Trzy-czte-ry czyli Busko Zdrój

No bo ileż można pisać o tym, że się jedzie z Mężem, Synem, psem i serami przez trzy dni 1500 km? W niedzielę Mąż się odstawił na lotnisko w Balicach. Ok, prawie się biliśmy o to kto ma prowadzić, tak miejsce za kierowcą było mało wdzięczne. Nie dość, że z ciała robiło się origami, to…