Tygodniowy Rozkład Lotów #2

Lubie, kiedy z Chaosu wynurza sie Porzadek. Nawet jesli panuje on tylko minute. 

1. Rodzina. Irenka. Benoit. Margaux

Tydzien Bez Dzieci.
Mam czas. Przygotuje weekend na nartach (ubrania, sprzet, ugotuje kolacje na piatek i sobote).

B. jest czesto w Paryzu.
Mam czas – sprawie, zeby bylo milo wowczas, kiedy jest. Bez czekania na wzajemnosc (a to ponoc wazne)

2. Zdrowe finanse.

Kakebo w ruchu (platnosc gotowka, listy zakupow).
Roczny plan wplacania srodkow dla organizacji charytatywnych i stowarzyszen, ktore wspieram – w budowie.

3. Czas dla siebie.

W tym tygodniu doczytam dwie ksiazki, ktore kiedys zaczelam i odlozylam:
“Les 5 bessures qui empechent d’etre soi-meme”, Lise Bourbeau;
“Najgorsza w szkole jogi”,Lucy Edge;
zaczne:
“What I talk about when I talk about running”, Haruki Murakami

I znalazlam poete pierwszego (z dziewieciu) wiersza – Boris Vian. Lubie jego piosenki. A osobowosc z daleka przypomina mi Tyrmanda… Teraz tylko znajdzie mnie jeden z jego wierszy.

4. Praca. Lubię to co robię i jestem w tym dobra.

Tutaj pozwole sobie zapozyczyc od Ann:

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki

[Jan Twardowski Wiersz staroświecki – fragment]

5. Czas z Bliskimi i Przyjaciółmi

W nocy obudzili nas Strazacy. Wlasciwie pogotowie ratunkowe. Moj sasiad z pietra upadl i sasiedzi z pierwszego zadzwonili po pogotowie. Ten Pan, emerytowany nauczyciel Greki, Laciny z prestizowego Liceum, znajacy biegle kilka jezykow w tym polski, stracil 2 lata temu zone (rak) a wraz z nia glowe. Od czasu do czasu jest zwyklym starszym panem, z ktorym przyjemnie jest wymienic dwa zdania. Ale najczesciej, okazuje sie, siedzi w domu sam, przy zamknietych roletach i… nie chce zyc.

Dlatego – spieszmy sie, spieszmy byc z Bliskimi i Przyjaciolmi, nawet jesli jestesmy zmeczeni i nie mamy ochoty wysluchiwac kolejnych niepowodzen, utyskiwan, chorej nozce, katarku, kiedy najchetniej chcialoby sie posluchac dla odmiany o radosciach, powodach do dumy…

W tym tygodniu jestem sama. Mam czas napisac i wyslac zalegle listy i kartki, odpowiedziec na dawne mejle i zbierac pozytywne ziarenka z okolic.

6. Sport i zdrowe ciało. Joga. Bieganie. Ćwiczenia z obciążeniem.

Joga – 5 seansow z Ali
Bieganie – 2 seanse
Cwiczenia z obciazeniem – 3 seanse

7. Lekka, smaczna i zdrowa kuchnia.

W ciagu dnia – jest dobrze, jestem sama: salatki z pieczonymi warzywami, rozne straczki, czasem jajko. Trzy kolacje z Benoit, mysle, ze sprawi mu przyjemnosc niesmiertelne trio: ziemniaki, mieso, salata, a ja juz sobie poradze z weganskim kotletem:).

8. Podróże.

Nie ruszam sie z domu w ciagu tygodnia. W weekend : narty w La Plagne.

9. Dom. Czyste, estetyczne i spokojne miejsce. U mnie.

Czasm zdarza sie taki okers w zyciu, kiedy jest dobrze. Kiedy pralka nie cieknie, obrazki wisza juz na scianach, ma sie reczniki i zastawe. I moze faktycznie, fajnie byloby miec nowy dywan oraz wymienic wok, bo ze starego tefal zszedl, ale… Tak, to sie nazywa l u z.
Wrzucilismy na luz. Mamy cieple, w miare czyste i niezagracone mieszkanie.
Pielegnuje zatem ten nowy stan luzu, przegladajac tylko szuflady i szafki czy nie zagoscilo w nich zbyt wiele niepotrzebnych pierdolek (oddac, wyrzucic, sprzedac na Leboncoin.fr).
Codziennie jedna szuflada / szafka…

Milego tygodnia 🙂

 

5 odpowiedzi do “Tygodniowy Rozkład Lotów #2”

  1. Jestem dziś ledwo ciepła, ale napiszę choć tyle, że z całego serducha gratuluje, Trzymam kciuki, i niezmiennie wierzę, w to, że się udaje. Fantastycznie tak patrzeć na Osobę w Procesie.

    (Przypomniałaś mi o zaległościach u Ciebie- jedna mi umknęła). Nadrobię, ale potrzebuję odrobiny czasu.

  2. Krótkie podsumowanie.
    Otóż nie był to najlepszy tydzień.
    Rodzina – Przede wszystkim długo oczekiwany i przygotowywany weekend na nartach zaczął się źle. Dziewczyny wracają po tygodniu pobytu u “drugich rodziców”, mają tam inne przyzwyczajenia i reguły. I piątkowe wieczory oraz sobotnie poranki czesto są dla nich trudne- zeby się przestawić itp…
    W Lyonie spadły 2 mm śniegu, za to w górach temperatura do -20°C, droga w stacji była bardzo śliska a Benoit, jak to miastowy Francuz – zestresował się potężnie i zrobił się niemiły.
    Zatem Patchworki nie w sosie od samego popołudnia.
    Na szczęście pozniej zrobiło się fajniej.
    Spadł cudowny śnieg, puszysty i lekki, jeździło mi się jak w bitej śmietanie, eksplorowaliśmy dzikie zjazdy i było wesoło, szczegolnie kiedy wywinęłam orła.
    Finanse – miałam ciekawą rozmowę z moją panią bankierką, w sprawie negocjonowania warunków kredytu za mieszkanie. Napiszę o tym post, jak już bedzie po.
    Praca – bardzo pozytywny tydzien. Naprawdę mam fajnych kolegów i szefów.
    Sport – Joga : na piątkę. Za to na ćwiczenia siłowe i bieganie – przyznam szczerze – nie miałam ochoty. Wróci mi.
    Kuchnia – jem porządnie przez 3 dni a pozniej kolacyjkę w restauracj, albo wieczorek ze znajomymi i wszystko diabli biorą, pozniej znow 3 dni ok i tak w koło Macieju.
    Ja – zaopiekowałam się sobą. Ale nie w sensie, że usiadłam i przeczytałam książki (ktorych nie przeczytałam). Pozwoliłam sobie na płacz, pozwoliłam sobie na słabość, na gorszy czas. A tego nie zrobiłam od miesięcy. Pogłaskałam się po głowie. Wyjasnilam sobie kilka spraw. Jak najlepszej przyjaciółce. I już czuję, że jest mi lepiej.
    Dom – uporządkowałam szuflady i szafki w kuchni. Posegregowalam szklanki, talerze, kubki etc. Zostawiłam pod ręką tylko to, co używamy na codzień. Resztę – te sierotki po zastawach- schowałam do pudła (łatwo dostępnego). Jesli do niego nie zajrzę za 3 miesiące, to zaniosę do CHRS.

    A. Cierpię ostatnio na bezsenność. To byl juz drugi tydzień, kiedy sypialam bardzo mało…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.