Prasówka interaktywna – We Demain

Prasówka interaktywna, dlatego, że oprócz krótkiego streszczenia wybranych artykułów z czasopisma “We Demain” dorzucam tu kilka linków, dla tych, którzy maja ochotę pogrzebać w tematach trochę więcej:)

Nie jestem zwolenniczka kupowania magazynów kolorowych, w przeciwieństwie do mojego męża (taaak), ale przyznam, że czasem przyniesie on do domu coś interesującego. Na przykład 19-ty numer czasopisma We Demain.

Sloganem pisma jest haslo „une revue pour changer l’epoque”, czyli „magazyn ilustrowany aby zmienić epokę”. I powiem wam, że po lekturze tego numeru, aż mam ochotę wykupić tam abonament. Dlaczego ? Kiedy przestałam czytać popularne tygodniki „społeczno – polityczno – ekonomiczne” – odetchnęłam. Przestałam  bać się kryzysu ekonomicznego, nadciągającej wojny i moich sąsiadów.  Tematy tam poruszane grają bardzo często na emocji strachu. Strachu przed katastrofą, przed agresją, na zniesmaczeniu wobec działań polityków („wszyscy są skorumpowani”, prawda ?).
A ja mam ochotę czytać o tym, co dzieje sie dobrego.  Na przykład o tym :

Forest City

Krótka wzmianka o planach stworzenia w Chinach pierwszego „Forest City”. Leśne Miasto a może raczej miasto-dzielnica, bo przeznaczone będzie dla zaledwie 30 000 ludzi, co w prawie 4 milionowym Liuzhou stanowi kropelke w morzu potrzeby, ale…
Autorem projektu jest wloski architekt, Stefano Boeri i o tym architekcie i o wszystkich jego projektach (niektóre są we Włoszech)  możecie poczytać więcej TUTAJ

Forest City, będzie obsadzone, według informacji zawartych na tej stronie, 40 000 drzew i około milionem innych roślin, którymi pokryte będą budynki. Rośliny będą absorbować  10 000 ton CO2 I 57 ton zanieczyszczeń (Liuzhou to duże miasto…) I będzie produkować około 9000 ton tlenu rocznie.

<iframe src=”https://player.vimeo.com/video/245812759″ width=”640″ height=”360″ frameborder=”0″ webkitallowfullscreen mozallowfullscreen allowfullscreen></iframe>

Nie wiem jak Wam, dla mnie pomysł „wprowadzenia” lasu do miasta jest absolutnie fascynujący. Jakie piękne nowe zawody mogą powstać: miejski leśnik na przykład… Oczywiście, las to ekosystem, z insektami, ptakami i zwierzyna, nie mam pojęcia jak głęboko ten koncept był rozważany przez architekta i komisje miasta Liuzhou, ale temat sam w sobie – rewelacyjny. Jak sobie pomysle o zdjęciach, które krążą w Internecie, gdzie w miastach ludzie przybijają na gałęziach i tak już umęczonych drzew metalowe „ochraniacze” , żeby tam gołębie nie siadały (i nie brudziły samochodów), to mam wrazenie, ze takie miasto trudno byłoby zorganizować w demokratycznej Europie… Ale mam nadzieje, ze się myle.

Złoto uryny

https://www.guggenheim.org/exhibition/maurizio-cattelan-america

Artykuł pana Guillaume D’Alessandro(dziennikarz, znany z takich eksperymentów jak ” przestalem sie myc przez miesiąc“).

Kiedyś już o tym czytałam, i nawet Wam o tym opowiadałam w bileciku : Miejskie odpady – zrodlo sukcesu rodzocego się przemyslu.
Dopiero od niecałych stu lat Miasto przestało używać ludzkich ekskrementów do użyźniania ziemi. I teraz, w XXI wieku, kiedy w końcu dociera do nas, ze higienizm miał również swoje mroczne strony. Ekolodzy i adepci „naturalnego ogrodnictwa” przekonują, ze warto znów pochylić się nad utylizacja naszych dochodów w rolnictwie.
Uryna była płynem tak cennym, ze cesarz Wespazjan objął specjalnymi podatkiem toalety publiczne i garbarzy oraz producentów tkanin. Mocz był używany do oczyszczania i zmiękczania skór oraz był „fixatorem” koloru żółtego. Nam od tego czasu przybyło twierdzenie „pecunia non olet” (pieniądze nie śmierdzą). We Francji, w 2016 wyszła broszurka pana Renaud de Looz, który przypomina, ze mocz może być doskonałym nawozem naturalnym w przydomowym ogródku (w końcu, skoro używamy krwi, odpadów i sproszkowanych kości zwierząt, pochodzących z rzeźni, dlaczego nie używać własnej domowej produkcji ? )

To byłby dopiero koniec Miasta jakie znamy (zamknięte rzeźnie a ścieki z naszych toalet przetworzone na użyźniacze i nawozy…) . Autor artykułu cytuje amerykańskiego ekologa, Josepha Jenkinsa, (który nawet wokół tego starego jak świat gestu stworzył biznes on-line: marnujemy oczyszczona, pitna wodę, by oddać do niej nasze odchody i rurami kanalizacyjnymi wypuścić je daleko za miastem, by spłynęły do rzek, mórz i oceanów, a przecież mogłyby uzyzniac nasza ziemie” . Pan Jankins wyliczył,  że „ statystycznie człowiek produkuje i oddaje w swoim moczu rocznie 6 kilogramów minerałów, które możemy uzyskać: 4 kg azotu, 1,4 kg potasu, 400 g wapnia, 300 gr fosforu i 150 g magnezu. (Ci, ktorzy jedza suple, wiedza jak drogie sa te wszystkie magiczne tableteczki..)
Jeśli pomnożyć te liczby przez 7 miliardów mieszkańców naszej planety, zdamy sobie sprawę, ze ciało człowieka jest kopalnia bogactwa, z którego dobrowolnie rezygnujemy, ponieważ nauczyliśmy się myśleć o naszych ekskrementach z odraza. Toalety w naszych domach powinny być przekształcone z miejsca w którym ewakuowane są odpady, w miejsca w których je zbieramy, po to by je przekształcić”.
W tym miejscu mam ochotę powiedzieć, ze jeśli patrzę wokół siebie, jak wiele „problemów” stwarza zorganizowanie takiego tylko kompostownika sąsiedzkiego, zastanawiam się, ile lat minie, gdy znów zaczniemy przekształcać choćby bezpośrednie odpady z naszego stołu, to mysle, ze nie dorzyje scenariusza proponowanego przez pana Jankinsa. Choc, kto wie ?

Autor artykułu podaje znów przykład miasta Paryża : w XIX wieku, największa wówczas metropolia świata opracowała metodę intensywnej produkcji warzyw (o czym też wam pisałam, przy okazji omawiania książki Homo Detritus ) . W Montreuil, na 1800 hektarach, 2000 producentów żywności dostarczało Paryżowi warzyw przez cały sezon. W 1845 panowie Moreau i Davrane wydali nawet „Podręcznik paryskich producentów warzyw” (do ściągnięcia TUTAJ)  . Zima, warzywa rosły w gnojówce , gnojówka produkowała ciepło, które chroniło warzywa przed przymrozkami, a wiosna gnojówka była zakopywana głębiej, by użyźniać glebę. Paryż żywił się więc warzywami hodowanymi na ludzkiej gnojówce aż do początku XX wieku i wynalezienia nawozów chemicznych

Dziś, większość metropolii na świecie zaczęła wprowadzać kompostowanie, ale ludzkie ekskrementy pozostają tematem tabu.
Podobno w 2017 roku w Paryżu, niedaleko dworca gare de Lyon pojawily się toalety-kwietniki, w których można oddawać mocz do slomy.

W ogóle, jeśli interesują Was miejskie eksperymenty z zakresu gospodarki cyrkularnej, to zapraszam do lektury (po angielsku lub po francusku) następującego „pressbooka” , autorstwa tej samej agencji designu Falazi, która zaprojektowała toalety-doniczki.  No tak, ale nawet jeśli takie toalety zaczyna być coraz bardziej rozpowszechnione, będą one się zwracaly tylko do połowy człowieczeństwa, do tych, którzy są wyekwipowani do sikania na stojąco. Oczywiście, istnieją już przyrządy, które mogą umozliwic także kobietom oddawanie moczu w podstawie pionowej  . Nazywa się taki przyrząd słodko „sikaczstojacy” i … zachęcam do oglądanie zdjęć w podanym linku TUTAJ 

Rozwijają się bardzo ciekawe koncepty dotyczące toalet suchych, toalet, które nie wymagają żadnego podłączenia do kanalizacji miejskiej czy elektryczności, jak na przykład „cabine Bostia

Dalej artykuł odwołuje się do leczenia moczem itp., bardzo ciekawe, ale pozwolę sobie skrocic to streszczenie i zaprosić was w inne tematy :

Historia Drzewa

Artykul pana Alain Baraton (który jest miedzy innymi głównym ogrodnikiem w parku Chateau de Versailles oraz dziennikarzem France Inter, prowadzi emisje „Zielona ręka”:

Historia jest z kosmosu ! w 2016 roku, astronautom NASA, na pokładzie Międzynarodowej Stacji kosmicznej (ISS)  udało się stworzyć warunki, by zakwitła zinnia,

Dlaczego było to takie niesamowite ? może dlatego, że na ziemi działa i grawitacja, i zazwyczaj źródło światła, czy to naturalnego czy sztucznego jest zmienne, a na pokładzie ISS nie ma ani jednego ani drugiego. Jak podlewać taką roślinkę ? Skąd ona ma wiedzieć w którym kierunku powinny wyciągać się korzenie ? Metoda prób i błędów udało się to jednak i teraz, kolejna roślina, która wyślemy , my jako ludzkość, w kosmos, by poddać ja specjalnym badaniom, będzie sadzonka pomidorów.

Autor artykułu podkreśla, że dziś na pokładzie ISS uprawia się również salaty i ekipa może nawet z nich korzystać, ale najciekawsze są podobno wyniki pokazujące, ze ogrodnictwo, dbanie o rośliny jest bardzo zbawienne na psychikę człowieka, jeśli musi on , jak francuska gwiazda narodowa, astronauta Thomas Pasquet, przebywać 196 dni w kosmosie

Jednak amerykanie nie są jedynymi, których interesuje kosmiczne działkowanie. Już w 2003 roku, na pokładzie chińskiego statku Shenzhou 5 znalazło się 200 ziaren piwonii. Nie wiemy niestety, jak się te roślinki zachowały, zachowują, bo Zachód wciąż czeka na wyniki tego eksperymentu.
Zreszta, w 1971 roku, kilkaset ziaren drzew zostały wsadzone do Apollo 14 i były nawet na Księżycu (testowano miedzy innymi podatność na radiacje itp.). Kiedy wrocily na ziemie rok później zostały zasadzone i wydaly sosny, klony i sekwoje, które rosna spokojnie i bez anomalii (TUTAJ znajdziecie ich dzisiejsze ziemskie adresy :

No i już prawie kończę, jeszcze tylko chciałabym Wam podrzucić znów temat „tiny houses” czyli tych maleńkich, minimalistycznych domów.

Tiny houses

W tym numerze We Demain znajdujemy historię państwa Boucheux-Bellomie, którzy z dwójką dzieci mieszkają, niedaleko Annecy, w domku o powierzchni 22m2. Jest tam dobrze wyposażona kuchnia, salon z kanapa, jadalnia, pokoj rodziców z lozkiem 160×200, dwa pokoiki dziecięce na „poddaszu”.

“Jestesmy szczęśliwi w naszych 22m2, nie potrebujemy więcej. Nasza córka chodzi do szkoły muzycznej, syn na wspinaczkę. Ludzie narzucają sobie rytm życia zupełnie niesamowity. My wolimy korzystać z czasu który mamy ze sobą.
Nadajemy mniejsza wartość naszemu mieszkaniu a wieksza realizacji tego na co mamy ochote.
Pan Yannick zbudował swój dom sam, w dwa miesiące i kosztowało g to 24 tysiące euro. Ok, wyjaśniam od razu, że pan Yannick jest stolarzem.
W 2015 roku wrócili z podrozy dookoła swiata, zobaczyli film „Demain” i … później już nic nie było tak jak przedtem.
Piekna, wzruszajaca historia.
I nie ma nic wspólnego z zagnieżdżeniem się w jednym pokoju na przykład mieszkając kątem u rodziców. One wybuwali sobie te chatke pod lasem, u stop gor. Normalnie – dla mnie – bajka 🙂

Chessboxing

A na sam koniec – nawet nie wiedziałam, ze istnieje taka dyscyplina jak … chessboxing. 3 minuty na ringu, 3 minuty przed szachownica. To chyba najdziwniejszy sport na świecie : zachęcam, poczytajcie o nim sami :

PS! Najbliższe zawody : 16 marca w Berlinie !

http://www.chessboxing-global.com/fighters/ https://www.wcbo.org/chessboxing/
http://worldchessboxing.com/

Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieje, ze podoba sie Wam ta prasówka, tak samo jak i mnie.

4 odpowiedzi do “Prasówka interaktywna – We Demain”

  1. Czy podobam nam się taka prasówka: szczerze? Ja to nawet bardzo chętnie poczytałbym prasówkę z kolorowych gazet Twojego męża. Serio! Więcej to mówi o kraju niż tydzień newsów z bbc (a i francuskiego, niestety, nie znam na tyle biegle, żeby…)
    Do czego byś porównała polskiego “We demain”? Wiem, że to upraszczające, ale..

    1. Prawde mowiac – nie mam pojęcia do czego można porównać “we demain”,bo nie wiem co sie dzieje na polskim rynku. Polskie tytuły znam zaledwie z lotniskowych kiosków, i oprocz tego, ze jest tam plejada tych samych tytułów co na lotniskach na całym świecie – Newsweek, National Geographic – i te same tytuły co 15 lat temu – Wprost, Polityka itp – to ja nic więcej nie znam. Ale jesli Ty znasz i polecasz, chetnie sie zainteresuje.

      Co do innych kolorowych magazynów mojego męża – wynikałoby, że “start-up nation” is in progress. “Start-up nation” jest to dość pogardliwe określenie, używane przez jednego z moich ulubionych dziennikarzy, Guillaume Meurice, na określenie polityki rządu E. Macrona. Nawiązuje do tego, że aktualnie, w mediach, położony jest nacisk na promocję polityki innowacji. Wszystko musi być “innowacyjne” , “disruptif”, wszędzie tylko o Sztucznej Inteligencji, o robotach, digitalizacji kraju (a w szkole nie ma czasu ani środków aby nauczyć dzieci porządnych podstaw informatyki i kodowania). Jest jakiś potężny kompleks “Silicon valley”, ktory za wszelka cenę musimy (my, we Francji, my Europejczycy) nadgonić, przegonić, zrobić inaczej.

      Oto niektore tytuly magazynow :
      “Planeta robotow” : http://www.planeterobots.com/ : o robotach chirurgach, o Laïce, robocie do towarzystwa dla psa, o RobAgri, robotach w rolnictwie, ktore beda wyrywaly chwasty, aby nie uzywac chemicznych chwastobojcow, o humanoidach Toyoty, ciezarowkach bez kierowcow i drukarkach 3D budujacych domy z plastiku.
      “Mozg, wiedza i swiadomosc” : o neuromarketingu, neuroscience, o wszczepianiu implantow – niestety, zaden artykul nie jest podpisany i nie podaje zrodel
      i np “The Good life” http://thegoodlife.thegoodhub.com/ csposrod tych wszystkich “kolorowych” ten budzi we mnie najbardiej sprzeczne emocje – jest to dwumiesiecznik, reklamujacy sie jako “prasa dla mezczyzn”, ale pozycjonuja sie jak Cosmopoitan, na kazdej stronie reklamy : zegarkow, bielizny dla kobiet, alkoholu,drogich mebli, samochodow, linii lotniczych , drogich resortow i hoteli, nawet mi mignal jakis ekskluzywny okurzacz. Sa cale strony, jakby z poradami, co czytac, w co sie ubierac, jakiej muzyki sluchac, gdzie chodzic do restauracji, jakie miejsca odwiedzac na swiecie (wrociles z NY? czy byles u …) by miec klase i szyk i byc na fali.
      Z drugiej strony – miedzy strona 73 a 121, wliczając reklamy i płatne reportaze, sa tez ciekawe rzeczy, lub spojrzenia : the good brains :czyli ludzie o ktorych z jakis powodow robi sie gloniej, good problems: o ekologii, (wydobyciu gazu z lupkow w Argentynie), demografii, o Minsku jako o nowej Silicon Valley (widzisz !) Bialorusii, o koreanskim porcie.. ciekawe, inne punkty widzenia.

      No i z ciekawostek, “neon mag” – http://www.neonmag.fr/ ktorego sloganem jest “trzeba spróbować wszystkiego”. A w środku totalna glupota : na dwoch stronach zdjec respondentow temat “w jaki przedmiot chcialbys sie zerinkarnowac”. Bardzo nierówny – moim zdaniem – pod względem treści – ale moze dlatego, ze to magazyn skierowany do 20-30 latkow, czyli jestem poza kategoria. Bo sa i ciekawostki : dowiedzialam sie, ze we Francji odbywają sie gry RPG w realu : w sensie : idziesz na pole sie nawalac mieczami, masz opcje byc “bohaterem” za 60 euro lub statysta za 20. Jest i ranking youtuberow i ich DIY, poradnik, jak podrywac dziewczyny z klasa (sic!), reportaz na temat kanibalizmu oraz powazniejszy reportaz, o tłumaczach, ktorych armia francuska zatrudniala w Syrii, a gdy sie wycofała, zostawila na miejscu i na pastwe Isis 252 osob. Setka z nich otrzymala wizy do Europy (gdzie jak wiemy, nie zawsze sa mile widziani). no i wywiad z kilkoma z nich. Nigdy nie myslalam o tych konkretnie ofiarach wojny – wspolpracuja, jako tlumacze z obca armia, sa za to placeni, ale gdy sie ta armia wycofuje z terenu, tlumacze musza tam zostac i zyc…

      To takie tam, z tego tygodnia, jest jeszcze kilka, ale chyba rozumiesz, jak bardzo sa one rozne

  2. Różnorodność była do przewidzenia – Francja dużym i rozwiniętym krajem jest, ale dość gadżedziarskie ta zawartość, z nowoczesnym sznytem, co prawda.
    W Polsce o przyszłej urbanistyce też pisze się dużo. Za dużo, choć może dlatego, że właściwie jedynym papierowym, porządnym wydawnictwem jest Magazyn Miasta. Nie znam wszystkiego, ale reszta to raczej szafowanie nowinkami z każdego końca świata (gł. eur. zachodniej, czasem Azji), z którego nic nie wynika. Indywidualne internetowe inicjatywy, quasi-portale o smart cities etc. (miasto2077, smart-city blog) nie wykraczają poza internetowy obieg.
    Rozdęcie tematyczne i okazjonalność (lifestyle!) idą w parze we FR i PL, stąd mnie naszło: czy we Francji jest jakaś gazeta z kulturą redakcyjną? Chodzi mi o istnienie opiniotwórczego środowiska, które potrafi spokojnie wyprowadzić wywód od badań nad wsią, a skończyć Jacque’iem Fresco. Nie o internetowych klikaczy, influencerów. I nie, że Le Monde czy cuś… 😉
    Pytam, bo wydaje mi się, że gazety bez kultury redakcyjnej są co najwyżej zbiorem freelancerów, a kreowany przez nich świat jest poszarpany, bezpodstawny, dziurawy…
    W Polsce np. (tak sądzę) gazetą podobnego typu do We Demain (nowinki + opiniotwórcze, nieoczywiste komentarze) jest Przekrój. Reaktywował go (ha!) olsztyniak, grafik i rok już się, jako kwartalnik, trzymają. Ja jestem szczerze zachwycony tą gazetą. Widać w niej jakiś zamysł, czuć ducha.

    1. Tak, gadżety są na każdym kroku, w kazdej gazecie, nie wazne jak gleboko lub plytko wyspecjalizowanej.
      O urbanistyce sa cale odrębne magazyny, ale ich dotąd w domu nie widziałam. Osobiscie siedze (jeszcze, ale juz niedlugo) w przemyśle lotniczym i mediach pod kątem IT, towarzysko tonę w robotach, innowacji, jachtach, kamperach i szeroko pojetej ekonomii – w tych ostatnich na pewno na bank jest o jakims urbanistycznym czy chocby architektonicznym projekcie.

      Jeżeli chodzi o pisma z kultura redakcyjna, to powiem szczerze że we Francji chyba minął już czas papieru (chociaż marzę, ze może We Demain stanie sie miesięcznikiem, a pozniej moze i tygodnikiem?) . Kiedyś Telerama była ciekawym tygodnikiem, ale dawno jej nie czytałam. Zdarzylo mi sie czytac La Croix, ktory jest pismem katolickim.
      Za to uwagi godnym polecenia medium jest wlasnie portal mediapart.fr, maja nawet wersje angielskojezyczna, chociaz jak wlasnie spojralam, mialam wrazenie ze czytam tekst napisany po francusku i przetlumaczony na angielski przez Francuza:) (https://www.mediapart.fr/en/english) i w ogole czasem, dla odmiany, portal skręca za mocno na lewo. Powstal w 2007 roku, po 10 latach istnienia, moge powiedziec, ze to wartosciowe zrodlo.

      No a moim ulubionym programem publicystycznym, z bardzo mocno zarysowana kultura, jest kanal https://thinkerview.com/. Thinkerview jest tworzony przez niezależnych dziennikarzy, część ma za soba kariere w radio, czesc w niezależnych pismach. Dzisiaj, na scenie powiedzmy opiniotwórczej, sa oni wciąż na marginesie, ich wywiady na you tube sa ogladane przecietnie przez zaledwie 50 tys osob. Ale! Sa to wywiady, ktore trwaja po poltorej godziny, czyli te 50 tysiecy osob sa naprawde zainteresowane tematem, dziennikarze zapraszaja wyjatkowych gosci, ludzi, ktorzy reprezentuja soba swiat nauki (jak dosc znany we Fracnji Cedric Villani), filozofow, dziennikarzy, czasem politykow, czasem wojskowych. Prowadzacy wywiad sa zawsze – podkreślam – zawsze doskonale przygotowani – czasem goscie sa zdziwieni, jak wiele informacji posiadaja prowadzacy – sa to moim zdaniem najlepsze wywiady na francuskim rynku. Gdyby ktos szukal wejscia do zrozumienia francuskiej kultury, polityki i ekonomii, to te wywiady sa doskonalym wprowadzeniem.

      Dzieki za info o Przekroju, sprawdze, moze maja go w lyonskiej mediatece:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *