finanse

Historia finansowa Wiktorii

Kontynuujemy serię Waszych historii finansowych. Dziś publikuję list Wiktorii, bo ona stoi na rozdrożu – zupełnie tak jak ja.

Ostatni lajf Agnieszki skłonił mnie do refleksji. I nad finansami, i nad moim życiem w ogóle. Brzmi poważnie, co? Bo trochę tak jest.
Decyzje związane z kasą są odpowiedzialne. Czuję presję, ten wszechobecny powiew odpowiedzialności. Z jednej strony normalna sprawa, za wszystko się płaci, a bez pracy nie ma kołaczy. A z drugiej strony… 


W moim przypadku to było tak. Zaczęłam pracować jako 17-latka. Zawsze chciałam być samodzielna, więc i w sprawie kasy też. Nie lubię jak ktoś mnie rozlicza. Szczególnie z pieniędzy, które zarabiam sama. I nie lubię się prosić. Świetnie mi to szło, bardzo rozsądnie planowałam swój budżet. A od początku mojego obecnego związku to ja miałam finansowy łeb na karku, ogarniałam rachunki, lokaty itp. Każde z nas dokładało się po połowie do wspólnego gara, każde z nas (także już w małżeństwie) miało osobne konto bankowe. Każde z nas za swoje przyjemności płaciło samo. 
Ale jak pewnie się domyślasz, życie bywa przewrotne.

Pierwsza ciąża. Chwilę później przestałam pracować. Gdy pierworodny miał rok zaszliśmy w kolejną ciążę. W międzyczasie zaczęłam pisać pracę doktorską. Pojawienie się dzieci zmieniło moje podejście do finansów o 180 stopni. Tak, będąc w ciąży, czy na macierzyńskim nadal dostawałam pensję, tak nadal miałam swój wkład w domowy budżet. Jednak w tym czasie moją pracą był dom. Moja pensja, w odróżnieniu od pensji męża stanęła w miejscu.

W tamtym czasie ogarniałam minimum i byłam sfokusowana na 2 rzeczach: rodzina (dzieci) i pisanie (plus kilka egzaminów). Dla mnie to był bardzo duży wysiłek logistyczne-intelektualny (i hormonalny 😉), żeby to wszystko ogarnąć. Intensywne, choć patrząc z zewnątrz statyczne, życie spowodowało, że podupadłam na zdrowiu.Więc po kilku naradach doszliśmy do consnsusu. Wybraliśmy, w tamtym momencie najlepsze rozwiązanie. Praktyczne. 

Wszelkie kwestie w zarządzaniu finansami przejął mąż. Bo mnie finanse po prostu przestały interesować.Moje i twoje stało się NASZE, 2 osobne konta stały się 2 wspólnymi kontami. Nie miałam kompletnie głowy ani ochoty, żeby pamiętać, prosić męża, pisać karteczki na lodówce czy wysyłać SMS z przypomnieniem, żeby przelał mi pieniądze na konto (bo akurat przypadła jego kolej finansowania), bo muszę NASZYM dzieciom kupić pieluchy, kaszki czy śpiochy czy opłacić lekarza. Więc staliśmy się jednością. Przynajmniej jeśli chodzi o finanse.

Jestem teraz jednak na takim etapie, że wyszłam z pieluch. Chcę zadbać nie tylko o swoją karierę, ale także finanse. Czeka nas mała reorganizacja. Może powrót do status quo? Kto wie co przyniesie przyszłość. 

***

Dziś wieczorem, w story na Instagramie opowiem, jak sprawa zarządzania finansami domowymi wyglada dziś u nas, i jakie zmiany się szykują. Czekamy na wasze reakcje i porady – zainspirujmy się wzajemnie !

Walczę z Chaosem, we mnie i wokół mnie. Z pomocą przychodzi mi kobiecość, joga, weganizm, zero waste i planowanie Mój blog https://chatkababyjogi.pl/ jest blogiem osobistym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.