Archiwum kategorii: czerwony namiot

O kobiecym cyklu menstruacyjnym.

Wiedźma Białego Księżyca 

Skończyło się, definitywnie się skończyło. Dostałam dzisiaj okres. Pierwszy po ciąży. Skończyła się przerwa w menstruacjach, następną będzie już menopauza. Skończyło się jedenaście miesięcy cyklu macierzyńskiego, czasu, którego potrzebowało moje ciało do odbudowania siebie, po stworzeniu nowego człowieka

Nie przeczę, ostatnio sporo mu w tym pomagam.

Skoro nie mogę wyspać się, tak, jakbym sobie tego życzyła, pomagam sobie, jak umiem. Witaminki, B12, C, magneziki, wapienko, żelazo. Dzięki uprzejmości Alicji (jednej z tych fajnych dziewczyn, którą poznałam przy okazji organizowanych w domu warsztatów kosmetyczno-mydlarskich) mogłam pójść sobie na masaż do Sandie.

Sandie jest wiedźmą; ma w dłoniach czarodziejskie moce, jej masaże energetyzujące towarzysza mi od kilku lat na ścieżce rozwoju wewnętrznego. I zawsze po nich w moim życiu widzę wyraźnie, gdzie cos się kończy, a gdzie zaczyna nowe.

Coś czułam, ze to nadchodzi. Byłam ostatnio tak zmęczona, senna, a jednocześnie rozdrażniona, ze najpierw poszłam jednak do apteki po test ciążowy.

Już naprawdę nie mam sił kłócić się z Mężem, na synka się nie złoszczę, nawet jak mi się dorwie do szafki z jedzeniem i narobi szkód, mój odkrywca jeden. Na szczęście dla wzbierającej we mnie negatywnej energii, na siódmym pietrze w moim domu robi się remont i faceci są niepoważni. Popsuli drzwi od windy, w taki sposób, ze można z niej korzystać tylko wtedy, gdy na siódmym pietrze ktoś zasunie drzwi bezpieczeństwa ręcznie. Czego panowie nie robią od dwóch tygodni.

Oni nie widza problemu, bo winda jest zawsze u nich na siódmym pietrze. Lub na parterze.

Gdy wychodzę z domu z wózkiem i mam to szczęście, ze winda jest na parterze, mogę z niej skorzystac ale gdy wracam do domu, z zakupami, winda jest zablokowana na 7, do czasu gdy oni nie skończą pracy i sobie nie zjada.

Akurat był czas pełni. Stasiek gorączkował, był wyjątkowo marudny, Belek w delegacji, ja sama w tym bajzlu, który panuje w mojej chatce w związku z przeprowadzka. Wróciłam ze spaceru po lekarzach, aptekach, sklepach itp.

Winda na siódmym. Zostawiłam wózek. Wleciałam po schodach, z dzieckiem na reku, jakby cos mnie niosło. Pukam grzecznie. “Nikogo nie ma w domu” odpowiedział jakiś żartowniś. Pytam, jeszcze grzecznie, dlaczego blokują windę. Niech sie pani uspokoi, “ma bonne dame”. “Ma bonne dame”, to cos w rodzaju “paniusi”. Jak widać, są jeszcze w tym społeczeństwie mężczyźni, którzy mówią do kryjącej wściekłość kobiety “uspokój się paniusiu”.

Może widział, że potrzebuje się wykrzyczeć ?

Myślę, ze słyszeli mnie wszyscy obecni w domu sąsiedzi.

Drzwi oczywiście nie naprawiono, ale ktoś przytomnie zakleił przycisk 7 pietra w windzie i z kilkoma błędami ortograficznymi poprosił na kartce by jadąc na siódme, korzystać wyłącznie z 6 lub 8 pietra.

Czyli to był PMS a nie ciąża. Bardzo żałuję ze nie mam 5 lat mniej, bo wówczas wynik testu, z potwierdzeniem w postaci awantury o windę, by mnie zasmucił.

Teraz się ucieszyłam.

Nie wiem, czy pisałam? Będę mieszkać, tymczasowo, u Teściów. Mam 42 lata i po tylu latach życia mniej lub bardziej niezależnego będę znów mieszkać u (czyiś) Rodziców.

Ja wiem, ze to tymczasowe, ze to w dobrej sprawie, Teściów mam fajnych, sa w mieszkaniu moze 2 dni w miesiacu. Ale ja nie będę u siebie, rozumiecie o co mi chodzi, prawda ?

A z innej strony, to wydaje mi sie, ze przekroczyłam jakaś magiczna linie, i teraz to co mi sie przytrafia, to jakby powrot do przeszłości. Dostałam druga szanse aby w chaotyczny sposób w moim życiu wystąpiły jednak te wszystkie elementy właściwe kulturze polskiej i francuskiej (a najlepiej połączyć je obie, buahahaha) : najpierw slub, potem ciąża, i do tego jeszcze mieszkanie u Teściów… Czy cos pominęłam ? A może to jakiś dziwny przypadek Benjamina Buttona, zaadoptowany do potrzeb mojej rzeczywistości ? Z każdym miesiącem młodnieję psychicznie ?

Sprzedajemy mieszkanie już w polowie sierpnia. Ten rozdział tez się kończy. Dużo się wydarzyło w tej chatce. A teraz przerzućmy stronę. Sprzedaliśmy większość mebli i przedmiotów, które dobrze nam służyły a teraz cieszę się, że posłużą innym. Robi się już luźniej, przestrzennej, teraz zostaje bajzel… ale spoko, do ogarnięcia.

Nie dogadaliśmy sie z Benkiem w sprawie wsi. To znaczy, wróć. nie dogadaliśmy sie w sprawie regionu. Ja bardzo chciałabym wyjechać do Drome, on do Bourgogne. Może skończymy w Savoie?

Na razie jednak nie możemy mieszkać u Teściów do czasu, aż podejmiemy decyzje, bo to pewnie Stasiek pójdzie zaraz do szkoły….

Chcemy kupić sobie mieszkanie, mniejsze, dla naszej trojki, a później spokojnie wybudować sobie dom. Mieszkanie nie może być ani zbyt duże, ani zbyt fajne, tak, żebyśmy jednak mieli ochotę sie z niego wynieść (a jednocześnie, aby finansowo było to dla nas wciąż korzystne).

Mało jest mieszkań spelniajacej nasze kryteria i do tego w cenie, na jaka możemy sobie pozwolić. No i mój pobyt na Prowansji tez nie pomógł w szukaniu nowego gniazdka.

Codziennie rano przeglądam oferty, czasem dzwonie o 17h w sprawie ogłoszenia z rana, i słyszę, juz sprzedane (w sensie kupujący zaproponował cenę a sprzedający ja zaakceptował…).

Złożyliśmy jedna oferte, ale nie została przyjęta.

Tak widocznie miało być, nie ma sensu przyspieszać spraw, naginać rzeczywistości do moich zachcianek. Ufam, zebede zbierać owoce z drzew które zasadzę we własnym ogrodzie, bo … patrz akapit wyżej, widocznie młodnieję.

Taki żarcik.

Bardzo się ciesze, ze ostatnimi czasy poznałam w Lyonie kilka wartościowych kobiet. Ciesze sie ze widujemy sie dosc czesto, i z tymi, które sa juz mamami i z tymi, które mamami nie sa. Ze dzielimy czesto podobne wartosci jezeli chodzi na przyklad o redukcje smieci (w tym miejscu wyznam, ze od powrotu z Polski nie powróciłam już do pieluszek wielorazowych, wstyd mi trochę, ale tego tematu tymczasowo nie mam siły ogarnąć…). Nawet sposób odżywiania. Z jednej strony ciąża i pierwszy okres macierzyństwa, ten który sie właśnie skończył:) spowodowały, ze ja stałam sie mniej radykalna w moim weganizmie, a osoby wokół mnie jakoś spontanicznie konsumują mniej produktów odzwierzęcych, wiec widze w tym wszystkim harmonie.

Ma to związek z Wiedźmą Białego Księżyca, która dzis jestem.

Przez cale życie, my, miesiączkujące Kobiety, oscylujemy miedzy miesiączką w okresie zbliżonym do nowiu, po francusku Lune Blanche, lub w okresie zbliżonym do pełni, Lune Rouge. W zależności od tego okresu, w naszym życiu nie dzieją się te same rzeczy. Lune Blache, biały księżyc, nów, to dobry czas na początki. Zaczynanie czegoś, sianie ziaren. Ale również jest to czas rozmyślania o tym, co się właśnie skończyło, o lekcjach, które z tego wyciągamy, o projektach, które są przed nami.

Tak się właśnie — doslownie – czuję ze wszystkim.

W małżeństwie (mamy pewne dyskusje do przeprowadzenia),

W macierzyństwie jednym (skończył się rok szkolny, przyjeżdża moja córka, również czekają nas pewne sprawy do przegadania) i drugim (niedługo powrót do pracy, szykuje się do przerwania karmienia piersią, to ważną decyzja i dla mnie i dla Stasia; poza tym mamy już super nianie dla Stasia)

W mojej sytuacji zawodowej (koniec urlopu wychowawczego, wracam do firmy, która w międzyczasie powiększyła się o kilkunastu nowych pracowników, jesteśmy na nowych rynkach, mamy nowe metody pracy…)

Z decyzjami o nowym miejscu zamieszkania (kupimy si=obie przejściowe mieszkanie a docelowo wybudujemy dom)…

choć tak naprawdę przecież “u siebie” to znaczy w swoim ciele, i tu tez skończyło sie dogadzanie sobie pod wymówka, ze przecież karmie…

Aż po przyjaźnie, które spokojnie sobie rosną, podlewane wzajemnym zainteresowaniem, intencja i czasem… (a zaraz widzimy sie z Ag!)

Nie wiem, czy dobrze mnie rozumiecie, ale mam wrażenie, że naprawdę żyję w sposób dość świadomy, że prawidłowo odczytuje to, co Wszechświat mi wysyła i pomimo huśtawki nastrojów (bo są takie momenty w ciągu dnia, że mam dość wszystkiego, włączam sobie autopilota żeby nie widzieć i nie słyszeć, ale są i takie, kiedy czuje, że mogę wszystko) wiem, czuje i myślę o sobie, że jestem szczęśliwa i żyję moje najlepsze życie.

Czego i Wam życzę.

PS. Jesli juz jestesmy w temacie magii, to goraco polecam Wam ksiazke mojej kolezanki z Klubu Polki, Ani Jurewicz, Sub Rosa. Wspaniala lektura na wakacje!

Moja świątynia

Moje ciało.

Tak, moje ciało to moja świątynia.

Dlatego o nie dbam. Odpoczywa w czystym łóżku, w sprzątniętej sypialni. Myję je co wieczór pod ciepłym prysznicem, mydłem robionym przez mydlarkę w Pirenejach, z naturalnych składników. Nakładam krem, czyszczę zęby. Rytuał.

Lubię wówczas patrzeć na siebie w lustrze, wysłać buziaka tej Agnieszce która na mnie spogląda, powiedzieć sobie komplement. Powitać, no może nie z uśmiechem, ale czułością kolejną zmarszczkę, której przysięgam, wczo4aj jeszcze tu nie było. Czytaj dalej

Kobiety i medytacja

Witam Was w piątek, trzynastego. Korzystam z tej szansy i chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o czyms, co moze czesc z Was uważać za zabobon.  Ja natomiast traktuje to nieco poważniej, jako kolejny przystanek na mojej ścieżce szczęśliwej i spełnionej kobiecości

Błogosławieństwo Macicy.

Jest to medytacja, którą można praktykować samemu, lub w gronie bliskich kobiet.

Sceptykom mogę powiedzieć – co Ci szkodzi, spróbuj, najwyżej niczego nie poczujesz 🙂
Spędzisz po prostu czas sama ze sobą, ze swoimi myślami a to w wielu wypadkach jest już luksusem 🙂
Lub, jesli sprobujesz praktykować z przyjaciolka, to wymienić sie opiniami, i ciągle miło spędzicie czas w spokoju.

Dla tych, ktore chca sprobowac,  zapraszam do zapisania się w tym miejscu: Błogosławieństwo Macicy, otrzymacie wszelkie instrukcje.

Pozwolę sobie dać “dobrą radę” :
Zorganizuj sie. Z partnerem, aby zajął sie dziećmi, lub zeby Ci nie przeszkadzał 🙂
Dogadaj sie ze starszymi dziecmi, ze potrzebujesz czasu dla siebie.
Wyłącz wszystkie pingi i pongi i inne powiadomienia w telefonie lub komputerze, z ktorego bedziesz korzystala. Zapal świeczki. Uperfumuj pokój, gdzie będziesz medytować przyjemnymi zapachami (może być pomarańcza nadziana goździkami lub, olejek eteryczny lub ulubione perfumy:) . Wycisz sie i … daj sie ponieść medytacji 🙂

PS. Unikałbym oczekiwania głębokich doznań. Wszystko przyjdzie w swoim czasie…

Kolejna medytacja : 11 lutego 2017.
Ja wybrałam te o 18h00 czasu UK, czyli 19h00 CET. Daj znac, jesli tez sie skusisz, Siostro w Kobiecości.

Ps. Jeśli to pierwszy raz, to mimo ze nie jest to w styczniu, ale może da się zaliczyć do akcji #eksperymentujesz ?

Cztery pory roku – Jesień

Jesienne zawieruchy … lub czwarta faza cyklu

Okres :

Trwa od 3 dnia po owulacji do 3 dnia przed pierwszym dniem miesiaczki

Charakterystyka

  • Faza twórcza i kreatywna
  • Powrót energii do wnętrza

Cechy

Twórczość, poszukiwanie, dostosowywanie się

Wskazówki :

Podążajmy za nasza kreatywnością i intuicją

Biologia

  • Pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte, które produkuje progesteron
  • Błona śluzowa macicy grubieje i stwarza warunki zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej
  • Podwyższa się poziom progesteronu
  • Komorka jajowa, zapłodniona lub niezapłodniona, przemieszcza się w stronę macicy

Opowieść jesienna

Czytaj dalej

Cztery pory roku – Lato

Urodzajne Lato… albo trzecia faza cyklu

Okres :

Otacza owulacje – 2-3 dni przed do 2-3 dni po)

Charakterystyka

  • Faza pełna w energie
  • Otwarcie na zewnątrz: promieniujące

Cechy

Przyjmowanie, pewność, moc, współczucie (współodczuwanie)

Wskazówki :

Pokażmy się światu w pełnej naszej urody.

Biologia

  • Okres dojrzewania i owulacji
  • Szyjka macicy rozwiera się i ustawia w linii z pochwa, by lepiej przyjąć męskiego członka
  • Napięcie w jajnikach jest skrajne
  • Poziom estrogenów jest tak wysoki, ze odblokowuje przypływ innych hormonów z przysadki mózgowej, cale ciało zalewa fala hormonów, które wywołują owulacje. Po owulacji następuje okres „zawieszenia” w ciele kobiety…
  • Endometrium przestaje narastać
  • Szyjka macicy powoli się zamyka, kobieta nie jest już płodna, ponieważ komórka żyje tylko 24 godziny.

 

Opowieść letnia

Czytaj dalej

Cztery pory roku – Wiosna

Żwawa Wiosna… albo druga Faza cyklu

Okres :

Jest to najbardziej zróżnicowana faza cyklu. Zaczyna się od 3 dnia po pierwszym dniu miesiączki, kończy na 3 dni przed owulacją. To od tej fazy zależy regularność i długość trwania naszych okresów. Czytaj dalej

Jak przeżyć w okres – a nie tylko go przetrwać ?

 

Opowieść dla kobiet (którą mężczyźni też powinni przeczytać)

Jeśli byśmy się w siebie wsłuchały, wiedziałybyśmy, na co mamy wtedy ochotę : zostać pod kołdrą, wziąć długą kąpiel, iść do hammamu, zaczytać się w powieści, rozciągnąć godziny poranne, zaszyć się gdzieś i pozwolić się rozpieścić dobrej przyjaciółce.

Nawet jeśli macie wrażenie, ze jest to niemożliwe w dzisiejszych czasach, s z a c u n e k dla tego okresu jest kluczowy.
Jesteśmy wówczas u szczytu własnej wrażliwości. To moment kiedy najmocniej potrzebujemy wsłuchać się w siebie, w to co wyraża nasze ciało. Jeśli tego nie zrobimy – będziemy sięgać do pokładów energii życiowej i zwyczajnie się wyczerpiemy.

Zignorować ten czas jest równoznaczne z lekceważeniem potrzeby ziemi leżenia ugorem: trzeba będzie wówczas sięgnąć po nawozy, hormony, by produkcja mogła mieć miejsce. Z czasem, ziemia zubożeje, stanie się coraz mniej płodna.
Do tego samego wniosku dochodzimy obserwując rosnąca liczbę kobiet, które cierpią z powodu niepłodności ich pary. Ziemia wyraża to co się dzieje na naszych Wewnętrznych Terenach. To co Człowiek robi Ziemi, nasza męska cześć natury robi naszej kobiecości.

Szacunek dla samej siebie

Słuchając siebie odkryjemy, ze pierwsza Regułą dla kobiet – i jedyną wspólną dla nas wszystkich – jest SZACUNEK DLA SIEBIE SAMEJ, szacunek dla naszej wrażliwości, obserwacja tego okresu, wycofanie się.

Dużo chorób, napięć, kłótni, depresji, porzucenia, dużo zła bierze się z nieuszanowania właśnie tego okresu.

Jeśli nie wiecie, czego Wam potrzeba, zacznijcie od zatrzymania się w miejscu i obserwacji.
Podarujcie sobie czas kontemplacji, medytacji jeśli ją praktykujecie, lub po prostu czas nic nierobienia, robienia niczego. Z francuska: „weźcie” czas, by iść na spacer, oddychać naturę, wziąć kąpiel, iść do hammamu. To są środki, które pomagają energii krążyć, pozwalają odejść poprzedniemu cyklowi, przyjąć nadchodzący.

Celem powinno być szanowanie siebie w tym okresie, nawet jeśli zżyjemy w środowisku, które absolutnie się z tym nie liczy.

Możemy się do tego przygotować :

  • Przewidując wielkie nicnierobóstwo podczas tego okresu i trzymając się tego założenia.
  • Uprzedzając otoczenie o waszej niedyspozycyjności, żeby nasz mały świat mógł zorganizować się bez nas.
  • Określając jasno to, z czego nie możemy się wycofać
  • Nawet jeśli mamy wrażenie, ze niemożliwe będzie wycofać się z tych zobowiązań, mamy wybór – przeżyć je, lub je znosić.
  • Zawieszając na ten okres ćwiczenia, pozwolić sobie na spokojne spacery, blisko natury.

Jeśli jednak mamy zobowiązania

  • Róbmy to co jest do zrobienia ale celebrując wolny rytm, robiąc niezbędne minimum, z minimalna doza energii, na podobieństwo naszego ciała, które jest opróżnione z energii. Nie zmuszajmy się, zaakceptujmy fakt, ze naprawdę jesteśmy mniej podatne do działania.
  • Wsłuchajmy się w nasza intuicje. Nie róbmy tego, czego „nie czujemy”
  • Pozwólmy innym robić rzeczy za nas, nie obwiniajmy się przy tym
  • Jeśli możemy, odwleczmy moment podejmowania ważnych decyzji
  • Kiedy tylko wracamy do siebie, pozwólmy sobie na to, czego nam potrzeba.
  • Nauczymy się wówczas szanować siebie, opiekować się kobietą, którą jesteśmy i w tym samym czasie zaopiekować się Kobiecością . Otwieramy się na to, kim jesteśmy w kręgu kobiet.

Seksualność podczas miesiączki

Pojawienie się krwawienia miesiączkowego popycha często kobiety by czuły się niedysponowane dla seksualności, a przecież nasza wrażliwość jest wówczas na najwyższym poziomie, nie istnieje szansa, ze zajdziemy w ciąże.

Co robić z krwią menstruacyjna ?

Niegdyś krew miała wartość – na przykład sakralna – zanim stała się niechcianym odpadem. Diabolizowanym, odrzucanym, wstydliwym odpad.

Lubię myśleć, ze może ona na nowo odzyskać swoja początkową wartość. Do Was należy eksperymentowanie własnego sposobu.

Cokolwiek zrobicie, krew wróci do Ziemi, ścieżkami mniej lub bardziej pokrętnymi. Zapraszam was do rozmyślnego gestu – czy będzie to spuszczenie wody wypełnionej krwią miesięczną w toalecie, wyrzucając worek śmieci w którym znajdują się wasze zużyte tampony, czy zbierając krew* i składając ją w ziemi rośliny czy drzewa. Oddajemy w ten sposób Ziemi co przynależy do przeszłości i do niej będzie należało ja przetransformować.

(przy pomocy kubeczka menstruacyjnego, używając podpasek wielokrotnego użytku, które trzeba namaczać przed wypraniem – wode te można uzyc do podlania roślin, stosując technikę „free flow instinct” itp)

W ten sposób przywrocicie wartość waszym menstruacjom, zarówno na poziomie osobistym jak i uniwersalnym.

  • Uświadomicie sobie wartość własnego gestu
  • Uznacie macice jako świątynie i uczcicie kobietę, która jesteście
  • Oddacie Ziemi co do niej należy by ona ja przetransformowała.
  • Uczestniczycie w ten sposób w uznaniu, docenieniu Kobiecości.

 

Co może zrobić mężczyzna, by wesprzeć kobietę w tym okresie ?

Wraz z zimowa energia, Kobiecość skupia się na wnętrzu, znika z powierzchni i pozostawia wolne miejsce. Kobieta wraca „do siebie”, by się uszanować, i zostawia wolne miejsce by ktoś zajął się domem.

Zima zaprasza mężczyznę, by pozwolił działać

  • Samurajowi, opiekunowi – obrońcy kobiecej wrażliwości, który zadba by nikt nie zakłócił jej spokoju i powrotu do źródła (nawet ona sama)
  • Dziecku, które w nim siedzi, by eksperymentowało w jaki sposób poradzić sobie z codziennością (pranie, sprzatanie, gotowanie)

Opowieść dla Mężczyzn (którą kobiety też powinny przeczytać)

Dla Was, Mężczyźni, jest to okazja by dowieść waszej sile i wyrazić w pełni to kim jesteście.

Kobiecie, dzisiaj bogatej w tysiące lat tradycji zajmowania się domem, trudno jest przyjąć w tej przestrzeni Mężczyznę nawet jeśli domaga się tego głośno i otwarcie. Ona często oczekuje od Was, ze pomożecie jej w taki sposób, jaki ona od Was wymaga i chce.

Ponieważ jesteście „dziewiczy” w tej dziedzinie (wytrwali i nieliczni mężczyźni, którzy doszli do tych słów, zaczynają się pewnie burzyć, ze przecież potrafią odkurzyć i poskładać sobie ubrania, ale wrócimy na płaszczyznę, która pozwoli nam spojrzeć na te opowieść z większym dystansem). Zatem, ponieważ jesteście dziewiczy w tej dziedzinie, brakuje Wam punktów zahaczenia. Macie wiec pełne pole do uruchomienia waszej wyobraźni, stworzenia wszystkiego od nowa, po waszemu. Ludzkość potrzebuje, by posunąć się do przodu, żebyście wprowadzili własne sposoby zarzadzania ogniskiem domowym.

Podczas tej cyklicznej zimy, wasza partnerka zostawia wam miejsca, by wzmocnić wasza obecność w waszym domu, na waszych warunkach. Jeśli tego nie robi, znaczy to, ze nie szanuje ani swojej wrażliwości i bezbronności, ani waszej siły opiekuńczej i twórczej. Wówczas możecie z całym waszym szlachetnym autorytetem przywołać nas „do porządku”. Przecież często posiadacie ten autorytet, na przykład w pracy. W jaki sposób możecie przenieść go na łono rodziny ? Im bardziej będziecie w zgodzie z sobą, tym będzie to korzystniejsze dla waszego otoczenia.

Korzyści

Wyrażając w pełni wasza sile, pozwalacie Waszym dzieciom, się wznieść, rozwinąć skrzydła opierając się na niej, a waszej partnerce zaufać Wam bardziej, wasze otoczenie będzie wiedziało ze można polegać na Waszej sile.
Zastanówcie się, jaki jest wasz sposób na zajmowanie się domem, dziećmi, posiłkami ? Aby znaleźć odpowiedzi, pozwólcie sobie wybrać ścieżki, które was rozbawia, nawet jeśli nie będą one konwencjonalne.

Z pobłażliwością podejdźcie do własnej nieporadności. Nie macie takiego męskiego modelu, możecie wiec eksperymentować. Zróbcie to wraz z Waszym Dzieckiem, które siedzi w Was.

Nie możecie popełniać błędów, ponieważ eksperymentujecie. Sami zdacie sobie sprawę, ze pewne sposoby działania przynoszą mniej korzyści, po prostu:)

 

No to ruszcie się, Wasze dzieci tylko na to czekają 🙂

***

Porady do Kobiet i ich partnerow , (zaczerpniete z książki *** Maitie TRELAUN, Les trésors du cycle de la femme.).

Post ten jest kontynuacją bilecików:

Cztery Pory Roku – Zima
Mal Lunée
Cztery Pory Roku – Wiosna
Cztery Pory Roku – Lato
Cztery Pory Roku – Jesien 

***Fragment książki w mojej dowolnej interpretacji 

Mal Lunée

Po francusku możemy powiedzieć o kimś, że jest mal luné, jeśli chcemy podkreślić, ze jest on (pod wpływem Księżyca, he he) w złym humorze.

Najczęściej jednak mówi się w ten sposób o kobietach.

Miesiączka.
Kiedy damy sobie czas, by przyjrzeć się jej (sobie?) bliżej, można dojść do wniosku, iż jest to fascynujący czas.
Wcale nie musimy być traktowane jak mal lunées, lub wzgardliwie podsumowane: e, ta to jest dzisiaj w złym humorze.

Czytaj dalej

O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

To będzie bilecik o kobiecości, kobiecych protekcjach i rozmyślaniach przy okazji miesiączki.

O kobiecych protekcjach.

Od kiedy zaczęłam miesiączkować, używałam podpasek higienicznych.

Nie pamiętam, ale prawdopodobnie były to podpaski firmy Bella, pewnie tylko takie wówczas były dostępne na polskim rynku. Czytaj dalej

Tygodniowy Rozkład Lotów #11

Tydzień z dziećmi

  1. Rodzina.

Zapowiada się taki typowy, piękny tydzień w rytmie Patchworkowym.
Nigdzie nie wyjeżdżam, jestem w domu i mogę szybko upichcić jakiś obiadek, jeśli dzieci wpadną do domu w związku z niezapowiedziana nieobecnością nauczyciela, mogę pomoc w lekcjach, jeśli wyrażą taka ochotę.
We wtorek idę z Irenką do fryzjera, pierwszy raz (wierni Czytelnicy wiedza dla czego).

  
W środę Benoit kończy 40 lat i szykujemy mu niespodziankę.

Poza tym: sadzimy kwiatki, chodzimy na rolki. Takie proste, fajne zycie. Czytaj dalej