Porady od mojej francuskiej położnej. Walizka na porodówkę

Obiecuje, ten blog kiedyś wróci do równowagi. Póki co , dajcie sie ponieść mojemu szaleństwu i przeczytajcie porady od mojej francuskiej położnej, która mówiła o tym, jak ma wyglądać walizka na porodówkę. I z radością przeczytam Wasze sugestie, bo i ja i Wy wiecie, że wiecie lepiej 🙂

Do każdego Wielkiego Wydarzenia teraz już lubię się przygotować, mam ochotę celebrować zarówno koniec ciąży jak i urodziny synka. Wbrew pozorom, dla mnie są to dwie różne sprawy, biorąc pod uwagę ile się na tę ciążę naczekałam, i mój wiek, który nie pozwala mi już powiedzieć : a, następnym razem zrobię to inaczej…

Lubię tę moją położną, bo udziela praktycznych porad. Podoba mi się również to, że na każdym kroku podkreśla rolę ojca dziecka, żeby oszczędzić mu stresów, nie dyktować przez telefon “znajdziesz ksiazczke rodzinna w prawej szufladzie biurka pod zielonym notesem”. Jednak poradziła, żebyśmy to jednak my się zajęły kompletowaniem wyprawki i pakowaniem, nie zostawiały listy zakupów w rękach przyszłego taty – wtedy w szpitalu, w walizce znajdziemy dokładnie  to co chcemy .

Zatem, aby ułatwić życie sobie ale i mężowi, moja francuska położna zachęca do następujących kroków :

Z końcem siódmego miesiąca przygotować dwie wyprawki :

  1. Torbę, typu weekender, nie za małą ale i nie za dużą, ot taka, która będzie można przynieść ze sobą konkretnie na porodówkę.

  2. Walizkę na pobyt w szpitalu

Torba na porodówkę:

A w niej :

Dokumenty :

  • Livret de famille dla par małżeńskich.
  • Jeśli zyjemy w związku wolnym, należy isc do dowolnego merostwa we Francji, z dokumentem tozsamosci taty dziecka i złożyć wniosek o uznanie dziecka. To się nazywa „Reconnaissance anticipé de l’ enfant” https://www.service-public.fr/particuliers/vosdroits/F887 . Na zarejestrowanie i „uznanie” dziecka w merostwie, po urodzeniu mamy 3 dni kalendarzowe. Jeżeli dziecko urodzi się w piątek a w sobote rano ojciec nie stawi się w merostwie, w niedziele mija termin i uznanie ojcostwa trzeba załatwiać sądownie. Jest to prosta operacja, ale widnieje na akcie urodzenia. Pomyślmy o tym, ze kiedyś nasze dzieci będą chciały wyciągnąć swój akt urodzenia a tam będzie napisane, ze sad przyznał ojcostwo tacie J
  • Kartę grupy krwi
  • Wyniki wszystkich badan laboratoryjnych, od początku ciąży. Dlaczego ? Ponieważ badania są prowadzone przez ludzi, błąd interpretacji może się zdarzyć najlepszej położnej lub najlepszemu lekarzowi. Nawet jeśli wyniki wszystkie są wspaniale, dobrze jest mieć ich komplet w jednym miejscu
  • Opis USG. Odkładamy sobie zdjęcia na pamiątkę, robimy fotokopie, bo ze szpitalnej teczki już nie wyjdą.
  • Karta „securite socjale” : co ważne : drukujemy „attestation carte vitale” ze strony „amelie.fr” i oczywiście bierzemy sama kartę
  • Karta „mutuelle” (ubezpieczenie dodatkowe )
  • Dossier ciążowe od swojego lekarza

Dla dużych :

  • Portmonetka z drobnymi. Równowartość około 30 euro w monetach 1 euro i 0.50 centów. Drobiazg, prawda ? a codziennie po porodówkach błąkają się wokół maszyny do kawy czy dystrybutorami batoników tatusiowie z biletem 20 czy 50 euro w ręku, jęczący : „masz rozmienić?”. Pobyt na porodówce może potrwać i z 10 godzin, taki tata potrzebuje od czasu do czasu wyjść z sali. A przy maszynie do kawy ponoć mogą znaleźć zrozumienie innych facetów… Nam tez się może należeć zimna puszka wody gazowanej, jak już będziemy z powrotem w pokoju, prawda ?
  • „brumisateur” – nie wiem, jak to się nazywa po polsku, jest to woda mineralna w sprayu. Podobno na porodówce w Lyonie, w Croix Rousse, nie wolno rodzącej ani pic ani jeść. Ale już można sobie pryskać twarz woda i zraszać wargi.
  • Krótka koszula nocna albo rozpinana góra od piżamy: będziemy być może podłączone do różnych rurek i aparatów, warto o tym pamiętać…
  • Cienki szlafrok, albo kocyk, którym będziemy mogły się przykryć, kiedy będą nas przewozić z porodówki do pokoju. Tutaj również wyjaśniła, dlaczego warto mieć małą torbę „weekender” i walizkę : dziecko będzie w szpitalnej kołysce, która będzie pchał tata, my w wózku, pchanym przez kogoś z personelu, torbę możemy wziąć na kolana, żeby tata mógł obiema rękami pchać kołyskę. Ot, co.
  • Parę skarpetek. Żeby nie było zimno, jeśli mamy tendencje do bycia zmarzlakami, ale również po to, by czuć się „ubrana” kiedy prawie nic, poza ta krótką koszulinka zawiniętą miedzy piersiami a brzuszkiem, nie będziemy mieć na sobie
  • Okulary dla tych, które na co dzień noszą soczewki
  • Stick do ust. Jeśli nie pomoże „brumizator”.
  • Muzyke, dużo muzyki w telefonie, i słuchawki…
  • Biżuterię zostawiamy w domu. Na sali ponoć ja nam zdejmują, wrzucają do weekendersa, to później ginie…

Dla małych : rozmiar :1 miesiąc (54/56 cm) (no chyba ze ma sie urodzic duży bobas, jak syn mojej koleżanki : 60 cm…)

  • brassiere czyli kaftanik – z wełny (ciepły)
  • body z długim rękawem
  • piżamka (pajacyk)
  • skarpetki
  • czapeczka
  • śpiworek
  • prześcieradło (do szpitalnej kołyski). Poradziła, by nie kupować nówki, tylko zwyczajnie przyciąć to co mamy juz w domu, bo i tak szpitalne łóżeczko pewnie ma inny rozmiar niz to, ktore mamy w domu. (Tu spuściłam skromnie oczy… żeby wiedziała jak bardzo inny…)

Walizka na pobyt w szpitalu

Dla mamy

  • Kosmetyczka a w niej :
    • Krem nawilżający
    • Szampon
    • Żel pod prysznic / mydło
    • Dezodorant
    • Mleczko do ciała
    • Ponczochy uciskowe dla tych, które już je nosza
    • Grzebien/szczeotka do wlosow (to co zapominam najczęściej wyjezdzajac w podróż J)
    • Suszarka do włosów
    • Szczoteczka do zębów
    • Zestaw do lekkiego makijażu i demakijażu (do zdjęć i wizyt)… Tu akurat niezbyt się zgadzam J ani na wizyty (co z zwyczaj barbarzyński, pielgrzymować do szpitala… )
  • 2 koszule nocne
  • Szlafrok
  • Ręczniki, dobrze jest mieć dwa, gdyby jeden się ubrudził krwią na przykład…
  • Balerynki – zamiast klapeczek wszelkiego sortu . W szpitalach w Lyonie sprząta się, wbrew zdrowemu rozsądkowi o 11h00 rano. A wizyty zaczynają się od 12. Czyli cały szpital jest czysty tylko przez godzinę dziennie. Miedzy innymi dlatego, ze szpital jest tak brudnym miejscem, jeśli jest to możliwe, wypycha się młode matki z dziećmi na spokojny polog do domu
  • 2 biustonosze do karmienia
  • wkładki laktacyjne wielorazowe
  • 4 majtki pociążowe, czarne, z wysokim stanem, z bawełny. Posłużą przez co najmniej 2 miesiące. Pomogą nam ponoć już od pierwszych godzin połogu czuć się lepiej psychicznie – chociażby żeby zobaczyć własne stopy i nie czuć się wciąż jak w ciąży.
  • Podpaski połogowe – (można od razu kupić więcej, na ładne 2 tygodnie…)
  • Chusteczki (bo dużo płaczemy), także higieniczne…
  • Ładne ubrania, na wizyty i tego nieszczęsnego fotografa

Dla dziecka

  • 4 body
  • 4 śliniaczki
  • 4 pary skarpetek
  • czapeczka
  • 4 piżamki/pajacyki
  • Pieluszki tetrowe – do wszystkiego
  • 2 ręczniki (1 do zmiany pieluszek, 1 do kąpieli )
  • paczka pieluszek jednorazowych, rozmiar 1.

Na wyjście :

We Francji “ubiera się wyjściowo” noworodki już od wyjścia ze szpitala. Odpuszczę sobie. Po prostu ten sam zestaw co w szpitalu (tylko zawinięty w torebkę : na wyjście) zda się świetnie. Para „rękawiczek” i czapeczka.

Fotelik samochodowy zaadoptowany do przewożenia noworodków

Od siebie dodam :

Czajnik elektryczny, kubek i herbatki/zioła.
Przegryzki (orzechy i owoce suszone, granola (mogę robić moja, schować do walizki, i co tydzien na przykład zmieniać zawartość słoika)

Książki, robótkę, pamiętnik z przyborami, zestaw do akwareli – cokolwiek, co pomoże nam skupić się na czymś innym, przez chwile lub dwie.

Mój aparat fotograficzny, kto wie, może będę miała ochotę się pobawić ?

Załatwić sobie numery telefonów do otwartych w sierpniu wegańskich knajpek, które dają jedzenie na wynos (bo położna uprzedziła, ze z tym będzie średnio….)

 

Jeśli macie inne sugestie, to z przyjemnością poczytam !

I powklejam tutaj zdjęcia, jak juz cos z tej listy bede miala 🙂

16 odpowiedzi do “Porady od mojej francuskiej położnej. Walizka na porodówkę”

  1. jako świr higieniczny dodałabym wilgotne chusteczki do odkarzania powierzni płaski 😀
    podobają mi się skarpety, zawsze jak ide do ginekologa, to pamietam zeby miec je na nogach 😉
    ciesz się, że wpadną teściowie i może jakieś przyjaciółki, w Afryce odwiedziłaby Ciebie cała bliższa i dalsza rodzina, prawdopodobnie nie mialabyś chwili wytchnienia… tutaj to obowiązek jak ktos idzie do szpitala… żadne tłumaczenia nie pomagają, kultura ‘following
    people’

  2. Wychodzi, że ja w ogóle nie byłam przygotowana do tego swojego porodu, połowy rzeczy nie miałam! 😉 Ale jednej ważnej rzeczy na tych Twoich listach nie ma – ładowarka do telefonu! 😉 Mi się też przydała poduszka-rogal, bez której jeszcze chwilę po porodzie nie mogłam się ułożyć do spania – no i jest genialna do karmienia.

    1. A jeszcze sobie pomyślałam : za Chiny nie mogę sobie przypomnieć jak było w tym szpitalu 15 lat temu, gdyby nie jedno zdjęcie, to bym naprawdę nie miała zielonego pojęcia …

  3. Zapisuję rękawiczki dla Stasia do kompletu z czapeczką 🙂 już się robią. Za drugim razem miałam jeszcze odciągacz do pokarmu ręczny, żeby się nie przemieszczać na oddział noworodkowy, bo przy obu dzieciach miałam nawał pokarmu, a to siedzenie przy maszynie było dla mnie skrajnie upokarzające przy pierwszym. I butelkę z herbatą z szałwii, żeby jakoś ten nawał opanować. I tak, ręczniki najlepiej kolorowe 😉

  4. Nie wiem, czy to juz teraz norma, ale najlepiej sprawdzily sie u nas pajacyki z rekawami, ktore mozna bylo zawinac tak zeby robily sie z nich od razu rekawiczki. I najlepsze tez byly mini kimona. Dziewczyny przebieralam bez budzenia. Polecam tez miec w domowej zamrazarce soki lub wode w kartonikach. Wychodzac do szpitala zabiera sie takie kostki lodu i one powoli roztapiaja sie zapewniajac i zimny napoj i oklady na piersi, gdy nadchodzi mleczny nawal. Ale jakze to? Nawet wody nie mozesz sie napic? Oraju, a jak porod dlugi to co? U Niemcow nieprzerwany dostep do wody i mlecznej czekolady. W UK – nie wiem, bo uwinelysmy sie w 8 minut 😄 a wyszlysmy po 24h. Na pewno byly tosty i herbata 🙂 W kazdym razie cos chlodnego na piersi (tudziez kapusta) to must have 😄

  5. Oraz w kwestii kapieli. Ani w Niemczech, ani w UK nikt nie rwal sie do kapania dziecka. Wrecz zalecano, aby odczekac z calkowita wanienkowa imersja 😀 ze wzgledu na naturalna ochrone skory etc. I przez pierwszy miesiac ograniczyc sie do przecierania niemowlaka mokra rekawica, a odwlok myc w sytuacjach kryzysowych w lazienkowym zlewie 😄 Do dzis widok lazienkowych zlewow w kontrascie z biezacym rozmiarem moich corek wyrywa mi z piersi jek nostalgii, ech! PS alez ja ci zazdroszcze 😄

  6. Wkladki laktacyjne! Otworz pudelko, namocz, przyloz na bouts i sprawdz jakosc, bo bywa rozna, a wszak to beda twoi najblizsi przyjaciele przez kilka miesiecy. Tuz przed porodem udaj sie do bra-fitterki i kaz sie obmierzyc, tak aby dobrac stanik do karmienia. Kup kilka, bo czlek zapomina, ze bedzie je czasem czesto zmienial.

      1. haha! tuz przed porodem bra-fitterka to by w życiu nie zgadła do jakich rozmiarów urosnę po porodzie… 😉 no dobra, to nie jest śmieszne. kimonka są super, też miałam, ale te z wbudowanymi “rękawiczkami” to tylko małe rozmiary były. dziewczyny, czy wy wiecie, że we włoszech nie tylko się nie kąpie dziecka dopóki mu pępowina nie odpadnie, ale również nie obcina mu się paznokci, a jedynie zmiękcza oliwką? 🙂

        1. w Pl tez sie nie obcina paznokci przez jakis czas /nie pamietam jaki/, nawet o zmiekczaniu nie slyszalam, natomiast przychodza panie i dzidzius plywa w wannie juz nastepnego dnia po porodzie, moj maly to uwielbial, ma tak do dzisiaj 🙂

        2. Dzisiaj kupiłam sobie taki porządny biustonosz, po przymierze ku z 15 modeli – różnica między tym kupionym w sieci – ogromna !
          Coś czuje ze za miesiąc będę potrzebowała nowego. Ale to było dobrze wydane pół sztabki złota 😉

          Wbudowanych rękawiczek wciąż w sklepach nie widziałam, ale byłam w niewielu sklepikach jeszcze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *