Być jak Teściowa

Powinnam była napisać “być W przyszłości taką klawą babką, jak moja Teściowa”, ale myślę, że takich pań jest więcej.

Kiedy próbuję spojrzeć na nią z boku, obiektywnie, na Teściową (jako instytucję), to i tak jestem pełna podziwu.

Moja Teściowa ma trójkę dzieci, każde swoją epicką historię, charakter, ograniczenia i talenty.

Najstarszy syn po zawirowaniach życiowych trafił na Polkę. Nie wiem, czy normalną czy nienormalną, czy charakterystyczną dla swojej kultury czy nie -przedstawicielkę kraju ze Środkowo-Wschodniej Europy. W każdym razie – jedną wielką niespodziankę.

Nie dość, że mówi z akcentem, że pewne zwroty tłumaczy wciąż dosłownie z polskiego na nasze, i nie są one do końca zrozumiałe… Poczucie humoru inne, lub jak twierdzi czasem syn – jego brak. Wali czasem jakieś prawdy prosto z mostu, bez “francuskiego” owijania w bawełnę (później przeprasza, ale co się usłyszało to się nie odsłyszy). No i co się widzimy to ma nowe pomysły. Niektóre przemijają bez śladu, częściej jednak zostają.

Zniosła lato intensywnego wyrobu mydeł w swoim górskim domku – po którym zostały ślady w postaci zażartej przez ług płyty indukcyjnej. Brała nożyce, torby papierowe, wyciągała zielniki i chodziła z synową na zbieranie “ekologicznych” pokrzyw nad strumieniem w sercu lasu.

Cierpliwie pożycza maszynę do szycia, gdy przychodzi czas produkcji wacików wielorazowych lub furoshiki. W ogóle synowej zamarzyła się sukienka, więc zaproponowała, że jeśli dostarczy jej wykrój i materiał to ją uszyje. I uszyła.

Podarowała jej kolekcje drutów po swojej matce, i od czasu do czasu podrzuca materiały, włoczki, guziki…

Bez mrugnięcia okiem na proszone obiady szykuje jej osobne, wegańskie wersje dań.

Mówi jej “No nie można się z tobą nudzić”.

To są niby tyko drobiazgi, ale pokazują, że w sumie obcej kobiecie użycza tej samej dobroci i tolerancji co swoim własnym dzieciom. Potrafi zaakceptować inność.

Nie lubi się narzucać, ale gdy tylko poprosi się ją o pomoc, udziela jej z serca.

Ja wiem, że też jest jej ciężko rozumieć i akceptować te nowości, te “pièce rapportés”, szczególnie przy trójce dzieci, gdzie na razie każde układa sobie życie po raz drugi.

Na razie przeżyła mocno dwa rozwody swoich synów oraz bardzo kontrowersyjny pierwszy związek najmłodszej córki a później jej wyjazd na inny kontynent.

I może te doświadczenia właśnie sprawiają, że jest tak tolerancyjna ?

***

Nie zawsze tak było. Bardzo dużo zmieniło się u nas po naszym ślubie. Myślę, że obie pracowałyśmy nad tym, by nasze relacje były harmonijne i przyjacielskie. Ale i czas też zrobił swoje.

Kiedy dzieci dorastają i zakładają własne rodziny, to także dla rodziców zawsze los na loterii. “Z kim to się związało moje dziecko”. Czy moje dziecko będzie w tym związku szczęśliwe? Jak będą układały się nasze stosunki? Czy będziemy się widywać? Na jakich zasadach? Czy uda nam się wzajemnie rozumieć?

***

Ja się nie łudzę, że moja Teściowa nie podzieli się czasem jakimś moim szokującym zachowaniem z przyjaciółką (która jest matką “przyjaciółki domu”, wiec jakoś zawsze to do nas wraca). To co kiedyś brałam tez za chłodny dystans (w stosunku do mnie) dziś odbieram właśnie jako zdrowe nieprzekraczanie granic i nieangażowanie się w wydarzenia, które czas sam rozwiąże.

A jeśli jeszcze dorzucę, że ma ona w rękach prawdziwe talenty : pięknie maluje (szkicuje, rysuje…) , haftuje,

Wyhaftowała nam Teściowa taki śliczny obrazek do pokoju Stasia 🙂

szyje, jest bardzo kreatywna, zna się na ptakach (ornitologia jest jednym z jej hobby), zawsze znajdzie coś pozytywnego, by o kimś wyrazić swoje zdanie (włączając w to byle synowe, co kiedyś doprowadzało mnie do szewskiej pasji, ale to dlatego ze ja tkwiłam w głębokim konflikcie z jedną z nich, i nie rozumiałam, jak można jej bronić…) ?

Lubię z nią przebywać. Jest bardzo inspirującą osobą i wiele się od niej uczę.

***

A już najbardziej lubię siedzieć u nich w górskim domku, wieczorem przy kominku. Każde z nas robi “swoje” – mąż śpi na podłodze przed kominkiem, z Pepperem w ramionach, Teść czyta gazetę i komentuje, ja sobie dziergam, Teściowa rozwiązuje krzyżówkę, czyta lub haftuje, dzieci nasze i szwagra harcują po całym domu. Spokój. Taki nosze w sercu obrazek “zwyczajnego” choć wiem, że niezwyczajnego wieczoru rodzinnego.

***

Chciałabym w przyszłości okazywać tyle tolerancji i dobroci mojej synowej czy zięciowi, ile sama mam okazję przyjmować.

(No bo zazwyczaj, w pakiecie z dorastającymi dziećmi przychodzą zięciowie i synowe. I o tym też warto pamiętać wychowując dzieci)

***

Jestem ciekawa, jak wyglądają relacje z waszymi Teściowymi lub Teściami.

8 odpowiedzi do “Być jak Teściowa”

  1. U nas było wspaniale: tolerancja, pogaduchy, sympatia, wspólne kolacje i tak dalej – przez całe cztery lata. A potem pojawiło się dziecko i okazało się, że pod płaszczykiem sympatii i tolerancji kryje się kompletny brak szacunku do mnie, do tego, co mówię, co czuję, co myślę i – przede wszystkim – jak chcę wychowywać swoje dziecko. Padło wiele przykrych słów, ale jeszcze gorsze są te, które nie padły, a o których dowiaduję się, że tak powiem, namacalnie. To znaczy na zewnątrz “tak”, a potem okazuje się, że jednak całkiem inaczej. Brzydko.

    1. Oj współczuję. Myślę, że po prostu jako rodzice, niezależnie od wieku naszych dzieci, nosimy często w sobie idealne wersje tego, jak powinny wyglądać role naszych dzieci.
      (Czuje zę mącę, mam nadzieję, ze mnie zrozumiesz…).
      Jak już Teściowej przyszło oswoić się z rolą Syna, który ma Żonę cudzoziemkę, i rolą cudzoziemskiej Teściowej dla swojej Synowej. to jednak w roli Babci dla dziecka cudzoziemskiej Synowej jeszcze jej się nie ułożyło…
      może przyjdzie z czasem?
      Ściskam !

  2. Moją teściową szanuję i podziwiam, ale blisko z nią nie jestem. Kiedyś więcej rozmawiałyśmy, ale też nigdy jedna do drugiej nie zadzwoniła. Nigdy chyba nie byłyśmy gdzieś tylko we dwójkę. Od kilku lat widujemy się jedynie raz lub dwa razy w roku, córki jej nie pozwalają. Nie ma również kontaktu z moimi dziećmi. A jej jedynymi wnukami. Smutne to.
    Tak więc zazdroszczę Ci bardzo tego kontaktu z matką Twojego męża.

  3. Jak pięknie to opisałaś, masz niezwykły dom i teściowa jest w nim prawdziwie niezwykła, trafił swój na swego, pasujecie wszyscy do siebie i jesteście jak małe elementy pięknej mozaiki, każde odrębne a jakże sobie potrzebne. Tak mnie przy okazji Twojego wpisu naszła refleksja o moejej teściowej, która od Twojej wiele mogłaby się nauczyć, takiego kochania życia i bycia odważną. To prosta kobieta ale czasem brakuje mi w niej takiej ciekwości świata, głębszej refleksji, mój mąż ma jednak więcej ze swojejgo ojca.

  4. Mam bardzo podobne spostrzeżenia. Moja teściowa również utrzymuje specyficzny dystans, który początkowo źle odbierałam i wydawało mi się, że wynika on z niechęci do mnie. Jednakże podczas każdego spotkania otrzymywałam wiele wsparcia i dobrej energii, ale ten dystans, swego rodzaju dyskrecja pozostała. Po dwóch latach zaczynam coraz bardziej go doceniać 🙂

  5. Bardzo ciekawy i wazny temat.
    Mam bardzo podobna polsko-francuska sytuacje.
    Tez jestem polska zona, najstarszego z pieciorga dzieci – syna ‘dziedzica’ (smieje sie czasem mowiac to mojemu mezowi). Pierwszy sie ozenil.
    Moj maz jest wzorem dla wszystkich: moi tesciowie jak o nim mowia to wzdychaja. Moja tesciowa jest bardzo wyrozumiaja, uczuciowa i stawiajaca rodzine ponad wszystko kobieta. Poswiecila wiele czasu na wychowanie piataki dzieci, ktore sa dla niej wszystkim – malo to franucuskie. Chodzimy we dwie do kina, rozmawiamy o ciekawaych rzeczach, spedzamy razem weekendy, jezdzimy na nartach, ale nie jestem gotowa na zwierzenia sie jej z bardziej osobistych spraw.
    Mimo, ze jest niezwykle dyskretna i taktowna osoba, po dwoch latach po slubie, widze, ze ciezko jej jest jej jednak przyznac, ze jej syn ma swoje zycie.
    Wydaje mi sie, ze zmieni sie to dopiero kiedy bedziemy miec wlasane dzieci i utworzymy ‘swoja rodzine’.
    Kiedys uslyszlam, ze po slubie, to zona powinna byc pierwsza kobieta dla mezczyny. Nie wiem czy tak jest. Czy wogole nalezy jakosc to ustawiac w szereg ‘waznosci’.
    Ja czekam, obserwuje i ucze sie gdzie jest czyje miejsce i gdzie stawiac granice.
    Duzo o tym mysle. Wydaje mi sie, ze ciezko jest byc matka syna, wiedzac ze wychowuje sie go niejako dla innej kobiety…

    PS. Ja tez zwracam sie do niej per ‘vous’ co ona odbiera z mojej jako dystans, ktory chce zachowac i wiem, ze chcialaby bym zwracala sie na TY. Moze to bedzie kolejny krok w naszej relacji?
    Moj maz nazywa moja mame: polska mama.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.