Kiedy nastoletnie dziecko wyprowadzi się z domu

Kiedy nastoletnie dziecko wyprowadzi się z domu…

… to zapada cisza.

Nie do końca jest to długo wyczekiwane (jak w przypadku starszego potomstwa, potocznie zwanego Tanguy, od francuskiej komedii obyczajowej o pokoleniu dorosłych dzieci, które zostają w domu do trzydziestki) „No kiedy ono wreszcie rozwinie swoje skrzydła?”.

Cisza. Bałagan w pokoju. Wśród innych pytań, takie banalne „co teraz zrobić z tymi rzeczami” ?

Zeszyty szkolne, playmobile, zapomniane ubrania.

Niewątpliwie, są pewnie strony pozytywne : kosz z brudnymi ubraniami może zobaczy w końcu dno, bo góry prania, które potrafi generować nastolatka bywają imponujących rozmiarów.

Nie wstanie rano i nie przywita mnie warknięciem

„Jestem spóźniona, nie jestem głodna, cześć” i nie pożegna się trzaśnięciem drzwi.

Nie wróci na obiad, nie skrzywi się „znowu marchewka/fasolka/cukinia* (*niepotrzebne skreślić).

Nie patrzę, jak leży w swoim niedźwiedzim posłaniu z oczami wlepionymi w ekranik.

Nie obrazi się na mnie za milion drobiazgów – koleżanka coś tam jej powiedziała, profesor spojrzała krzywo, za ciepło, za zimno…

A jednak tęsknię.

Omijają mnie jej codzienne końce świata.

***

To nie tak miało być.

Tak w szerokim ujęciu. Ja wiedziałam, ze jestem matką niezależnej dziewczyny, ale szykowałam się raczej na to, że opuści dom jako osiemnastolatka.

I choć szykowałam się do tego od miesięcy, a ostatnimi dniami w ogóle już chciałam, żeby to nastąpiło, żeby nie przedłużać…

to jednak żal mi ściska serce.

To nie tak miało być, nawet w wąskiej perspektywie następstwa zdarzeń.

Mieliśmy sprzedać mieszkanie i zaznaczyć wyprowadzką koniec pewnej epoki. Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć właśnie sytuacji gdy na jej miejsce „wstawimy” Stasia.

Zalanie mieszkania pokrzyżowało nam plany : ani go sprzedać, ani kupić domu w tym momencie.

Rozmawiałyśmy, uprzedziłam, że w zaistniałej sytuacji ten jej pokój będzie przekształcony w pokój „dziecięcy”, gdzie dużo będzie teraz gadżetów Stasia. Że nadal planujemy się stad wyprowadzić, ale nie za bardzo możemy przez najbliższe 2 miesiące. Że zrobimy remont w jej pokoju i że nie do końca będzie on już jej. Że jej rzeczy powędrują do innego pomieszczenia, zwanego „pokoikowi gościnnym”, jakkolwiek to brzmi.

Wczoraj kiedy zaczęłam opróżniać jej pokój, doszło do mnie, że coś jednak tu nie gra.

Zapomniała zabrać swoje buty, ulubione ubrania, pudła z ulubionymi przedmiotami, ramki zostały na ścianach. Ba. Nawet o komputerze zapomniała.

Choć wczoraj przysłała mi esa o treści „dojechałam do domu” (strzał w moje serce), dziś napisała u siebie na insta, że na miesiąc przyjechała do taty.

Dociera do mnie, że ona się po prostu wyprowadziła od rodziców.

Od września zaczyna szkołę z internatem.

Wybrała sobie szkołę rolniczą, ze specjalizacją „jazda konna”.

Na egzaminie ustnym końca gimnazjum opowiedziała o swoim stażu w stajni, o tym jak jest on wkomponowany w jej plany.

Szkoła, dyplom który pozwoli jej podjąć prace w innych stajniach w różnych rolach, staże w innych krajach Europy, aby poznać różne techniki obsługi konia i prowadzenia biznesu : szkółka konna, gospodarstwo agroturystyczne, konne warsztaty terapeutyczne dla dzieci z problemami, inne atrakcje dla „rodzin z dziećmi”…

Nie wiem, jaką otrzyma za to ocenę i prawdę mówiąc wisi mi to, za to dałabym górę złota gdybym mogła widzieć twarze egzaminatorów. Jestem przekonana, że to nie było typowe exposé w tej „porządnej szkole z dobrej dzielnicy”.

Z jednej strony serce mi krwawi, włączają się wszystkie możliwe kompleksy, pretensje do siebie i świata (szczególnie do jej ojca) samobiczowanie z rodzaju „Co do diaska zrobiłam źle?”

Z drugiej – tak, jestem dumna z tego mojego dziecka, że się odważyło zrobić to o czym wielu z nas marzyło w jej wieku.

Leć w świat, ptaszynko.

I bądź szczęśliwa.

Tutaj dziś jednak znów wstało słońce.

Jednak można żyć bez powietrza.

Show must go on.

7 odpowiedzi do “Kiedy nastoletnie dziecko wyprowadzi się z domu”

  1. Ja bym spojrzala na to z drugiej strony: wychowaliscie ja na samodzielna, odwazna i zaradna/sprawcza mloda kobiete! I to, ze odfruwa teraz jest ukoronowaniem Waszych staran! Macie chate dla siebie i reszte zycia….bedziecie sie odtad spotykac na plaszczyznie partnerskiej a nie rodzic-dziecko! To swiadczy o Was wspaniale, jako o rodzicach! Misja spelniona! A ze pojawia sie kolejny maluch….to tez dobrze bo widac macie dobre podejscie do dzieci i wychowacie kolejnego odwaznego i madrego czlowieka :))) ale zal po rozstaniu jest i to tez dobre i naturalne….trzymam kciuki za lekki porod i sensowna sprzedaz mieszkania/kupno domu! :*

  2. Moja córka wyprowadza się od 4 lat. Większość roku nie ma jej w domu, jest gdzieś w świecie. Tęsknię wtedy cholernie. Gdy wraca, to mnie denerwuje swoim bałaganiarstwem, późnym chodzeniem spać i ślęczeniem przed komputerem, powstrzymuję się jednak przed komentowaniem tego, bo wiem, że w domu jest tylko przelotem.
    Gdy to starsze wyfrunie z domu, to na pociechę zostają mi dużo młodsze dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.