• jak hoduję sobie szczęście

    Oto znowu ja

    Chatka Baby Jogi (tu na blogu, na ig i fb) to miejsce, gdzie gromadzi się naprawdę bardzo ciekawe towarzystwo. Marzę o zorganizowaniu spotkania, ale to chyba plan wykraczający poza ideę Kręgu Kobiet, ale ten pomysł jest, pączkuje i kiedyś się wykluje. Chatka Baby Jogi była, jest i będzie dla mnie moim magicznym miejscem w sieci. Moim nawet i nie tak bardzo tajemniczym ogrodem, miejscem, do którego chce przyciągać przyjazne dusze.

  • jak hoduję sobie szczęście

    Magia Świąt

    Czy magia Świąt to świąteczne porządki ? Na pewno tak. Wynajęliśmy znów pokój w naszym mieszkaniu dla gości z Airbnb. Jak sobie żartowaliśmy z mężem : jak już mamy sprzątać (czynność, z którą ostatnio oboje mamy problem ;-), to niech ktoś nam za to płaci. Z drugiej strony, fakt że nasze rzeczy są w wiecznej migracji sprawia, że trudniej jest porządkować, bo wiecznie zmienia się „ich miejsce”. W efekcie za kanapą piętrzą się kartony i pudła, i czekają na swój czas (a raczej mój, kiedy usiądę i wymyślę im nowe miejsce). Mieszkankę w ogóle wygląda tak bardzo nieinstagramowo, że kolejny etap to tylko remont 😉 No ale dzięki temu mamy…

  • Matka,  Rodzina Patchworkowa

    Czy umiesz twerkować, mamo ?

    Ja i moja córka żyjemy na różnych planetach. Ja sama żyje na innej planecie, innej niż ta, na której żyłam będąc nastolatką. No i przyznaję, często mam wrażenie, że na innej niż współcześni mi czterdziestolatkowie. “Zbiegną sie czasem tory sieroce naszych dwóch planet”…  u mnie zdarza sie to aktualnie co wieczór przed ekranem telewizora, na którym puszczamy sobie – wydzielamy sobie- po jednym odcinku serialu Once Upon a Time. 

  • jak hoduję sobie szczęście,  ślub i wesele

    Lekcja francuskiej poezji

    Pensées en farandole pour Agnieszka & Benoit Remue ménage Remue méninges Les pendules galopent Les idées s’envolent Les coutumes s’émancipent Les habitudes se bouleversent Les enfants s’épanouissent Le chien s’ébouriffe La nature est complice Vive la vie le bonheur est bien là *** Taki piękny wiersz napisała dla nas i przeczytała nam, przed zgromadzonymi gośćmi

  • jak hoduję sobie szczęście,  ślub i wesele

    Przygotowania do wesela

    Gdy piszę te słowa, chyba wszystko jest gotowe. W każdym razie gotowsze nie będzie. Zatrzymaliśmy się w uroczych pokojach nad jeziorem w Sulęczynie. Podarowałam sobie “beauty day” w postaci trzygodzinnej wizyty u kosmetyczki w centrum miasteczka. Pani bardzo miło życzyła mi słońca na sobotę. Teraz spędzamy dzień między pokojem a jeziorem, gdzieś pomiędzy pasą się krowy. Jest tak cudownie leniwie. Zbieram siły po podróży, żeby w pełni korzystać z nadchodzących 48 godzin, z obecności naszych Rodzin, Przyjaciół, Znajomych, którzy będą mogli do nas dołączyć już jutro. Dziś czas płynie tak leniwie, każde pięć minut ciągnie się jak guma Donald. Ach, żeby tak było też jutro. 

  • dla par,  jak hoduję sobie szczęście

    Dzwonię tylko… o szczęściu w małżeństwie

    Szczęście w małżeństwie. Czy wszyscy możemy być szczęśliwi w małżeństwie ? Nie wiem, czy możliwe jest czuć sie szczęśliwym przez 24 godziny na dobę, ale nawet dla krótkiej chwili warto sie wysilić. Moj maz ma takie romantyczne zapędy - utrzymuje że miłość powinna objawiać sie spontanicznie, jeśli zaczynamy mówić o "pracy nad związkiem" jest to koniec spontanu... Oczywiście nie podzielam tego stanowiska.

  • jak hoduję sobie szczęście

    Pierwsze Mydło

    Pozwólcie mi uczcić moje pierwsze mydło tym krótkim wpisem. Agatko, dziękuję raz jeszcze za pokazanie mi tej bajkowej ścieżki a Was, drodzy Czytelnicy odsyłam do posta mydlanego na blogu Klubu Polek, w zakładce Styl Polki. Potraktowałam bardzo uważnie ostrzeżenia o tym, że należy najpierw sie doksztalcic, doczytać to i owo, zanim sie człowiek rzuci z tłuszczami i roztworami na głęboką wodę. Z Chemia u mnie jest jak z Biologia. Scislej mowiac nie przeczytałam niczego poważnego  o reakcjach chemicznych od lat 20, z czego wcale nie jestem dumna.

  • dla par,  jak hoduję sobie szczęście

    Tantryczny Sylwester

    Witam serdecznie w 2017. Spędziłam najlepszego Sylwestra minionej dziesięciolatki – na tygodniowym stażu tantry. Pisałam już, że tantra to najlepszy prezent, jak para może sobie sprawić. Podtrzymuję to twierdzenie i dorzucam – jeśli jesteś osobą samotną, staż tantry jest najlepszym prezentem, jaki możesz sprawić sobie samej:-) Jeśli, tak jak my, masz 40 lat i dosyć imprez mocno zakrapianych, po których budzisz się z kacem moralnym, bólem głowy lub rewolucją żołądkową, pospiesznych życzeń “szczęśliwego nowego roku” – może czas rozejrzeć się za alternatywą? 🙂 (tu nadmienię, że z przyjemnością spotkaliśmy kilka dużo młodszych par)…

  • Francuska codzienność,  Matka,  Rodzina Patchworkowa

    Zen Jardin

    Kiedy zaczęłam pracę nad relacjami z najważniejszymi dla mnie osobami, doszło do mnie jak ważne jest spędzanie z nimi czasu, tzw „quality time”. Wpadłam wówczas na pomysł żeby wymykać się gdzieś od czasu do czasu z moja córka, tylko we dwie. Najpierw udało nam się pojechać do Izy, do Burgundii, następnie wyruszyłyśmy we wspaniałą podróż do Nowego Jorku, w odwiedziny do Magdy do Toronto i na Islandie. Tak się złożyło, ze od tego czasu minął rok (w międzyczasie życie płynęło sobie jak to zwykle bywa, swoim torem) i dopiero teraz pojawiła się okazja…Zaledwie weekend. Skusiłam się na ofertę klubowej (pozdrawiam Klub Polki na Obczyźnie)koleżanki Ani, autorki bloga Aniversum która ruszyła właśnie…

  • Rodzina Patchworkowa

    Rewolucja

    Stało się. Wspólny pokój dla dwóch nastolatek jest wspomnieniem. Dziewczyny dorastają (choćbyśmy chcieli to jakoś zatrzymać), dorośleją i potrzebują więcej intymności. I własnego świata, który coraz bardziej zaczyna się różnic jeden od drugiego. Irenka wylądowała w naszej sypialni i w ciągu niepełnych 24 godzin zaadoptowała ja na dziecinno-dziewczęcy pokój. Bardziej dziewczęcy niż dziecinny. Margaux została w ich dawnym pokoju ale stwierdziła ze jest za duży, źle się w takich przestrzeniach czuje . Postanowiliśmy zatem, ze wykroimy z tego pomieszczenia (20m2) pokój nastolatki i biuro. Szukając pomysłów na pinterescie wpadliśmy na pomysł przeszklonej ściany (po więcej szczegółów możecie rzucić okiem tutaj). https://fr.pinterest.com/agnieszkariv/pokoj-nastolatki-1/ Dziewczyny uruchomiły niesamowite pokłady kreatywności… a jak bardzo są…

  • dla par,  jak hoduję sobie szczęście

    Przeczytałam Les langages de l’amour, Gary Chapman

    Otrzymaliśmy tę książkę w prezencie ślubnym i przyznam, ze jest to świetny pomysł na prezent z tej właśnie okazji. Ale lekturę polecam wszystkim parom z ponad dwuletnim stażem. Gary Chapman ładnie wyminął pułapkę Frederika Beigbedera (miłość trwa trzy lata) i wyszedł z założenia, ze zakochanie nie jest miłością. Miłość ma szanse rozwinąć się tam, gdzie nie działa już zauroczenie, kiedy ludzie są świadomi swoich wad i swoich wartości. W takiej konfiguracji otrzymujemy s z a n s e na to by wyhodować miłość

  • Rodzina Patchworkowa

    Odliczanka

    A, co tam, napiszę i tu, choćby żeby się (wspólnie) pośmiać już po fakcie, w duchu powiedzenia : chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Powiedz mu o swoich planach 🙂 Środa, Dzień-10 Co już mamy ? + Moją sukienka na dzień u krawcowej + moje 3 pary butów (mało minimalistycznie kruca bomba, tak wyszło)

  • Rodzina Patchworkowa

    Dzień.

    Dziś w Polsce Dzień Matki. Zadzwoniłam do Mamy, podziękowała mi za pudełko czekoladek. -Jakie pudełko? -A Tata mi dał pudełko w kształcie serca i powiedział, że to od drugiej córki. Rozczuliłam się. 

  • Rodzina Patchworkowa

    #90 – Znaki

    Nowym, wypoczetym okiem spojrzalam dzis na moja lazienke. Oprocz trliliona (no dobra, przesadzam, ze dwudziestu) flakonikow, buteleczek i pojemnikow na moje kosmetyki (po okresie przeprowadzkowo-wakacyjno-wyjazdowym, kiedy to dokupuje sie “na miejscu” zapomniane w domu preparaty) , znalazlo sie tutaj, niepostrzezenie, kilka specyfikow dla mlodej skory.    Moim pannom przestaly wystarczac szmpon, mydlo i jakis plyn do kapieli. 

  • Matka,  Rodzina Patchworkowa

    Ja, dorastająca matka

    Wybyłam (samowolnie), wbrew wlasnym zasadom, z domu w błyskawiczna podróż służbową w tygodniu, kiedy “mam dziecko”. Wiecie co jest najgorsze? Wcale nie organizacja. Mam psaipsiołkę, samotna matkę trójki dziewcząt w wieku zbliżonym do mojej Irenki. Przygarnęła Irke na wieczor i noc, mimo, ze mieszka w innej dzielnicy i mimo, ze musiała specjalnie przyjeżdzać po nią metrem, bo nie ma samochodu. (Ben wraca późno z pracy a ja nie chce, zeby ona sama siedziała w domu przez kilka godzin). Jestem pewna, ze dobrze sie bawiła, bo to takie dziecko, ktore lubi sie socjalizować (nawet zazdrośnie powiem, ze moja nieobecność przekształciła się w imprezę…)

  • Rodzina Patchworkowa

    #39 – Wielkanoc. Inaczej.

    Tegoroczna Wielkanoc byla zupelnie inna. I (prawie) jedna z moich najulubienszych od dziesiecioleci. Moja Siostra znalazla gospodarstwo agroturystyczne (Miedzy Zamkami) o 40 km od lotniska w Katowicach.  czyli “w polowie drogi”. Wynajelismy pokoje dla Rodzicow I kazda dla swojej rodziny. To byly swieta z tradycyjnymi wielkanocnymi posilkami, kosciolem I swieconka, rodzina wokol stolu, ale bez swiatecznej bieganiny z mopem I szmata, bez gotowania I stresu czy wszystkim wszystko przypadnie do gustu, bez przymusowych wizyt. Doslownie rodzinnie.

  • Matka,  Rodzina Patchworkowa

    Świat okiem dziecka

    Wyslalam Dziewczyny po drobne zakupy. (Obok kawalerki jest prawdziwy Warzywniak. Od lat nie bylam w prawdziwym warzywniaku, takim, gdzie to mydlo I powidlo I jeszcze mozna pogawedzic z Pania Sprzedawczynia, ktora wie wszystko o wszystkim I wszystkich). I: Wiesz, jajka kosztowaly 1,99, wiec powiedzialam Pani Sprzedawczyni, zeby zatrzymala reszte (1 centym)

  • finanse,  Rodzina Patchworkowa

    Brocante 

    Czyli Wyprzedaż, czyli odhaczyłam kolejny punkt z listy 101 w 1001 🙂 Ta była nietypowa, zorganizowały ją dwie fajne dziewczyny, wynajęły teatr, sprzedały miejsce (czyli stół) po 12€ i postarały się, żeby przyszło jak najwiecej ludzi.

  • Rodzina Patchworkowa

    Wulkan

    - Wygasłam, wiesz? - powiedziałam dziś przy kolacji staremu, dobremu kumplowi. - Czasem myślimy, ze wulkan jest wygasły, a przy sprzyjających dla niego warunkach on się budzi, w najbardziej zaskakującym momencie.

  • Rodzina Patchworkowa

    #20 – O wykreslaniu

    Przez przypadek wstapilam dzis do kosciola. Chodze tak rzadko, choc mieszkam przeciez naprzeciwko. Msza o 8h45, Sroda Popielcowa i niezwykle madre kazanie. O wykresleniu z zycia czasownika “sprobuje”. Od siebie, po polsku dorzuce jeszcze czasownik “zobacze”.