Nie kupuję kolorowych pisemek dla młodych mam

Dawno temu przyłapałam sie na tym, jak nie kupiłam “fit-pisma”.  A dzisiaj chciałabym Wam napisać, dlaczego nie kupuję kolorowych pisemek dla młodych mam. Nie, wcale nie dlatego,  że skończyłam 40 lat 🙂

Tego typu pisemko może się u mnie znaleźć tylko w dwóch przypadkach : przyniesie mi je Mąż (kiedyś rozmawialiśmy o tiny-houses i przyniósł mi pismo o życiu w kamperze i drugie o mieszkaniu na jachcie…), albo przyjdzie pocztą.  Nie wiem jak jest w miejscach w których Wy mieszkacie, u mnie w skrzynce, odkąd zaczęłam 6 miesiąc ciąży cudownie zaczęły pojawiać się reklamy wszystkiego co jest “niezbędne” przyszłym rodzicom. Zastanawiam się, kto tu handluje moimi danymi,  Secu, Caf czy La Poste ? …

Tym razem przyszło razem z zamówionym stanikiem ciążowym (firma od której kupiłam taka bieliznę była sponsorem numeru).

Zacznę od tego, czego jest tu najwięcej : reklamy

Na 100 stron pisma :

  • 18 pełnych stron “uczciwych” reklam, czyli takich, gdzie jakaś firma zapłaciła za stronę.
    W tym : jedno piwo bezalkoholowe (wiecie co? Napiłabym się takiego zmrożonego, wytrawnego szampana…) , jedna woda mineralna, krem na odparzenia pupy, jedno lekarstwo homeopatyczne na rosnące zęby, jedzonko w plastiku, drukarka do zdjęć, no i oczywiście marki ciuchów dla ciężarnych  bobasów i małych dzieci, okulary itp…
  • – 42 stron tak zwanych “wybraliśmy dla Ciebie, przetestowaliśmy, polecamy – niezbędne przedmioty ułatwiające codzienność”
    A tu : kremy odchudzające. Selekcja detergentów do mycia i pielęgnacji niemowląt. make up dla mam. Selekcja prezentów z okazji dnia matki, selekcja kolekcji seksownej bielizny dla ciężarnych. selekcja ciuszków dla dziewczynek i chłopców. Selekcja kołysek, selekcja deserków owocowych, selekcja smoczków. I n c o n t o u r n a b l e czyli niezbędnik tego co m u s i  być w walizce na porodówkę (w tym zestaw 3 – słownie trzech – pieluszek tetrowych za 26 jurków).  selekcja gadżetów bez których nie mozna po prostu ruszyć  się z dzieckiem na weekend (tu nawet “lustereczko samochodowe dla niemowlaka”, ale nie ma chusty do noszenia) . Selekcja najlepszych aparatów do robienia zdjęć dziecku. No i na koniec “happy baby” czyli bez tego twoje dziecko po prostu straci dzieciństwo : mata interaktywna, przytulanka, perfumy i szykowna szkatułka na mleczne zęby.

Przejdźmy teraz do kontentu, zostało przecież az 40 stron

  • Nie zapominajmy, ze należy odliczyć layout i strony tytułowe.
    Zostaje nam pierwszy artykuł (i dalej będę skakać miedzy reklamami)
  • jak odzyskać linie ? (kuzwa, preciez to miało być pismo dla kobiet w ciąży, czy możemy poczekać 2-3 miesiące po porodzie z tym zrzucaniem wagi i centymetrow? Orzeszku, widocznie nie możemy.
  • jak myc niemowlaka (po tych wszystkich reklamach środków czystości, i wbrew poradom poloznych wyczytamy, ze możemy kapać dziecko kiedy chcemy, i nie zapominajmy o odrobinie perfum na koniec…)
    Następnie, logicznie :
  • fokus na temat atopowego zapalenia skory dziecka (chyba po tych wszystkich kąpielach w “delikatnych” detergentach…
  • Sekret makijażu (no bo przecież młoda mama musi wyglądać jak księżna Kate, i to od chwili, gdy wizytę w szpitalu składa jej cala pielgrzymka, prawda ?
  • Wiemy już jak schudnąć, jak sie pomalować, czas na rozmowy z psychiatra o tym, jak pojawienie się dziecka zmienia pary. Rekord : 5 stron i tylko 9 zdjęć szczęśliwej uśmiechniętej rodziny trzyosobowej, z niemowlakiem. Poproszę o mała dygresje na temat zbuntowanych nastolatek i ich podejścia do narodzin bobasa…A, nie, przepraszam, nie ma takiej opcji, moja ty kochana patologio patchworkowa…
  • 20 stron reklam później, pouczenia o żywieniu maluchów.
    We Francji od pewnego czasu (nie wiem konkretnie od kiedy, ale na pewno się to zmieniło w ciągu ostatnich 15 lat) jest zakaz reklamowania mleka modyfikowanego (i butelek) dla niemowlaków poniżej 3 miesiąca zżycia. Szczęśliwie wiec porady ile butelek dziennie i jakie porcje podawać zaczynają się od 4 miesiąca życia bobasa.
  • Nie będę się szerzej wypowiadać na temat mleka (modyfikowanego lub nie) bo moja pozycja jest chyba jasna. Powiem tylko, ze mm jest, jak wiele innych udogodnień XX wieku spadkiem ludzkości po… wojnach światowych. W tym naszym dziedzictwie  osobiście wymieniam na jednym wydechu  lotnictwo cywilne i rozwój cywilnych linii lotniczych,  rozwój chemii w rolnictwie i produkcji mięsa (czym sa waszym zdaniem gazowane dzisiaj świnie w wielkich rzeźniach ?). I właśnie mleko modyfikowane. Bo hasło “kobiety na traktory” nie było wbrew pozorom tylko wymysłem socrealu. Naprawdę po obu wojnach w całej Europie na roli pracowały te osoby, które mogły. Czyli najczęściej kobiety. Zanikła powoli instytucja mamki i czymś trzeba było dzieci karmić. A później z mm poszło już tak jak z bananami. Dobry marketing, wystawienie na posmiewisko “prymitywnych” sposobów odżywiania dzieci, wzbudzenie strachu, ze karmienie niszczy piersi i już mamy prężnie działający biznes wokół mm. Które w sumie jest pozytywnym wynalazkiem, ratującym życie dzieciom, żeby ktoś mi nie zarzucił hipokryzji…

Zboczyłam. Już wracam.

  • 10 porad jak pomoc dziecku jeść samodzielnie
  • 3 strony o potrzebie relaksacji w ciąży
  • 2 strony o tym jak fotografować dziecko (z magicznymi poradami w stylu : pobaw się przysłona…ręce mi opadają… )
  •  “reportaż turystyczny” – czyli o urodzinach w Libanie.
  • 4 strony o zorganizowaniu “baby shower party” (niedługo zrobi się z tego taka impra jak w Polsce komunia…
  • 2 strony głębokich wyjaśnień ojca o tym dlaczego i jakim jest spełnionym tata bliźniaczek (“odkąd się urodziły uwielbiam się nimi zajmować”)
  • 2 strony wyznań jego partnerki, mamy wspomnianych bliźniaczek (z uzupełnieniem informacji, ze w rodzinie byl już 8 letni chłopiec, który tez często mamie pomaga…)

Całość kończy się wywiadem z położną o tym, czym jest Baby Blues.

Nie kupuję kolorowych pisemek dla młodych mam

Czegoś tak płytkiego i tak powierzchownego nie miałam w ręku od czasu ostatniego katalogu Ikei z 2016, z ta różnica, ze katalog Ikei może być inspirujący, a to pisemko – nie.

Zastanawiam się, dlaczego kobiety cos takiego kupują ? Bo ze się to od biedy rozsyła poczta, jako stek reklam, to jako osoba pracująca w sales&marketing doskonale mogę zrozumieć.

Nie ma słowa o tym, jak ważne jest zapewnienie sobie przyjaznego otoczenia, obecności życzliwych osób, które naprawdę w czymś pomogą (na przykład zrobią obiad, czy nastawia pranie). Albo przynamniej dotrzymają towarzystwa, uprzejmie wysłuchają nie ziewając opowieści o kupkach i siuskach. Przyniosą jakieś pozytywne newsy ze świata, dorosłe słowa w ustach…

Co mnie najbardziej zaskakuje, to to, ze musze, tak, musze, jeśli chce tym razem karmić piersią, umówić się z położną od laktacji (najpierw znalezc taka, ktora bedzie w Lyonie w sierpniu…) zeby przyszła mi do domu z konkretnymi wskazówkami. Myślę, ze 90 lat temu w każdym domu, gdzie rodziło się dziecko były kobiety, które już przez to przeszły : matki, babki, siostry, kuzynki, szwagierki. Zawsze któraś cos pomogła, poradziła. My jesteśmy same, z tym Internetem i internetowymi historiami, i takimi chujowymi pismami a w nich poradami.

Nie, tu same migawki z idealnego świata, w którym wszystko jest sterylnie czyste, poukładane, pachnące (jak to uperfumowane dziecko) ewentualnie czasem pojawia sie baby blues. Nie ma słowa o połogu, nie ma zdania w stylu : wyluzuj, odpuść sobie parcie na perfekcje, wcale nie musi być jak z żurnala. Może dlatego, ze kobieta po 10 tygodniach w teorii wraca do pracy, bo jej się kończy urlop macierzyński, a wychowawczy jest praktycznie bezpłatny (nie licząc tych 390 euro miesięcznie, które być może łaskawie przyzna CAF, chyba na waciki)

Z ulga wyrzucam więc pisemko do zielonego kosza na makulaturę, a wraz z nim te wszystkie gadżety, pseudo-porady i reklamy idealnego macierzyństwa. Ani nie mam ambicji, ani ochoty być dzielną super-mamusią. Mam ambicje być szczęśliwą kobietą, a to co mnie rożni od Agnieszki sprzed 15 lat, to to, ze wiem, którędy droga.

I to jest, wiecie, piękne uczucie.
(A ze czasem zbocze? trudno)

8 odpowiedzi do “Nie kupuję kolorowych pisemek dla młodych mam”

  1. A wiesz że takie pisma to całkiem niezły biznes jest. Gdybyś kupiła ten magazyn za rok to na pewno miałabyś wrażenie, że gdzieś już to czytałaś… Bo właściwie treści się tam powtarzają w cyklach rocznych prawie na zasadzie kopiuj-wklej. Bo przecież nikt nie będzie tego kupował przez pięć lat. Kupujące mamy się zmieniają a prawdy życiowe nie 😀

  2. Ja to na wychowawczym nic nie dostanę, bo zabrakło mi 3 miesięcy składek (pierwsze dziecko). We Francji może i mm nie promują do 3 m.ż. ale mnie zaskoczyło podejście – to Twój wybór, nie chcesz, nie musisz karmić piersią, mm wcale nie jest gorszym rozwiązaniem. Oczywiście rozumiem, że nie zawsze się uda i że dla wielu kobiet to dużo cierpień, ale mleko matki i karmienie piersią jest najlepszym, co możemy dać maluszkowi. A ja słyszę od moich francuskich koleżanek, że to ich wybór i ich prawo do bycia wolnymi. I patrzą się na mnie jak na wariatkę, gdy mówię, że chcę karmić przynajmniej do 6 mż (tym bardziej, że niestety po macierzyńskim biorę jeszcze 2 tyg urlopu płatnego i do tej mojej pracy wracam, więc będę musiała odciągać).

    1. Masz jeszcze opcje urlopu bezpłatnego, ale to naprawdę ciężka sprawa 🙁

      Z jednej strony to taki właśnie wybór, ale z drugiej strony, gdyby nie ten oceniający wzrok innych kobiet (zaraz do tego wrócę) to byłaby to w sumie dobra sprawa : zdejmuje jarzmo poczucia winy, kiedy właśnie się karmienie piersią nie udaje, lub z jakiegoś powodu nie jest możliwe.
      Poczucie winy będzie i tak nam towarzyszyć przy każdym wyborze i na każdym kroku 🙁
      A kp nie udaje się – i mówię to jako mama, której się nie udało 15 lat temu – bo właśnie nie ma wsparcia z otoczenia, przyjaznego słowa, tylko : No jak to nie umiesz? „To co z ciebie za matka”. Takie zdanie, które potrafi zabić, szczególnie w pierwszych tygodniach po porodzie…Tak w dużym uproszczeniu.
      A my kobiety naprawdę powinnismy postawić się bardziej na pozycji : przede wszystkim nie szkodźmy – krzywym wzrokiem, złym słowem, oceną wyborów innych…

      1. Wiem, że się często nie udaje i sama się tego najbardziej boję, że po powrocie do pracy je po prostu stracę 🙁 (a może w ogóle nie uda mi się karmić? Dzięki mojej przyjaciółce, która jest położną w Niemczech staram się przygotować na różne scenariusze, jak np cesarskie cięcie). Ale wśród większości znanych mi Francuzek to nie problemy były powodem przerwania kp, tylko to, że butelka wygodniejsza (a część w ogóle nie podchodziła do kp). I tego bardzo sobie życzę, bym nie wybrała drogi wygodnego macierzyństwa z butelką, telewizorem i telefonem, zamiast bliskości, czułości i uwagi. Bo łatwo mi się tutaj teraz pisze, a jak będzie za te 2-3 miesiące i lata, to dopiero życie zweryfikuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *