Archiwa tagu: ciąża po czterdziestce

Vulnerabilité czyli bezradność

Vulnerable, adj.

Czyli po polsku : bezradny.

I tak mogłabym podsumować ostatni tydzień.

Z życiowej fajterki, baby, która o niejedno walczyła, stałam się bezradną brzuchatką. I z pokorą przyjmuje tę nową dla mnie rolę, bo doświadczenie podpowiada mi, że to, jak wszystko co mi jak dotąd się przytrafiło, też minie… Czytaj dalej

Siódmy (i pół)

Moja apka poinformowała mnie, ze oto dziś zaczyna się 30 tydzień ciąży, czyli siódmy (i pół) miesiac ciazy, spieszę zatem by podzielić się kilkoma wspominkami z tego okresu. Może kiedyś wydrukuje sobie tego bloga i będę czytac do poduszki, powiedzmy za 15 lat… to takie wówczas miałam problemy ? sobie westchnę 🙂

Ciężarna czterdziestolatka

Czytaj dalej

Trzeci

Lekarz i usg wiedza swoja, a ja wiem swoje – kochany Pamiętniku, oto skończył się trzeci miesiąc ciąży. I oto najważniejsze fakty z tego miesiąca:

  • okołobrzuszkowe
  • okołonastolatkowe
  • okołomezowe
  • okołopracowe
  • i inne refleksje
    Czytaj dalej

Wtedy i dziś

Pisałam wówczas pamiętnik.

***

Najwyrazniej w marcu 2003 miałam już “papiery” (był to rok przed wejściem Polski do Unii, trzeba wówczas było mieć Carte de Séjour) bo mogłam – nareszcie – pracować legalnie.

“Witaj Maleństwo,

Jestem zmęczona, wróciłam z pracy. Ładuję towar na półki hipermarketu w Saint Quentin… Czytaj dalej

Drugi

Jakby tego wszystkiego mi było mało, to jeszcze nachodzą mnie głupie myśli. Za dwa tygodnie mam wizytę u lekarza. To TA wizyta, „przed końcem pierwszego trymestru”.

We Francji sprawa wygląda następująco. Kobiecie w ciąży przysługują specjalne prawa (w pracy, ubezpieczenie socjalne i medyczne) od momentu otrzymania „papierka”, że tak oto, kończy ona pierwszy trymestr ciąży. Czytaj dalej

Czterdziestoletnia. Matka nastolatki. Weganka. I do tego…

I do tego w ciąży.
Dziś są moje urodziny.
Miałam sobie podarować dziarę, ale ponieważ odkryłam, że jestem w ciąży, dziara poczeka.

Kiedy poroniłam z końcem lata, coś sie we mnie skonczyło. Chyba oczekiwanie i nadzieje, ktorych się  trzymałam tak kurczowo. Życie potoczyło sie dalej. Bomba atomowa spuszczona na moje patchworki przez moja pasierbicę.  Dużo podróży służbowych. Cały trzymiesięczny cykl Kręgu Kobiet,  tantry dla kobiet. Na pierwszym Kręgu użalałam sie nad soba – odchodzą ode mnie, lub zamierzają odejść, bliscy mi ludzie – córki, poczęte dziecko. Na drugim, cieszylam sie, z  wróciłam do tego mojego Czerwonego Namiotu, z czterdziestoma kobietami na różnym etapie życia. Część już po menopauzie, część wlasnie miesiączkująca, część w innych Porach Roku miesięcznego cyklu. To wspaniałe uczucie, być pośród czterdziestu kobiet, z których każda może coś od siebie dać – ciepło, wyrozumiałość, doświadczenie, coś dla siebie przyjąć : radość życia, sile, współczucie. Trzeci weekend przespalam. Czułam sie, po raz kolejny w życiu – uprzywilejowana, i to jest wlasciwe slowo. Otrzymałam wówczas od tych kobiet tyle ciepłych atencji, ze powinno wystarczyć na całe 9 miesięcy. 

Właściwie nie powinnam jeszcze w ogóle o tym mówić, jeśli te osławione 3 miesiące nie miną. (nie ma sensu jeszcze mi gratulować) . Czytaj dalej