O wdzięczność (znowu)

Przygotowałam sobie szkic tego o czym lubię sobie przypominać, czyli o Wdzięczności, po czym przeczytałam u Kasi o jej wyzwaniu styczniowym. Ponieważ lubię grać zespołowo, podpinam się pod jej wątek, #eksperymentujesz  😉

***

Zapisałam sie na newslettera do mojej ulubionej joginki (Lesley Fightmaster), ktora prowadzi 30 dniowy program Szczęśliwej Jogi (#hathayogahappinessi wcale nie zdziwiłam sie, dlaczego w pierwszym liściku pisała ona wlasnie o Wdzięczności.

Poczucie wdzięczności jest jednym z fundamentów szczęścia, ba, nawet zdrowia i … dłuższego życia.  Wysłuchałam bardzo ciekawy wykład TED pani Florence Servan-Schreiber. Powiedziała ona, między innymi, ze znaleziono dowody na tę tezę o przedłużaniu sobie życia. Szukano osob, które żyją w tym samym miejscu, jedzą dokładnie to samo pożywienie, mają ten sam rytm życia i no i do tego najlepiej, gdyby były w zwiazku z ta sama osoba… tak, to możliwe – w zakonie. Badania przeprowadzono w Minnecocie, w latach 80 ubiegłego stulecia.
Każda nowo przybyła siostra była proszona o napisanie listu, co sądzi o swoim życiu itp. Następnie, była o to proszona w wieku lat 40, 60…

Psychologowie zajmujący sie tym doświadczeniem mieli do wglądu nie tylko te listy, i to ze 150 lat istnienia zakonu, ale również do historii zdrowia (lub chorób, jak kto woli) każdej zakonnicy. Porównano, pod względem zasobu słów i sposobu wyrażania sie stan zdrowia i długość życia sióstr.
Okazalo sie, ze te, ktore swoja postawa, słownictwem i tematami wyrażały wdzięczność, żyły dłużej. O dokładnie 7 lat 🙂

Uprawianie wdzięczności, a za tym własnego szczęścia jest jak mycie zębów. Trzeba to robic codziennie. Kilka razy dziennie. Zaczęłam niedawno prowadzić Dziennik Wdzięczności (Journal du Kif) na moim stoliczku nocnym polozylam mały notes, w którym, zaraz przed snem, zapisuję, za co jestem wdzięczna (nie, nie codziennie, bo czasem mi sie nie chce, szczególnie po miłych, intymnych spotkaniach z Mężem).


To takie moje remedium na te wszystkie oszolomowe wiadomosci, ktorymi chcą karmić mnie media.
Działa (na mnie)

Bądźcie zdrowi.

 

 

20 myśli nt. „O wdzięczność (znowu)

  1. 5000lib

    Dziennik wdzięczności mam. 🙂 Do tego udowodnione jest naukowo, że pracując z długoterminowymi celami, wdzięczność jest tym czynnikiem, który wspiera nas w wytrwaniu:) Pozdrawiam,

    Odpowiedz
  2. Kasia | Ograniczam Się

    Wiem, że ćwiczysz wdzięczność, czytałam kiedyś o tym u Ciebie. Miło mi, że podzieliłaś się moim wpisem 🙂 Ja zaczynam wyrażać wdzięczność bezpośrednio, „na twarz”. Zobaczymy, jakie odniosę skutki 🙂

    Odpowiedz
  3. ag

    Dziękuję jest moim ulubionym słowem, dziękuję wszystkim za wszystko, uważam, że każda chwila, słowo jest podarunkiem od drugiej osoby, dlatego zawsze dziękuję. Są ludzie, którzy odpowiadają – to ja tobie dziękuję, inni – ale za co? A jeszcze inni mówią – nie bądź taka usłużna. Zawsze mnie to zaskakuje.

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Bo może niektórzy nie potrafią po prostu przyjąć czyjejś wdzięczności, czują się zaambarasowani… ?

      Dla mnie po włosku takie Grazziee brzmi jak zaproszenie do uśmiechu 🙂

      Odpowiedz
  4. Storyland14

    Zgadzam się w pełni, zdecydowanie bardziej ukierunkowana byłam kiedyś na modlitwę i ona często stawała się inspiracją do większego wyrażania swojej wdzięczności. Tak zaczynajac i kończąc swój dzień czułam się dużo bliżej z tymi osobami, skupiona na tym co jest teraz wokół i bardziej ufnie nastawiona do świata i ludzi.

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Tak po krotkiej refleksji nad tym, co napisalas, to właściwie jest to podobny proces. Zatrzymanie sie przez chwile, by pomyśleć nad minionym dniem, lub postawić intencje na dzień nadchodzący. Odrobina introspekcji i oddech pozytywnej energii ukierunkowany w strone, na ktorej najbardziej nam zależy…

      Odpowiedz
  5. Magdalena | Madou en France

    Ja mam dzienniczek „3 kifs par jour” – bardzo dobre ćwiczenie, zwłaszcza, gdy czasem widzimy tylko zuo…
    Zaczynając z panią Fightmaster nie wiedziałam, że to Twoja ulubiona joginka! Melduję, że tydzień 1 cały za mną, nie do końca wczuwam się jeszcze w taką formę medytacji jaka była na koniec tygodnia, ale bardzo lubię jej podejście i tematykę na każdy dzień. Jak na razie zawsze robię ją rano, więc coś tam w tej głowie zostaje na cały dzień :)))
    Merci Aga za ten wpis :*

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Hej 😉 ja mam trzy takie joginki, do których wracam: Ali Kamenova, Lesley Fightmaster i Yogi Nora, od której wszystko się zaczęło ❤️
      Udało mi się namówić Męża na wspólną (tak!) jogę z Lesley (za co będę ją uwielbiać jeszcze bardziej ;-))

      A ten Journal de 3 kif to taki wlasnie dziennik wdzięczności, nie? świetna sprawa 🙂
      Ściskam

      Odpowiedz
        1. Baba Joga Autor wpisu

          Tak sobie pomyślałam, kiedy to przeczytałam, 3 kif par jour, gdzieś to już widziałam 😉 ale myślałam, że to może francuskie wyrażenie a nie jej autorska metoda.
          A znasz książki tego jej kuzyna, Davida ? (Chyba mówiła o kuzynie, prawda?) kiedyś przeczytałam jedną, właśnie o myślach pozytywnych, które leczą. Wyleczył się wówczas z jednego raka. Niestety, po 10 latach (chyba) był przerzut.
          Niemniej – to co napisał o świadomości, o wpływie optymizmu jest nadal bardzo prawdziwe.

          Odpowiedz
          1. Magdalena | Madou en France

            Tak, mówiła o nim ale nic jego autorstwa nie czytałam. Przyznam, że ja po francusku jeszcze mało czytam, kilka poradników, „zéro déchet” (pierwsza książka, którą przeczytałam po fr 🙂 ) i przewodniki po górach 😉 Dopiero teraz zaczynam więcej – mam mocne postanowienie przeczytać 12 francuskich książek w tym roku. To tak w ramach off topu 😉

            Odpowiedz
            1. Baba Joga Autor wpisu

              Ja goraco polecam Kaamelott w wersji ksiazkowej. To bardzo krotkie opowiadanka, w formie scenariusza, jesli czegos nie zrozumiesz, zawsze jest mini-serial do obejrzenia w internecie, rzeczy sa duzo bardziej oczywiste 🙂
              Trzymam kciuki za te 12 ksaizek 🙂

              Odpowiedz
  6. Edyta

    Wdzięczność warto rozbudzać w sobie, jak się da i gdzie się da. Choć nie jest na pokaz i wypływa z głębi serca warto, by obserwowały ją także u nas dzieci. W zagonionym świecie czasem o tym zapominamy. A więc kiedy tylko jest okazją uczulam moją córkę na to. Wdzięczność to przesłany uśmiech, to telefon do babci, kwiatek na Dzień Nauczyciela. Gdy zastanowimy się nad tym (a może właśnie spiszemy) za co możemy być wdzięczni, odkryjemy, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz