Archiwa tagu: podróż samochodem z dzieckiem i psem

Podróż do Polski (dzień pierwszy)

Zaczęło się od tego, że Mąż mój wstał o piątej, „żeby popracować”. Kiedy się obudziłam, wróć, kiedy obudził się Stasiek i przemknął mi cień nadziei, że może się nim zajmie jeszcze z pół godzinki, Mąż odwarknął, że ma dużo spóźnienia. Nożeszku, żeby być spóźnionym od piątej nad ranem. Od słowa do słowa („No dzięki bardzo za twoje wsparcie!” „Jakie wsparcie człowieku, poluzuj trochę z tą robotą”, taki nasz klasyk) okazało się ze i tak przesunięta kilka dni temu na 17h godzina wyjazdu znów się obsuwa.

„Odbieram kolegę z dworca, jedziemy do Valence, a później prowadzę dwa warsztaty w centrum Lyon, wrócę po 18h”. Orzeszku…

Pokłóciliśmy się, jak zwykle przed podróżą, jak zwykle bez umiaru. Powiedziałam, że wyjeżdżam o 16h30, z nim na pokładzie lub bez niego. Nagle drugie warsztaty „się” odwołały.

Głupia baba, o półtorej godziny robić chłopu burdę, pomyślałby ktoś z niesmakiem. Ale wiedzcie, że po pierwsze, piątek godzina 16h30 to czas, gdy odbiera się dzieci ze szkoły (korki w mieście) i rusza na weekend (korki przy wjeździe do miasta od 17h00). Półtorej godziny spóźnienia może wydłużyć podróż o półtorej godziny korków, co daje 3 godziny spóźnienia. A i tak nadużyłam cierpliwości Kaczki, anonsując przyjazd o nieprzyzwoitej porze…

Po drugie, mój Mąż przesadza jeżeli chodzi o relacje z pracą, i jest to temat, który wałkujemy od kilku lat. Należy on do tych Francuzów, dla których wyjście z biura o 17h to jak „wziąć wolne popołudnie”, postawa która już od dawna (od kiedy pokłóciłam się z byłym szefem kilka lat temu) mnie zniesmacza.

Ok. Wyjechaliśmy. Korki umiarkowane, just on time.

To teraz Stasiek, który nie cierpi jazdy samochodem, wył do pierwszego parkingu, zaraz za bramką w Montluel (20 km od domu).

https://chatkababyjogi.pl/wp-content/uploads/2019/03/img_0062.mov

Czytaj dalej