czerwony namiot,  Kobieta

Kręgi kobiet i plany na bloga

Niesamowite, że od ostatniego wpisu tutaj minęło sześć miesięcy. Przez chwilę myślałam o tym, by pożegnać się z blogiem – skoro nie mam na niego czasu. Na szczęście przyszła refleksja i decyzja – chatka po prostu znów się przemeblowuje. Czas na Kręgi kobiet.

Większość z Was zagłada do mnie prawie codziennie na Instagram, wiecie więc co się dzieje u mnie na bierząco. Ja czytam bilety z niektórych z waszych blogów w formie mejla do kawy i ten format, bez zdjęć, bardzo mi się podoba.

Do sedna. 

Co tu się działo ?

Ostatnie sześć miesięcy były dla mnie zarówno trudne jak i pełne nowych wyzwań, przyniosły przykre ale i wzbogacające doświadczenia . Głębokie zmiany w pracy. Bunt nastolatki, bunt dwulatka, kryzys wieku średniego u mnie i Benka. Macierzyństwo i relacje w rodzinie patchworkowej to wyższa szkoła jazdy. Kupno domu, przeprowadzka. Poszukiwanie nowych form prowadzenia biznesu (z moją kochaną Agatą Ewą otwieramy Ag&Ag Verlag) i przyznaję, nie jest to proste

https://instagram.com/agiag.verlag

Między innymi zwołałam kilka kręgów. Były to Kręgi kobiet stacjonarne i wirtualne. Najbliższe Kręgi kobiet, na których będziemy mogły zasiąść razem odbędą się 16 września – będzie to spotkanie wieczorowe, w Lyonie, oraz w weekend 25-27 września.

Chcę i będę pisała tutaj więcej o kręgach kobiet. 

Dlaczego ? Żeby dzielić się doświadczeniem życiowym. Spotykać z innymi kobietami, wzajemnie czerpać od siebie energię potrzebną do tego, by się rozwijać, pomimo przeciwności. 

Weekendowy krąg wrześniowy

Krąg weekendowy przygotowuję od marca i przyznacie sami, że organizowanie czegokolwiek w czasach korony jest wyzwaniem. Dlatego przede wszystkim dziękuję dziewczynom, które były ze mną w tym pomyśle od pierwszego dnia : Agacie Ewie, Monice, Patrycji, Alicji, Kindze i Dorocie. Dziękuję, że się zdecydowałyście na uczestnictwo, byłyście w tej „ekipie” od początku, i zaufałyście, podobnie jak ja, że krąg się odbędzie. 

W poniedziałek przeżyłam mały dramat – pani, od której wynajęłam dom, jeszcze w marcu, pomyliła się i dokonała podwójnej rezerwacji. Kiedy zadzwoniłam do niej, po raz kolejny, aby porozmawiać o szczegółach przyjazdu, ona prawie nie dostała zawału serca. Obie uruchomiliśmy nasze kontakty i ostatecznie – gorąco w to wierzę – nowe miejsce, które znalazłam będzie idealne dla naszego spotkania. (Obie spędziłyśmy bezsenną noc) .

We Francji istnieją przepisy dotyczące lokali, w których przyjmuje się publiczność – mianowicie, jeśli liczba osób przekracza 15, taka posiadłość musi spełniać określone warunki (ERP, établissement recevant du public). Sytuacja z wynajmem takich miejsc jest bardzo dynamiczna i zmienia się z dnia na dzień – i nie jest aktualnie wiele dyspozycyjnych.

We wspólnocie kobiet tkwi siła sprawcza.

No ale – udało się.

Menu

Teraz ogarniamy menu. Na tym kręgu bardzo chciałam, abyśmy nie spędzały czasu na gotowaniu, i dlatego zaprosiłam do współpracy Ewę, moją koleżankę jeszcze z Klubu Polki na Obczyźnie. Ewa, która jest szefową kuchni, otwiera w Nicei swój biznes oparty na kateringu, warsztatach kulinarnych. Gorąco zaczęłam Was do odwiedzenia jej strony internetowej, jej konta instagramowego, @atelierewaFLR oraz, jeżeli możecie – do wsparcia jej działalności uczestnicząc w skarbonce . Uczestniczki kręgu – z pewnością będzie Wam miło wiedząc, że pośrednio i Wy uczestniczycie w tej skarbonce.

Opieka

Na ten mój pierwszy krąg weekendowy chciałam się w pewien sposób „zabezpieczyć”. Wiem, że kręgi potrafią wywoływać bardzo różne reakcje, sama byłam świadkiem kilku takich, w których nie potrafiłam się zachować. Na jednym z moich pierwszych kręgów (w których byłam uczestniczką) jedna z kobiet zaczęła płakać. Zaczęła tak płakać i nie mogła przerwać. Stałam obok niej i nie mogłam znieść tej rozpaczy, w sensie – czułam fizycznie tę rozpacz. Podeszłam wówczas do tej kobiety i ją przytuliłam. Prowadząca krąg wzięła mnie później na bok i wytłumaczyła, dlaczego to było nierozsądne z mojej strony. 

Na kręgach mogą – ale nie muszą – dziać się różne rzeczy. Na przykład, kobiety mogą z łatwością się otworzyć i uczestniczyć z przyjemnością we wszystkich proponowanych zajęciach. Ale może również pojawić się opór, chęć wycofania się, wyjścia z kręgu, ucieczki.

O ile potrafię zaopiekować się i grupą i kobietą, u której pojawia się wewnętrzna bariera, o tyle łatwiej będzie mi, jeśli ewentualnie w zaopiekowaniu się tą kobietą pomoże mi dyplomowany psycholog. (Przypominam, że krąg nie jest psychoterapią, choć uczestniczki kręgu oczywiście zachęcam do przeżywania w pełni tego doświadczenia).

Dlatego do współpracy zaprosiłam Monikę. Monika jest dyplomowaną psycholożką, ma arcyciekawe doświadczenia wspólnoty kobiet, i właśnie wraca do wykonywania zawodu, po kilku latach przerwy (podczas której na 100% zajmowała się dziećmi i domem). Monika poprowadzi warsztaty z Komunikacji Bez Przemocy.

Zatem, z mojej dzisiejszej perspektywy wyglada to naprawdę świetnie: mamy dom, w którym się spotkamy, wegańskie menu , przygotowane z pasją, w razie potrzeby opiekę psycholożki.

Co jeszcze będzie się działo ?

Będzie to krąg w pierwszej kwadrze księżyca – dla tych, które to interesuje. To czas skupienia się na projektach i pracy nad nimi..

Przygotowałam pewnego rodzaju plan, ramówkę. Ale będziemy robiły rzeczy w sposób bardzo intuicyjny, bo tak naprawdę to od uczestniczek kręgu będzie zależało, jak daleko razem będziemy mogły pójść. 

Poza tym – o tym, co się dzieje na kręgu się nie mówi. Z lekkim zażenowaniem czytam czasem bileciki na różnych „pudelkach”. Autorki przybliżają czytelniczkom, na czym polega fenomen kręgu. Gdybym przeczytała kilka takich artykulików zanim pojechałam na moje pierwsze kręgi, chyba bym się nie zdecydowała na uczestnictwo, tak bardzo redukcyjne były to sprawozdania : „byłam ciekawa, miałam przekonania/uprzedzenia, ale przyszłam, okazało się ze robiłyśmy to i to, z tym miałam problem, to mi się podobało, idźcie same się przekonać”. 

Serio ? 

Kręgi kobiet w Lyonie

Kręgi wieczorowe to też inne doświadczenie. Zbieramy się na kilka – krótkich – godzin, zazwyczaj po pracy. Każda jest zmęczona, zabiegana. Perspektywa odnalezienia się w gronie być może nieznajomych osób, aby rozmawiać o tematach, w sposób nie do końca „standardowy” nie dla wszystkich jest ciekawa.

Tak. Kręgi kobiet nie są być może idealnym miejscem i sposobem spędzania czasu dla wszystkich. Kręgi to nie jest spotkanie towarzyskie przy winie. To nie są pogaduszki. To raczej doświadczenie poczucia wspólnoty, przez danie od siebie czasu, szacunku, uwagi innym kobietom. W zamian, prócz poczucia wspólnoty, można (ale nie trzeba!) nawiązać przyjaźnie, doświadczyć bycia wysłuchaną, zrozumienia, wsparcia, ciepła. 

Kolejne daty kręgów wieczorowych w Lyonie

16 października – krąg w nowiu

13 listopada (prawie nów) 

Z pewnością będą to kręgi tematyczne, na razie jednak nie ustaliłam, jakie będą to tematy. Z pewnością będzie to świetna okazja by przeczytać kolejny post za kilka tygodni 😉

Liczba uczestniczek ograniczona do 10.

Kręgi online

Wymagają ode mnie dużo uwagi i czasu. Ale wiem, że wnoszą dużo dobrego w życie i moje, jako zwołującej jak i uczestniczek. 

Tutaj odwrotnie – nie mam jeszcze dat, ale proponuję następujące tematy:

  • Rodzina patchworkowa. Jestem macochą. Moje dziecko ma macochę. (Liczba uczestniczek ograniczona do 10)
  • Zdrada. (Liczba uczestniczek ograniczona do 10)
  • DDA (liczba uczestniczek ograniczona do 10)
  • O kobiecości (liczba uczestniczek ograniczona do 10)
  • Moja kobieca linia (liczba uczestniczek ograniczona do 10).
  • O zazdrości (liczba uczestniczek ograniczona do 10)
  • Ja, emigrantka (liczba uczestniczek ograniczona do 10) 

Zapraszam do kontaktu

Zapraszam zainteresowane kręgami kobiety do kontaktu, najlepiej drogą mejlową : 

chatkababyjogi@gmail.com

Lub na na instagramie, @chatkababyjogi

Walczę z Chaosem, we mnie i wokół mnie. Z pomocą przychodzi mi kobiecość, joga, weganizm, zero waste i planowanie Mój blog https://chatkababyjogi.pl/ jest blogiem osobistym.

2 komentarze

  • Viola z My British Journey

    Fajnie,że wróciłaś…chociaż jak dla mnie jesteś ciągle, bo zaglądam na ig. Ciesze się, że utrzymalas bloga,ja też czasem mam go dość, ale zdaje siebie sprawę, że to jest takie na maxa moje miejsce. Media społecznościowe są głośne i dynamiczne oraz malo stale a tutaj zawsze mogę podsumować moje myśli,zostawić ślad tych miejsc,które odwiedziłam. Masz mega dużo siły,bo te pół roku u Ciebie było naprawdę szalone. Dużo się dzieje dobrego. Doceniam też Twoj trud wniesiony w organizacje Kręgu Kobiet. To było dla mnie bardzo cenne i dobre doświadczenie, z chęcią wzięłabym udział w wyjazdowym,gdyby tylko UK bardziej lubiło się z Francją. Niestety nie mogę pozwolić sobie na odbywanie kwarantanny. Trzeba być cierpliwym i mam nadzieje,ze uda mi się jeszcze wziąć udział w następnym,wirtualnym.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Baba Joga

      Właściwie to powinnam Ci jeszcze raz podziękować, bo to wlasnie goscinny wpis u Ciebie mnie zmobilizował. Masz racje, blog to prawdziwie slow-life narzędzie 🙂
      Tak, tobolo szalone pol roku.
      I mam nadzieje, ze po weekendowym kręgu kobiet bede mogla zorganizować inny, zimowy i jeszcze jeden wiosenny, może wówczas sytuacja z podróżami nie nieco unormuje?
      No I oczywiście, do przeczytania za chwile na ig :))) :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.