O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

To będzie bilecik o kobiecości, kobiecych protekcjach i rozmyślaniach przy okazji miesiączki.

O kobiecych protekcjach.

Od kiedy zaczęłam miesiączkować, używałam podpasek higienicznych.

Nie pamiętam, ale prawdopodobnie były to podpaski firmy Bella, pewnie tylko takie wówczas były dostępne na polskim rynku.
Później przyszedł czas na Always – ale szybko się skończył, bo plastikowe wkładki mocno podrażniały moja skórę i powodowały zakażenia. Później zaczęłam używać tamponów, później testowałam najnowsze wynalazki, jeszcze później testowałam najtańsze na rynku podpaski i tampony.

Nigdy nie zastanawiałam się, czy jest jakaś alternatywa, także dla śmieci, które „produkuję”.

Zdrowie

Kilka lat temu przeczytałam o Toxic Shock Syndrome, o śmierci nastoletniej dziewczyny, która po raz pierwszy założyła tampon. Zignorowalam artykul. Ale od czasu do czasu w prasie pojawiają sie nowe przypadki. Hospitalizacja, amputacja nogi…
EkokobietaWomen’s VoiceZanim kupisz, Kobieta wp.pl

Nie jest sekretem, że od kilku lat staramy się o wspólne dziecko. Każde z nas jest już przecież rodzicem. Według mojego cyklu można regulować zegarki. Kiedyś tam, w wyniku stresu w pracy, miałam plamienie międzymiesiączkowe. Nie mogę z całą pewnością mówić o poronieniu. Niemniej, wciąż nie jestem w ciąży, chociaż zaczęliśmy pielgrzymki po lekarzach i jak dotąd „wszystko powinno być ok”.

Te różne ścieżki – chęć zmniejszenia wytwarzanych przeze mnie śmieci, refleksja nad moim problemem zajścia w ciążę, nad częstymi infekcjami, coraz częściej nagłaśnianie przypadki zatrucia toksynami, których używa się do wybielania tamponów czy podpasek lub środków „wspomagających” ich chłonność – sprowadziły się do mojej decyzji o rozstaniu się z podpaskami i tamponami higienicznymi.

Enter a caption

Ekologia & …Ekonomia

Zainwestowałam w kubeczek menstruacyjny MeLuna oraz w podpaski wielokrotnego użytku – do prania –firmy Plim.

Tak, jest to inwestycja, nie zakup – poza niewymiernymi aspektami, jak zmniejszenie zostawianych po sobie śmieci (zużyta podpaska, czy tampon, owinięte w papier a czasem w plastik) czy nie aplikowanie sobie dopochwowo maleńkich ale częstych ilości toksyn, jest jeszcze wymiar finansowy.
Moja inwestycja to 96 euro. To dużo pieniędzy i na pewno gdybym mogła zamówić te środki w Polsce, zaoszczędziłabym 20-30 euro. (Tutaj przeczytacie o tescie roznych podpasek dostepnych w Polsce)Ale według moich wyliczeń (co miesiąc zużywałam 2 paczki podpasek i 2 paczki tamponów, czyli wydawałam około 8-10 euro). Zainwestowałam zatem 12-to miesięczny budżet w produkty, które maja przewidziana długość „życia” od 3 do 5 lat (podpaski) i 7-10 (kubeczek).

Jak to wygląda w praktyce ?

Ponieważ jest to mój pierwszy cykl z protekcją w nowej formie, używam obu metod (boje się, że nie założę kubeczka jak trzeba).

Mam szczęście, bo nawet jeśli trafiło mi się testować te formę protekcji „na wyjeździe” – jak dotąd zawsze udało mi się znaleźć toalety z umywalka (nawet jeśli profilaktycznie nosze przy sobie butelkę z woda). Chodzę tam z taka sama częstotliwością jak do tej pory.

Wieczorem wyprałam dwie podpaski „dzienne” z materiału (świetnie się doprały). W nocy używałam dwóch „nocnych” (bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby, te podpaski są bardzo chłonne.  Podczas miesiączki zazwyczaj budzę się w nocy i zmieniam protekcje, bo jak dotąd zdarzały mi się „wypadki”).

Rano mogłam spokojnie wyprać nocne podpaski, założyć jedna dzienna, a druga zapakować do saszetki, na cały dzień, „na wszelki wypadek”.

Rozmyślania przy okazji miesiączki

Zaobserwowałam jeszcze jeden pozytywny aspekt. Pranie (ze względu na wyjazd – ręczne), pozwoliło mi „wziąć czas” (i tak jestem tu sama, nie muszę sprzątać, zmywać, gotować). Wzięłam zatem czas i zmywając ślady krwi z kolorowego materiału, zastanawiałam się nad swoim spojrzeniem na własną kobiecość. Jak dotąd poddawałam się opinii, że to dzień jak co dzień. Że mogę, lub muszę, robić wszystko to co zwykle. Ale – właśnie to sobie uświadomiłam – tak nie jest. Przyznaję sobie prawo do odczuwania zmęczenia, do bycia bardziej wrażliwą niż w innej fazie cyklu. Nie muszę o tym trąbić dookoła, żądać „poszanowania dla mojego samopoczucia”. Przede wszystkim daję samej sobie pozwolenie na zwolnienie tempa, a to przecież bardzo wiele.


Te kilka minut poświęcone na pranie przyniosło mi również dużo frajdy, bo wykorzystałam je również jako „ćwiczenie uważności”.

Oto piorę, w ręku, jak prawdopodobnie kobiety w mojej rodzinie jeszcze kilkadziesiąt lat temu, skrawki materiału, które przypominają mi o mojej kobiecości; woda jest zimna, żeby zmyć ślady krwi, później dopiero gorąca, żeby troszkę je odświeżyć, zanim będę mogła wrzucić je jutro do pralki i „zdezynfekować”, uśmiecham się do siebie i cieszę się, za ten kobiecy czas spędzony sama ze sobą…

 

Edytowany 04/05/2016

Dolaczam do Akcji Mój świadomy wybór  z bloga Ograniczam sie

wyzwanie_male_link 

20 myśli nt. „O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

  1. Pastelowa Kropka

    Nie powiem, nachodzą mnie myśli o zakupie takiego kubeczka, ale jakoś nie mogę się zebrać. Pewnie wynika to z faktu, że nie odczuwam tych dni, jakby ich nie było. Moje miesiączki są bardzo krótkie, bezbolesne i mogłabym rzec płynnie odchodzą 😉 W związku z tym czuję się tak jakby ich nie było. Gorzej z kilkudniowym nastrojem przed…., ale to już inna kobieca bajka.
    Fajnego dnia :)!
    Dominika

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Dziekuje Dominiko, wzajamnie 🙂

      Jesli nie mozesz sie zebrac, to pewnie nie jest jeszcze to t e n czas 🙂 Moim zdaniem nie ma sensu rzucac sie w takie akcje bez glebszej refleksji i motywacji, kubeczek kosztuje od 15 do 25 euro, i szkoda „wyrzucic pieniadze przez okno” 🙂

      pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
  2. la fourchettee

    Ja do tej pory nie miałam pojęcia o istnieniu tego typu podpasek, nad konsekwencjami stosowania tamponów nie zastanawiałam się – można powiedzieć, że żyłam w totalnej ignorancji 😉 Teraz właśnie zaczynam czytać… dzięki 🙂

    Odpowiedz
  3. Storyland14

    Dla mnie to tez swoista nowość. Pięknie piszesz o poczuciu własnej kobiecości , o byciu sama z sobą.
    Czy się zdecyduje nie wiem, chyba jestem na to zbyt leniwa.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Po pierwsze – dziękuję za miłe słowa.
      Po drugie – wiesz, daleka jestem od namawiania czy popychania w stronę takich eksperymentów czy zmiany przyzwyczajeń. Pewien mądry człowiek powiedział mi kiedyś „to co jest dobre dla mnie, może nie być dobre dla ciebie” i to doskonale się sprawdza w przypadku naszych comiesięcznych protekcji (jak rownież diety, sportu, lektury, i wielu, wielu innych aspektów życia:-) tak przynajmniej uważam. Ale warto wiedzieć, że alternatywy istnieją 😉 pozdrawiam

      Odpowiedz
      1. Storyland14

        Tak dla mnie to była prawdziwa nowość, co nie jest powiedziane iż pewnego dnia całkowicie zwrócę się ku naturze. Tak z pewnością można to nazwać 😀🌞😘

        Odpowiedz
  4. Kasz

    Wpis sprzed miesiąca, ale czuję się w obowiązku skomentować. Otóż ja jestem jedną z tych osób, którym tampony szkodzą. Nie minie nawet godzina od założenia tamponu, a już mam wysoką gorączkę, samoistnie – bez względu na producenta, rozmiar, cokolwiek, moje ciało nie akceptuje tego typu ingerencji. Nad podpaskami wielokrotnego użytku zastanawiałam się przy okazji pieluch wielokrotnego użytku (dla syna), których ostatecznie nie kupiłam, ale pomysł został. Przy okazji – podpaski podpaskami, ale pieluchy jednorazowe, to dopiero tony śmieci!
    A jak rozwiązujesz problem wkładek higienicznych, takich na co dzień? Używasz, nie używasz?

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      No patrz, jest nas wiecej :))

      Dobrze, ze skomentowalas ten wpis. Bo to kolejny cylk minal – i znow u mnie w wyjazdach !
      Zatem moge tylko potwierdzic, ze kombinacja kubeczek/podpaski wielokrotnego uzycia sprawdza sie swietnie. Oczywiscie, wymaga to kilku dodatkowych manipulacji : warto jest miec ze soba buteleczke wody, kiedy trafiamy na publiczne toalety bez kranu w kabinie:), no i wieczorem trzeba wyprac to i owo. Ale ja pomysle sobie o tym, ze nic mnie nie obciera, nie dostaje zadnych wysypek i czuje sie „tylko” zwyczajnie zmeczona, nie generuje tony smieci i jeszcze inwestycja poczatkowa powoli sie zwraca :))
      (no bo gdyby to byl tylko jeden cykl, to 100 euro to duzo, ale po dwoch latach z tym samym materialem, to juz mniej niz 5 euro, czyli bardzo przyzwoicie :))

      Wkladki – uzywalam, ale mialam te same problemy co w przypadku podpasek. Na razie uzywam tych mniejszych, dziennych podpasek do prania, ale wydaja mi sie one zbyt „performantes”, nie potrzebuje az tak kompleksoweo zabezpieczenia. Potrzebuje wkladek wylacznie przez tydzien cyklu, a poniewaz bardzo cenie moja sliczna bielizne, to zainwestuje w osobny zestaw.
      🙂

      Odpowiedz
  5. goldenbrown

    Bardzo ciekawy wpis! Super sprawa! Zalet mnóstwo, mniejsze ryzyko wchłaniania toksyn, mniej śmieci… Ale teraz powstaje pytanie, w czym pierzesz te podpaski, bo jeśli w płynach, czy proszkach do prania, to też nasączasz je chemią. Tak się zastanawiam, może warto prać sodą, boraksem..?

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Witam i dziekuję za komentarz.

      Zgadzam się z Tobą. Dlatego od pewnego czasu robię własny płyn do prania (home made). To jest bardzo proste mydło – ja używam mydła marsylijskiego – starte na wiórki (100 gr) rozpuszczone we wrzącej wodzie (2L) i 3 łyżki sody oczyszczonej.
      Zamieściłam przepis w bileciku „home made”.

      Jeślim pogrzebiesz na blogu, znajdziesz rownież inny, zaskakujący przepis na płyn do prania ciemnych ubrań – płyn z liści bluszczu 🙂
      U mnie sprawdza się doskonale.
      W obu przypadkach jestem zadowolona, ponieważ pranie jest czyste, pralka działa (bo ocet, który zastępuje minimum zmiękczający czyści kanalikinz osadu mydła a do tego raz na dwa tygodnie robię cykl prania w 90 stopniach C, to też pomaga przepłukać maszynę od środka 🙂

      Poza tym przyzwyczajam się coraz bardziej do kubeczka – świetna sprawa i gorąco polecam 🙂

      Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
  6. Pingback: Mal Lunée | chatka baby jogi

  7. mylittlethink

    Mimo że boję się toksyn z podpasek czy wkładek jakoś nie mogę przekonać się do wypróbowania naturalnych środków. Celowo pominęłam też tampony, bo nie używam – miałam z dwa podejścia, ale nie lubię (może też nie chcę i wszystko kwestią bariery psychicznej) sposobu aplikacji 😉 A co do obaw o kubeczki – no właśnie musiałabym je włożyć, a mam opory 😉 Inna sprawa, że ciężko przechodzę okres i obficie, więc po prostu nie wiem jakby się sprawdziły. Może gdyby były łatwiej dostępne…

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Może warto jednak spróbować ?
      Na przykład zacząć od jednej podpaski na noc? Lub w dzień, kiedy jesteś spokojnie w domu?
      Nic na siłę 🙂
      Przeprowadzać rewolucję pod wpływem jednego wpisu na blogu byłoby szaleństwem, ale popróbować zawsze warto 🙂
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  8. Magdalena | Madou en France

    Od kiedy przerzuciłam się na kubeczek nie wyobrażam sobie innego zabezpieczenia się w te dni. Też używam MeLuny, ja zdecydowałam się na zestaw startowy z dwoma kubeczkami, po prawie 3 latach użytkowania koszty mi się już chyba zwróciły 😉

    Odpowiedz
  9. Pingback: Cztery Pory Roku – Zima | Chatka Baby Jogi

  10. Pingback: Cztery pory roku – Lato | Chatka Baby Jogi

Dodaj komentarz