Archiwa tagu: podróż z małym dzieckiem samochodem

Podróż do Polski

W mojej głowie ta Podróż do Polski zaczyna urastać do rangi wyprawy na biegun południowy.

Postanowiliśmy – przy okazji tego, że Mąż ma spotkania w Sophia Antipolis „a co ja będę sama robiła w domu?” – przetestować, jak sobie poradzę.

Ja, stara podróżnicza wyga, jak sobie poradzę w podróży ?

Tak.

Bo turystyka prawie samotna, z dzieckiem (!) (i jego wózkiem) i psem (!!), po Polsce (której już nie znam tak dobrze …) rysuje się hardcorowo.

Staram się, wróć, zmuszam się, do tego, by być zorganizowaną. Ale natura ciągnie wilka do lasu. Ciagle o czymś zapominam (co powoduje, ze muszę kupić nagle jakiś drobiazg, który się naprawdę przydaje, jak t e r m o s (!) na ciepła wodę do mleka dla dziecka… dzisiaj w sklepie trzymałam Staśka na rękach i wyszłabym bez wózka.

Mój synek najwidoczniej nie cierpi podróży samochodem. Nie wymiotuje (jeszcze?) ale płacze tak rozpaczliwie, że bez cyca co 30 min jest źle.

Mój pies, cóż, nie dogadaliśmy się z Mężem w sprawie jego edukacji, i to zwierzę ciagle wyprowadza mnie na spacer „na latawca”.

Pies jest kochany, ale mówię Wam, jak wyprowadzam go z dzieckiem w nosidełku, albo w wózku, to przechodnie mają niezły ubaw a ja zadaję sobie pytanie „po co”…

Z tej krótkiej podróży na południe Francji już (a wyjechaliśmy zaledwie wczoraj w południe) wyciągam następujące wnioski:

1. Listy, listy, ludzie listy piszą. Stoję przed koniecznością zrobienia kilku list:

◦ ubrania dla dziecka i dla mnie (minimalna lista, powiedzmy taki projekt 333) bo widzę, że znów w ostatnim momencie wyciągałam z kosza z brudnymi ubraniami wczorajsze spodnie dla małego a w torbie mam za to 10 body.

◦ Lista pralni samoobsługowych w miastach, w których się zatrzymamy (mam nadzieję, że są w Polsce takowe). Jest to cena przekonań i życia w zgodzie z własnymi decyzjami. Pieluszki prac muszę co 48 godzin i basta. To jest cała logistyka (jedna torba na brudne pieluszki, druga na czyste, co niby jest logiczne, ale kiedy piorę pościel ze studio, nie jest ona zasikana, wiec jedna torba mi wystarcza…)

https://chatkababyjogi.pl/wp-content/uploads/2019/03/img_9634.mov

◦ Lista zawartości torby „żarcie dla małego”. Bardzo się cieszę, że kupiłam ten aparat do gotowania na parze. Jest mały, lekki, wchodzi do zwykłej torby na zakupy i otwiera przed nami wiele możliwości. Plus noże do obierania i krojenia warzyw, niezbędnik do czyszczenia tego sprzętu, naczyń dziecka itp… (No jak się chce być zero waste…)

◦ lista wegańskich restauracji oraz sklepów ze zdrową żywnością…serio, gdzie się w Polsce kupuje warzywa sezonowe, lokalne i bez pestycydów ? Czy jest jakaś inna sieć, prócz tych bez owadów i płazów w nazwie?

2. Trasa i rozplanowanie wożenia się – nie żebym była psychosztywna i ze nie pozwolę sobie na zmiany i szaleństwa, ale serio, mój mały tak wyje, że albo ograniczę się do jeżdżenia samochodem w godzinach jego hipotetycznej sjesty, albo będę podróżować nocą, albo robić przerwy co 30 min na cyca…

3. Muszę zorganizować moje Clio prosto z raju tak, żeby zmieściło się to wszystko, co chce ze sobą zabrać (w obie strony). Wózek zajmuje jedno miejsce i albo on jest w bagażniku albo bagaże …

(Na zdjęciu : zawartość mojego bagażnika : wózek i torba brudnych pieluszek…)

(Na zdjęciu : podręczne, niezbędne drobiazgi. Minimalizm, gdzie jesteś ?)

4. No i doczytać o tym, gdzie mogę się pojawić z psem. Bo to jest dodatkowe utrudnienie tej wyprawy, z małym dzieckiem niż psem…

Zmęczyłam się tylko o tym myśląc .

No właśnie, po co mi zatem ta podróż?

Bo go jest jedyny moment w moim życiu (tak to dzisiaj widzę), że mogę wziąć samochód, dziecko i psa i wyjechać z Francji na 5 tygodni (w egzotyczne kraje), prosząc jedynie o podpis ojca dziecka na zgodę na wywiezienie dziecka z kraju. Jedyny taki moment w życiu, gdzie o trasie decyduję ja i przeznaczenie (choć jak zrozumieliście – o jej przebiegu raczej Stasiek).

Odwiedzę Rodziców, Siostrę, Babcie, Dziadka, Rodzinę…

Odwiedzę przyjaciół.

Będę miała okazję poznać osoby, które znam z internetu od ZAWSZE (kaczko!!!)http://la-terra-del-pudding.blogspot.com/?m=1

Czy wiecie, że z Kaczką znamy się najwyraźniej od czasów mojego pierwszego bloga, kiedy przyjechałam do Francji, czyli z czasów gdy urodziła się Irenka… z czasów blogów Wawrzyńca Pruskiego i Zimno… prehistoria.

Spotkam się również z wieloma wspaniałymi kobietami z Klubu Polki na Obczyźnie.

Tak. Dla tych wszystkich spotkań – warto nie siedzieć w domu, potrudzić się nieco z organizacją spania, prania, gotowania.

Odwiedzimy ze Staśkiem place zabaw, piaskownice, lasy i pola.

Dla tych wszystkich miejsc – warto nie siedzieć w domu i po prostu się nieco wysilić.

Według mnie, rzecz jasna.