Eksperymentujesz ? O czytaniu

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam bilecik Pani Strzelec O czytaniu, a raczej : po co czytać ? gdzie wspomina ona o tym, że czytanie nie zawsze wychodzi nam na dobre (z czym się całkowicie zgadzam).

Ja dziś napiszę o tym,

dlaczego czytanie – dla przyjemności ale i z przymusu – jest dla mnie ważne.

Aby dobrze wykonywać moją pracę, nie ukrywam, warto wypracować sobie umiejętności analityczne, ach, te dziesiątki artykułów, kto z kim, co robi i w jaki sposób, oczywiście w sensie która firma z która firma, comm’n ) oraz syntetycznych – wyłapać z tego co najbardziej ciekawe, podać dalej, kolegom, tak by oni mogli posłużyć się tą ulotną wiedzą. Nie ukrywam, ze chociaż uwielbiam moja prace, czytanie tych wszystkich plotek ze świata przemysłu jest nużące. Oj, napisałam: plotki ? No bo dziennikarstwem tego się nazwać nie da. Przychodzi do Ciebie Pani i mówi : pracuję dla tego edytora. Mamy (X) wyświetleń, jesteśmy najważniejszą platformą na rynku. Sprzedaje reklamy. Pytamy : a czy można napisać coś sponsorowanego o naszych produktach ? A, nie, bo my jesteśmy „obiektywni” i „niezależni” . Do tej pory wszytko jest ok. Tylko tydzień później czytam wielki „njus” o maleńkiej, kiepsko sobie radzącej na rynku firmie w której pracuje bliski przyjaciel Pani dziennikarki. Ręce opadają. Przejść przez ten gąszcz słów, marzeń o glorii niż faktów, czytać między wierszami… to naprawdę wyczerpujące…

To takie pseudo dziennikarstwo. Liczy się ilość reakcji a nie ich jakość, zgodnie z zasada: „nie ważne co gadają, byleby gadali”. Morze złej literatury i od czasu do czasu wysepka ze skarbem – mądrym tekstem, refleksją…

Ale bez tej krytycznej lektury, jak sobie wyrobić jakikolwiek osąd ? Nie wiem, jak Wy radzicie sobie, kiedy znajdujecie sie w sytuacjach jak z Gry o Tron. Ja staram sie cofnąć o krok, ułożyć fakty na stole, zbadać źródło informacji i dopiero wowczas podjac decyzje, i przyznaje – bez tego przymusowego przejścia nawet i przez źle napisane teksty nie byloby to dla mnie możliwe.

A co z czytaniem dla przyjemności ?

Dziś, gdy żyję w tempie, kiedy upływające sekundy są najbardziej wartościową rzeczą/konceptem w moim mikrokosmosie, czytanie dla przyjemności staje się luksusem, wręcz celebracją.
Dopiero po przeczytaniu Narnji stało się dla mnie jasne: kiedy trzymam książkę, i szykuje się do lektury, to czuje się jak na mokradłach Między światami.Kiedy ją otwieram, to jakbym skakała do jednej z sadzawek.

Wracając z targów do domu, do Lyonu, zdarzył mi się wolny czwartkowy wieczór. Ceny biletów powrotnych w dniu zakończenia targów były bardzo wysokie, więc wynajełam hotel przy lotnisku, zarezerwowałam pierwszy lot poranny, o 6h00. Już o 18h00 wzięłam prysznic, wskoczyłam do łóżka, zrobiłam sobie masaż specjalnym olejkiem i otworzyłam książkę. Powoli emocje związane ze spotkaniem tych wszystkich starych i nowych znajomych, wysłuchaniem , zasymilowanym wszystkich informacji, zaczęły się uspokajać. Pojawili sie Wikingowie zasiedlający Islandię i Grenlandię, ich imigracyjne ochoty, by na nowej ziemi odtworzyć nowa Norwegię, popelniane bledy, zamęty historii.. Rano obudziłam sie może i zmęczona, ale z wypoczętym umysłem.

Taki prawie rytuał przejścia. Mogłam ten wieczór spędzić zupełnie inaczej, ktoś powiedziałby – ciekawiej. Ale dla mnie taki wieczór w łóżku z książką, kiedy mogę zamknąć oczy gdy tylko mi się zachce – to prawdziwa perełka.

Widzę moje córki – leżą sobie na kanapie, „nic nie robią”, połykają komiksy wątpliwej wartości i pierwsze romansidła. I pozwalam im się nacieszyć tym czasem, ta chwila, gdy czytanie jest tak naturalne, jak zjedzenie czekolady bez cienia wyrzutu. Ukradkiem im zazdroszcze – tego luksusu rozciągliwego czasu i możliwości „trwonienia” go na pierdoły.

Z czym tu w kwietniu eksperymentować ? Z czasem.

Nie chce poświęcić ani minuty, ani zdania więcej na książkę, którą „warto, trzeba przeczytac”, jesli absolutnie ona do mnie nie przemawia. Za to robic sobie lektura dobrze.

Teraz wracam do lektury moich mejli, wiadomości, spamu…

A Was gorąco zapraszam do wizyty blogów moich  koleżanek:

Uli – Pani Strzelec, Kasi z Ograniczam Się Julii z Nanowosmieci, Marty z Veganama, Moniki z Wielki Kufer, Kasi – Innooka

9 myśli nt. „Eksperymentujesz ? O czytaniu

  1. JM

    Pełna zgoda co do tego, że obecnie „czytanie dla przyjemności staje się luksusem, wręcz celebracją”. Warto chyba przestawić się z książkami na tryb „slow”. Nawet ostatnio znalazłem ciekawie zapowiadającego się nowego bloga slowreading.pl

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      O, dzięki za fajny link.
      Niewątpliwie, delektowanie sie słowem pisanym jest luksusem.
      W tym miejscu chciałabym tylko napisać, że mój kwietniowy (a moze i caloroczny) eksperyment, będzie polegał (polega) na robieniu sobie dobrze lektura, pod wzgledem bardzo subiektywnego klucza : jeżeli książka wciąga mnie od pierwszych stron, idę w to, jeśli mecze sie juz 10 strone, to nawet jesli mialby byc to najbardziej prestiżowy tytuł, po prostu sobie odpuszczam…
      Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  2. Na nowo śmieci

    Z czytaniem powinno być jak z jedzeniem. Przecież nie chcemy pakować do żołądka śmieciowych produktów, to dlaczego zaśmiecamy swoją głowę? Ja z tego powodu zrezygnowałam z wielu serwisów newsowych, bo informacje ze świata polityki mi tylko ciśnienie podnosiły. Czytać lubię, ale tylko wyselekcjonowane treści 😉

    Odpowiedz
  3. Monika Wojciechowska (Paris by Moni)

    Brakuje mi ostatnio ksiazek, ale takich prawdziwych. Poniewaz duzo jezdze, to kupuje na kindla, ale nie czuje ich tak samo, jak tych papierowych. Czytanie dla przyjemnosci staje sie w moim zyciu luksusem, moge tak spedzic polowe wakacji – tylko ja, lezak i ksiazka obok mnie….

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      Doskonale Cię rozumiem 🙂 dlatego, jeśli mam taki ostatni „wolny wieczór” przed podróżą, lubię spędzicie właśnie z książką 🙂

      Odpowiedz
  4. MarDy

    Czytanie zawodowo – internetowe nie ma nic wspólnego z lekturą. W takich tekstach człowiek przeskakuje wzrokiem pomiędzy słowami, linijkami, nie czyta że zrozumieniem całości, szuka słów-kluczy trochę jak przy układaniu puzzli gdzie szuka się z góry klocków tych charakterystycznych, które teoretycznie wystarczą do tego by dowiedzieć się o czym jest ten obraz. A literatura składa się ze zdań przecież. A te czytane w całości zupełnie inaczej działają na mózg niż te zabawy w skojarzenia oparte na analizie wybranych danych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz