• Matka,  minimalizm

    Szafa minimalistki wychodzącej z połogu

    Gdyby była to pora dnia, powiedzielibyśmy po francusku, ze to « temps entre les chien et les loups », kiedy szarzeje, kiedy nie można rozróżnić psa od wilka. Kiedy wychodzimy z połogu, niby wracamy do „wagi sprzed ciąży”, ale sorry, waga i objętość to dwie różne sprawy, a my jednak mamy tendencję do mieszania tych jednostek. Biust mam zacny (żeby nie było za różowo, prawa pierś jest ze dwa razy większa niż lewa, choć dają tyle samo mleka…). Za to talia, brzuch, bioderka i uda uciekają mi ze spodni sprzed ciąży i już. Moim głównym problemem jest jednak fakt, że wszystkie moje ubrania „sprzed”, w większości sukienki, nie nadają się do karmienia…

  • Francuska codzienność

    O Szczęściu przy sprzątaniu

    Przycupnęłam w prali automatycznej, która znajduje się na parterze, dwie kamienice od mojej kawalerki. Włączyłam 25 kg prania (przez miesiąc w studio miałam tylko jednego gościa, wiec się uzbierało). I patrzę na wirujące w pralkach ręczniki i pościel i ta spirala hipnotycznie przenosi mnie znów 15 lat wstecz.