Koniec roku

Jest piątkowe popołudnie. Zostały mi jeszcze takie dwa, zanim wrócę do pracy po urlopie wychowawczym.

Nie będę miała czasu na podsumowanie tego wyjątkowego roku.

Ale mam ochotę naszkicować pocztówkę z teraźniejszości.

Bezkluczowość

Siedzę przed domem w górach u moich Teściów. Mam wrażenie, że trochę przeginamy. Pomieszkujemy w lyonskim apartamencie Teściów teraz spędzamy czas (wakacje?) u nich na wsi.

Oddaliśmy klucze od naszego mieszkania, nie odebraliśmy jeszcze kluczy od naszego nowego gniazdka.

Kupujemy mieszkanie, które ma 40 m2. To dopiero jest wyzwanie. Nawet jeśli jest to część projektu „życie na wsi”, ta w której dopiero wybieramy wieś na której osiądziemy, gdzie kupimy ziemię lub dom do remontu, to i tak będziemy mieszkać na 40 m2 przez ładnych kilka lat. Powiedzmy 2-3.

Co ciekawe, wśród moich francuskich znajomych ten krok postrzegany jest jako życiowy regres (mieliście takie piękne, duże mieszkanie, a teraz?)

A teraz będziemy mieli maleńkie ale bez kredytu, dla mnie jest to raczej progres. Zmęczona już jestem tłumaczeniami…

Przeprowadzka

Redukujemy. Redukujemy, po przeprowadzce, posiadane przedmioty. Pozbywam się moich „przydasie”, przedmiotow, które mi czasem służyły, które kiedyś przynosiły mi przyjemność. Kiedy po raz pierwszy wkładałam je do kartonów, myślałam o pomieszczeniach, z których je wynosiłam. Teraz, gdy reorganizowałam pudła, starałam się wyobrazić sobie, czy wciąż mi będą potrzebne. Jakże często, przedmioty odcięte od ich miejsca, przeznaczenia w danej chwili życia, łapałam się na refleksji, że przecież ja tego naprawdę nie potrzebuję.

Wyrzuciłam naprawdę masę rzeczy. Dużo śmieci. Wiele popsutych drobiazgów, „przydasi”. Kilka przedmiotów, które miały jeszcze jakąś wartość, wydałam.

Podjęłam również decyzję rozstania się z większością moich książek. Tym razem (to znaczy gdy wrócę z Sycylii i znów przyjadę w Alpy) wezmę pierwszych 10 kartonów moich książek i je wydam przyjaciołom i znajomym. Powoli również zbliżam się do zakupu czytnika.

Minimalizm

Mieć mniej. Taki Graal chyba. Ale w naszej czasoprzestrzeni jest to aktualnie konieczność.

Chciałam mieć „montessoriański” pokoj dla Stasia. Phi. Na razie „wszystko” jest wszędzie, a nic nie ma swojego miejsca.

Czy hobby, na które czasem sobie pozwalam (mydło, szycie, haftowanie, akwarela i inne), mają lub będą miały swoje miejsce w moich nowych warunkach? Nie wiem. Czuję, że tego potrzebuję, ale nie wiem gdzie umieścić wszystkie te akcesoria.

Jesli jesteśmy już przy nieścisłościach, lub raczej przy rozbieżnościach między założeniami według których chciałabym żyć, a rzeczywistością, którą żyję…

Powrót do pracy

Wracam do pracy. Serio, nie mogłabym tego powiedzieć jeszcze miesiąc temu, ale dziś : jestem na to gotowa i się z tego cieszę.

Może dlatego, że rok na wychowawczym (bezpłatnym, a to tez ma swój impakt na moją decyzję …) wykorzystałam do ostatniej kropelki jeżeli chodzi o relację z moim synem. Było tak, dokładnie tak, jak tego chciałam. Nie mogłabym , ba, nie chciałabym zrobić więcej, bo to jak spędziliśmy ten czas był piękny.

Szczególnie wdzięczna jestem życiu za karmienie piersią. Z którym zaczynamy się żegnać. Podjęliśmy decyzję, z Benkiem, o tym, że przestaję karmić w nocy. Ben wstaje w nocy, robi małemu butelkę, dziecko je i zasypia, ja karmie rano i wieczorem. W ciągu dnia Staszek je wszytko.

Małżeństwo

Natomiast moje relacje z Mężem znacznie się pogorszyły. Z mojej perspektywy, nie grał on na zasadach, jakie sobie rok temu wyznaczyliśmy. Mam o to do niego żal, i póki co nie potrafię po prostu „odpuścić”.

Wszystko się miesza w tym stwierdzeniu „pogorszyły się”. Chyba najbardziej wybija się frustracja na tle seksualnym, bo nie da się ukryć, że nasze życie seksualne odbiega dalece od jakichkolwiek standardów tak zwanej satysfakcji.

Bo zmęczenie, bo dziecko śpi z nami w łożku, bo brak siły, bo brak ochoty. I tak można by w kółko. To po prostu trzeba zmienić.

Dlatego zmiana układu sił jest mi równie potrzebna, jak sprzedaż mieszkania (które kupiliśmy, by zapewnić naszym córkom dostęp do najlepszych szkół w mieście, pośmiejmy się razem z tego niewypału).

Życzenia i rzeczywistość

Wracam do pracy, która jest równie odległa od moich głębokich wartości, co idea pokoju montessori dla Staszka od tego, jak nasza przestrzeń rzeczywiście wyglada.

Jak większość z Was wie, szczerze uwielbiam moją pracę. Robię to, co lubię : spotykam się wyłącznie z bardzo inteligentnymi, wykształconymi ludzmi z całego świata, i w radosnej atmosferze przedstawiam im korzyści płynące ze współpracy z moją firmą 🙂 tak można w skrócie powiedzieć o mojej pracy.

Odwrotną stroną medalu jest fakt, że pracuję w branży IT (baaardzo ekologiczne, prawda, z tymi serwerowniami, których IT potrzebuje, z energożernoscią itp) a żeby było ciekawiej, dla dość wąskiego wycinka przemysłu lotniczego.

Przemysł lotniczy. W rankingu zanieczyszczaczy (we francuskim Scrabble właśnie rozbiłabym bank, bo „Z” ma 10 punktów, ale jest tylko jedno „Z” na całą grę) IT i lotnictwo znajdują się niżej, niż wydobywanie i przetwórstwo ropy, produkcja energii czy to nuklearnej czy opartej na węglu, transport tankowcami i ogromnymi statkami handlowymi z Chin do Europy i z powrotem, ale pewnie wciąż znajdują się w pierwszej dziesiątce.

Jak to ktoś ładnie zwrócił mi niedawno uwagę : „taka jesteś eko, a do pracy latasz B747”.

No, tak wyszło. Co mam na moje usprawiedliwienie ? Nic.

Może tyle, że zarobione w ten sposób pieniądze staram się wydawać mądrze (co nie zawsze mi się udaje).

Weganizm

Powiem Wam, że jestem zmęczona. Nie znaczy to, że zarzucam wegański styl życia i sposób jedzenia. Jestem zmęczona, kurwa mać, że tak zaklnę szpetnie, tymi głupimi uwagami. „A to przecież ma w sobie jajko, zjesz to? Taka z ciebie weganka ?” Tu ktoś się narobił, zapraszając nas na kolację i tak zrobil wysiłek, by przygotować coś bezmięsnego. Po pierwsze zjem, by docenić wysiłek, po drugie nie mam siły, by przed proszoną kolacją stać przy garach i szykować sobie wersje pudełkową dla siebie. Jestem zmęczona tym, że w miejscach w których bywałam przez ostatnie 2 miesiące, w sklepach było tak dużo plastiku, w restauracjach trzeba było błagać o nie wrzucanie szynki do makaronu (i tak jajecznego!).

Być może jestem po prostu zmęczona własną uprzejmością, chęcią „zintegrowania się” w „normalnym” świecie i mam ochotę wszystko rzucić i wrócić do bardziej radykalnej formy samej siebie.

Skoro jestem znaczona teraz, kiedy jestem na „urlopie” wychowawczym, to jak będę miała energię na resztę.

No bo, bądźmy szczerzy, urlop wychowawczy to jak wakacje z dziećmi. Ani to urlop, ani wakacje.

Zatem, gdy przestanę już „siedzieć z dzieckiem w domu” nowe siły się znajdą.

Rodzina, Przyjaciele i Znajomi

Wyszło tak, że z wieloma bliskimi osobami udało mi się podtrzymać bliskie relacje, a przecież nie jest to automatyczne, prawda?

Poznałam również, dzięki mydlanym warsztatom i prawie udanej próbie organizowania “polskiego przedszkola” kilka wspaniałych, ciepłych, interesujących kobiet.

Mam nadzieję, że i te znajomosci się rozwiną.

Jakoś same w sobie, bez szczególnej ingerencji z mojej strony, uschły niektóre toksyczne znajomosci. To bardzo wyzwalające…

Podsumowując ten rok

To był dobry rok.

Mądrze wykorzystany.

Pełen poważnych decyzji, zmieniających bieg wydarzeń (sprzedaż mieszkania, kupno mniejszego, szykowanie się do spełnienia marzenia o domku na wsi). Czy się boję tego co mnie czeka ? No pewnie 🙂 ale nie tak paraliżująco, raczej stymulująco.

Obym tylko nie usiadła na laurach…https://chatkababyjogi.pl/wp-content/uploads/2019/08/img_2404.mov

4 myśli w temacie “Koniec roku

  1. Sylwia

    Czytnik to świetna rzecz. Jak kupiłam swój 3 lata temu zadałam sobie jedno pytanie – ,, dlaczego dopiero teraz?”.
    Co do tego kroku w tył z mieszkaniem wg znajomych myślę że lepsze swoje bez kredytu a mniejsze niż ,,zastaw się a postaw się” i czasem lepiej zrobić krok w tył żeby potem zrobić dwa w przód. Nie mogę się napatrzeć jak mały szybko rośnie.
    Trzymam kciuki

    Odpowiedz
  2. Issa

    Bardzo fajnie to czytac 🙂 Szkoda, ze ost rzadko piszesz… bylam ciekawa np. jak bylo w Pl. Teraz pewnie tez bedziesz rzadko tutaj. W kazdym razie powodzenia w powrocie do pracy i przeorganizowaniu zycia! Czekam na zdjecia z nowego mieszkania i troche opowiesci nt 🙂

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Heeej!
      Dzięki !
      Zdjęcia z nowego mieszkania pewnie nie pojawią się w tym roku kalendarzowym 🙂 (bo tam naprawdę trzeba przeprowadzić remont…)
      Podróż do Polski okazała się bardzo wyczerpująca. (Przede wszystkim psychicznie) , stąd brak szerszych opisów…
      To prawda, ten rok z dzieckiem był również chudy w moją obecność na blogu (bo łatwiej jest napisać kilka zdań na Instagramie…)
      No zobaczymy, jak się rozwinie mój Tajemniczy Ogród w nadchodzącym okresie.
      Cieszę się, że mamutem publiczny Pamiętnik, bo gdyby był papierowy i pisany do szuflady, pewnie by się zawieruszył ;-)))

      Ściskam !

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.