Legalna praca we Francji

Zbliża się teraz Nowy Rok i pewnie wiele osób robi plany na 2018. Być może jednym z celów do zrealizowania jest Legalna praca we Francji ?

Jeśli znacie kogoś, kto wybiera się pracować do Francji, dorobić sobie “u gospodarza”, jako rolnik, w rzeźni, jako drwal, jako przysłowiowy hydraulik, których we Francji naprawdę brakuje, na budowie, lub w innej robocie…
Może podsuńcie takiemu znajomemu (i jego rodzinie) ten tekst.

Pięć, sześć razy do roku zdarza mi się pomagać – przyznam zupełnie nieprofesjonalnie – zupełnie obcym Polakom, którzy znajdują się w sytuacjach naprawdę krytycznych. Ktoś ląduje w szpitalu, bez ubezpieczenia, bez grosza w kieszeni, kogoś wyrzucają z domu, chociaż przecież grzecznie płacił czynsz. Nie ukrywam, że najbardziej dramatyczne sytuacje to te, które opisałam kiedyś w bilecie : „alternatywna Historia Emigracyjna” – spotykam w „schroniskach” dla bezdomnych cienie dawnych ludzi.

Dobre zamiary – nie muszą ale mogą się skończyć prywatną katastrofa. Znam wielu Rodaków, którzy od lat pracują na czarno we Francji i szafa gra. Ale tragedie nie przydarzają się tylko „sąsiadowi”.

Oto scenariusz z którym spotykam się najczęściej. Czytaj dalej Legalna praca we Francji

Czterdziestoletnia. Matka nastolatki. Weganka. I do tego…

I do tego w ciąży.
Dziś są moje urodziny.
Miałam sobie podarować dziarę, ale ponieważ odkryłam, że jestem w ciąży, dziara poczeka.

Kiedy poroniłam z końcem lata, coś sie we mnie skonczyło. Chyba oczekiwanie i nadzieje, ktorych się  trzymałam tak kurczowo. Życie potoczyło sie dalej. Bomba atomowa spuszczona na moje patchworki przez moja pasierbicę.  Dużo podróży służbowych. Cały trzymiesięczny cykl Kręgu Kobiet,  tantry dla kobiet. Na pierwszym Kręgu użalałam sie nad soba – odchodzą ode mnie, lub zamierzają odejść, bliscy mi ludzie – córki, poczęte dziecko. Na drugim, cieszylam sie, z  wróciłam do tego mojego Czerwonego Namiotu, z czterdziestoma kobietami na różnym etapie życia. Część już po menopauzie, część wlasnie miesiączkująca, część w innych Porach Roku miesięcznego cyklu. To wspaniałe uczucie, być pośród czterdziestu kobiet, z których każda może coś od siebie dać – ciepło, wyrozumiałość, doświadczenie, coś dla siebie przyjąć : radość życia, sile, współczucie. Trzeci weekend przespalam. Czułam sie, po raz kolejny w życiu – uprzywilejowana, i to jest wlasciwe slowo. Otrzymałam wówczas od tych kobiet tyle ciepłych atencji, ze powinno wystarczyć na całe 9 miesięcy. 

Właściwie nie powinnam jeszcze w ogóle o tym mówić, jeśli te osławione 3 miesiące nie miną. (nie ma sensu jeszcze mi gratulować) . Czytaj dalej Czterdziestoletnia. Matka nastolatki. Weganka. I do tego…

Uchodźcy, rynek kontrolowany – przemysł humanitarny

Lubicie oglądać filmy dokumentalne ? Ja lubie. Nie tak, żeby codziennie – a chaque jour sa peine, jak mawiają Francuzi, ale od czasu do czasu, żeby ustawić sobie wartości w życiu, obejrze sobie taki dokument. Szczegolnie, ze w grudniu moja skrzynka na listy zasypana jest listami z prośbą o wsparcie dziesiątek stowarzyszeń i organizacji humanitarnych. A w co drugi sklepie stoja panie z Unicef-u i sprzedają kartki świąteczne. Kiedy można pomóc, warto zrobić to z głową, wybierając  w zgodzie ze stanem świadomości.

Na początku listopada bylam na konferencji – biznes związany z satelitami – i przy obiedzie los posadził mnie obok szefa jednej z dużych organizacji humanitarnych. Wcześniej, naiwna ja,  faktycznie nie zwróciłam uwagi na biznes, jaki może się kręcić na ludzkiej tragedii – na kataklizmach naturalnych, lub tych wywołanych ludzką działalnością, na wojnach. Rozmowa z tym panem naprawde otworzyła mi oczy. A w tym dokumencie znalazłam potwierdzenie, jak lukratywnym moze byc rynek humanitarny.

Dokument, do którego link podaję tutaj,  uwaga, zniknie z sieci publicznej za 6 dni, a warto go zobaczyć.

Réfugiés, un marché sous influence

Czyli : uchodźcy, rynek kontrolowany

Czytaj dalej Uchodźcy, rynek kontrolowany – przemysł humanitarny

Jestem czekaniem

Jestem czekaniem. Na zmianę życia. A szykują się zmiany.

Rysuje sobie te zmiany na karteluszkach, pisze luźne zdania na luźnych kawałkach papieru, w telefonie, na kompie. Bo wiem, że aby spełniły sie marzenia, najpierw trzeba je wyartykułować, zobaczyć, nadać im kształtów w myśli, aby mogly sie urzeczywistnic.

Podzielę się z Wami dwoma odkryciami, które jeszcze mocniej tę chęć zmian podkreślają. Czytaj dalej Jestem czekaniem