulica i patologia to mało powiedziane. Granica tego co się “w pale mieści” zostaje znow przesunięta, kilka jednostek. (Jakich? Okrucieństwa? Ignorancji?)

W czwartek w Paryżu taksówkarze zrobili strajk. Chodzi o pieniądze. Otóż za ciężkie pieniądze (200K€ w Paryżu, na prowincji trochę mniej) nabyli oni licencję, zezwalającą na wykonywanie zawodu. A tu pojawił sie Uber i kierowcy uprzejmi, grzeczni, nie grymaszący, przy tym czasem 3,4 razy tańsi niż taksówka. A i podatki płacą. Zatem w Stolycy : nie dość, że panowie taksówkarze nie brali pasażerów, to zatrzymywali samochody, o ktorych wiedzieli ze kierowcy pracują dla Ubera, wysadzali pasażerów i demolowali samochody. Nie gdzies na przedmieściach. W centrum miasta. Zaatakowano miedzy innymi kilka gwiazdeczek, ktore się święcie oburzyły: “to taka jest Francja?”. Policja (za pieniądze z moich k* podatków) pilnowała pasażerów, ktorzy wsiadali do samochodów Ubera.

Ja naprawdę unikam taksiarzy, gdyż jest to lokalna mafia, zdzierająca kasę z turystów i przyjezdnych, najcześciej nie deklarują kursów i rzadko kiedy któryś pozwoli na zapłacenie kartą, jeszcze musisz, zanim wsiądziesz do karocy, złożyć podanie dlaczego jedziesz tam gdzie jedziesz. Bref. Taksówkarz paryski (lyonski i każdy inny członek mafii, ktory kupił, za ciężkie pieniądze licencję localną) jest zawodem zagrożonym wyginięciem i to wcale nie w stylu wiedźmińskim. Wyeliminował sie sam, niegrzecznością, chamstwem, gburstwem i w moim przypadku- ceną 70€ za trasę Lyon 6 – Lyońskie Lotnisko (25 min jazdy, bez korków), co nijak nie usprawiedliwia taryfy.

Na koniec tygodnia, odbieramy dziewczyny, siedzimy przy kolacji i to moje dzieci mnie uświadamiają: w jednym miasteczku pod Lyonem jeden dostawca urżnął głowę swojemu szefowi, powypisywał coś na niej po arabsku a następnie chciał sprowokować niezła rozpierduchę w miescie wjeżdzając w magazyn z gazem.
Rozumiecie. Nieco mnie to wszystko poruszyło.
Muszę sobie znów wyhodować warstewkę ochronną, przed tym co się tu dzieje.

Walczę z Chaosem, we mnie i wokół mnie. Z pomocą przychodzi mi kobiecość, joga, weganizm, zero waste i planowanie Mój blog https://chatkababyjogi.pl/ jest blogiem osobistym.

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.