Sprawa Daniela

Mam w Polsce rodzinę i z zainteresowaniem obserwuję wybory samorządowe w jednym z miast. 

A konkretniej – w Prabutach.

Obserwuję ją wycinkowo bo poprzez strony fb poszczególnych kandydatów oraz blog. 

Najlepsze programy rozrywkowe w tv się nie umywają, szkoda tylko, że  to się dzieje naprawdę i chodzi o krótkoterminową przyszłość tego kawałka Polski. Od razu z chęci sięgnięcia po popkorn robi się ochota na coś mocniejszego, by się nieco znieczulić. 

Okolice Prabut interesują mnie, ponieważ czasem tam bywam. Płakałam jadąc drogą z powycinanymi drzewami. Biegałam z workiem na śmieci nad okolicznym jeziorem, gdy kółko wędkarskie zorganizowało sprzątanie jeziora . Słucham i czytam o polityce zarządzania śmieciami, o problemach ze szkołą czy przedszkolem. 

A teraz, „od święta” , czyli w okresie kampanii wyborczej, zainteresowała mnie szczególnie komunikacja jaką prowadził aktualny burmistrz z kontr-kandydatem.

Aktualny pan burmistrz prowadził kampanie na zasadzie „rzucę bombę” / pierdolnę coś w internecie / poczekam na reakcje a najwyżej przyblokuję co bardziej pyskatych oponentów lub usunę cały post.

W internecie nic nie ginie (biorę to pod uwagę, publikując ów bilecik na swoim blogu). Nawet jeśli burmistrz postanowił oczyścić konto z wpisów z ostatnich kilku tygodni

Oto jeden ze screenow, niech służy za przykład.

Psinka

No wspaniale, że losy szczennej bezpańskiej suni są ważną częścią komunikacji obu kandydatów na urząd burmistrza :

Zwróćcie uwagę na jezyk : “no żal mi psinki, weźta się ludzie zaopiekujta…” 

Pan burmistrz :

Kontr-kandydat 

No dobrze, przejdźmy dalej:

RODO-srodo

Prawo widocznie jest od tego by je łamać, i to przez lokalnych naczelnych wodzów . We Francji mamy Sarkozego i jego aferę z Kadafim. W stanach Trumpa tweetem oznajmującego co za chwile uczyni, jak jakiś despota w swoim państewku a nie prezydent “demokratycznego”, pięćset milionowego kraju. A w Prabutach ? burmistrza publicznie – na fejsie – imiennie oczerniającego przeciwnika, nie zważając na jakieś tam rodo-srodo informującego czytelników o rzekomej sytuacji dotyczącej finansów mieszkańca miasta.

Czytając internet (No bo skąd czerpać wieści jeśli nie z internetu?) miałam wrażenie, że ten młody człowiek miał pomysł na to swoje miasto. Szkoda, że przegrał.

Szkoda też, że nie ma już jego bloga – nawet jeśli nie podzielałam jego analizy sytuacji w sprawie na przykład emigrantów – dało się tam wyczytać przede wszystkim konkretne pomysły na to jak budować przyszłość miasta.

Tutaj można przeczytać jego wpis pożegnalny.

https://www.facebook.com/386834128130568/posts/1165995796881060/

A teraz z zupelnie innej beczki. I do sedna:

Sprawa Daniela


Tak sie sklada, że dowiedzialam się zupelnie przez przypadek o “sprawie Daniela”. 

Daniel to mlody chlopak, ktory w 2012 roku uległ poważnemu wypadkowi w banalnych okolicznosciach – u siebie w domu. Lekarze chcieli w ogole odłączyć go od aparatury ratujacej życie, ale matka sie uparla, i dzien po dniu walczy o powracajace – z trudem – zdrowie. 

Dzis, 6 lat po wypadku, dwudziestopięcioletni chłopak jest pod opieką rehabilitacyjną matki. Chyba najbardziej cierpi jednak na samotność. Jest dosłownie uwięziony w domu – mieszkają na trzecim pietrze, bez windy rzecz jasna.

Ja nie wiem, co konkretnie robi opieka społeczna miasta Prabut, choć moge sobie gdybać, patrząc na aktywnosc wyborczą na urząd burmistrza : po prostu szczenna sunia to taki łapiący za serce chwyt, ze szkoda nie wykorzystać, a już przeanalizować sytuacje tej rodziny i znaleźć konkretne rozwiązania…

O historii Daniela mozecie poczytac wiecej na stronie “zrzutki” – i goraco polecam Waszej uwadze tę zbiórkę.

https://zrzutka.pl/5v7t2t
(Ps. Informacje o zrzutce pan Ochal zamieścił na swojej stronie fb. Burmistrz- nie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.