Konsumpcjonizm, moda

Zapomniałam : w środę zaczęły się u nas Wyprzedaże.
Ten film i komentarz to tak przy okazji. Bo warto się zastanowić : czy potrzeba mi nowej sukienki ? Co i kogo wspieram kupując sukienkę za na przykład 5€…

Echo

Trochę u mnie cicho.

Już nie oglądam TV, radio – słucham tylko wybranych audycji, najcześciej podkastów, gazety czytam czasem w samolocie (wtedy mam zazwyczaj wybór zagranicznej prasy, co w tej Francji stoi drukiem, zależy przede wszystkim od tego, kto rękę myje redaktorowi naczelnemu). Chowam się przed wiadomościami, nawet tego nie ukrywam.

Czytaj dalej Echo

Nouvelle generation

Odwiedziła mnie wczoraj J.
J. jest corka kolezanki. J. ma lat 20. Najstarsza z sióstr w rodzinie patchworkowej (każda z nich ma innego ojca). Studiuje w Lyonie. Zamieszkała ze swoim chłopakiem. Akurat mielismy zapasowa zmywarke, wiec zmywarka poszla w dobre rece, do ich mieszkania. Zeby podziekowac, przyniosla kwiaty i butelke wina. Zrobilam ciasto z rabarbarem, usiadłyśmy przy stole i porozmawiałyśmy.  Czytaj dalej Nouvelle generation

#52 – O korzyściach z bycia (w związku z ) Color Blind

Siedzę sobie przy stole w pięknej (brązowej) spódniczce w (czerwone) kwiatki i bluzeczce (zielonoturkusowej). Teraz, jak o tym piszę wyobrażam sobie reakcję faceta, znającego na pamięć Alternatywy 4: powiedziałby pewnie : “no i jak to wyglada? Jak gówno w lesie!”. A tu proszę, kulturalnie: “ramiączko Ci spadło”. Pepper wyżebrał u mnie kawałek kiwi i zaraz go wypluł. A Ben: “nie smakuje Ci ,piesku, pomidorek?” Czytaj dalej #52 – O korzyściach z bycia (w związku z ) Color Blind

#51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

Siedzę na lotnisku w Birmingham (bo lot się opóźnił) i prawie się nudzę.

Buszuję miedzy półkami z czasopismami, jak magnes przyciągają mnie te ze strefy fitness.
Rzuciłam się na nie, jakby samo oglądanie ślicznych sylwetek dziewcząt na okładkach pozbawiło mnie tłuszczyku z brzuszka, ramion i dolnej części pleców, już byłam w drodze do kasy, kiedy opadł ze mnie entuzjazm.

Czytaj dalej #51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

O powodzeniu w życiu

Wczoraj były urodziny mojego Ojca.

Zadzwoniłam z życzeniami, miałam okazję zamienić kilka słów, zadzwonił telefon z pracy, musiałam skończyć rozmowę a później skończył się dzień.

(Czasem czuję się, jakbym była na jakiejś planecie z Interstellara, moje 2 godziny mogą śmiało trwać czyjeś 24h).

Tata podziękował za życzenia i powiedział mi, ze jest ze mnie dumny.

Że powiodło mi się w życiu. Czytaj dalej O powodzeniu w życiu

#48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

Brzmi tak banalnie. A przeciez wcale nie jest to takie latwe wprowadzic w zycie. Mieszkam w miescie i choc od kiedy zmienilam prace i pracuje w home office, kupuje w przydomowych sklepikach i unikam hipermarketow, to wcale nie znaczy, ze spozywalam zywnosc produkowana lokalnie i w zgodzie z sezonami. Zle nawyki, ot co.
Plan jest taki:

Czytaj dalej #48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

Konsumentka

Zapraszam na cykl wpisow dotyczacych zywnosci, ktore beda ukazywac sie nieregularnie. Nie beda to bilety o “prawidlowym odzywianiu sie”, tematem ich nie beda przepisy.  Chcialabym, w wolnym tlumaczeniu, przyblizyc Wam ksiazke, ktora mna potrzasnela, to jedna z tych, ktore przeszkadzaja – zyc.

Pozwole sobie pominac osobowosc autora (Jean-Pierre Coffe jest ekscentrykiem, czasem prowokatorem), fakt, ze sie ponoc powtarza (no tak, nie jest to jego pierwsza ksiazka o jedzeniu) I przejde od razu do (tak, bardzo nieeleganckiego) tytulu: Czytaj dalej Konsumentka

Ja, dorastająca matka

Wybyłam (samowolnie), wbrew wlasnym zasadom, z domu w błyskawiczna podróż służbową w tygodniu, kiedy “mam dziecko”. Wiecie co jest najgorsze? Wcale nie organizacja. Mam psaipsiołkę, samotna matkę trójki dziewcząt w wieku zbliżonym do mojej Irenki. Przygarnęła Irke na wieczor i noc, mimo, ze mieszka w innej dzielnicy i mimo, ze musiała specjalnie przyjeżdzać po nią metrem, bo nie ma samochodu. (Ben wraca późno z pracy a ja nie chce, zeby ona sama siedziała w domu przez kilka godzin). Jestem pewna, ze dobrze sie bawiła, bo to takie dziecko, ktore lubi sie socjalizować (nawet zazdrośnie powiem, ze moja nieobecność przekształciła się w imprezę…) Czytaj dalej Ja, dorastająca matka

#42 – London Town – co zwiedzic z 12-to latkami ?

Siedzimy na alpejskiej lace (tak, ucieklismy z miasta, od dwoch remontow) i planujemy przyszly weekend. Wybieramy sie, Cztery Patchworki, do mojego ulubionego miasta.
O ile wiem jak sie soba zajac, kiedy mam tam wolne popoludnie lub wieczor, o tyle zwiedzanie z dwojka podrostkow. Rooftop bary odpadaja. Co wiecej, natknelam sie na opis obrazu pewnego holenderskiego misrza:


The Effects of Intemperance by Jan Steen, Czytaj dalej #42 – London Town – co zwiedzic z 12-to latkami ?

U fryzjera

Relaksowałam się u fryzjera, podczas gdy moje niektóre siwe włosy zamieniały się w przyjemny blond, przeglądając gazety, których zazwyczaj nie kupuję i nie czytam.

Trafiłam na taki krotki wywiad promujący książkę pewnej francuskiej prezenterki telewizyjnej i chyba radiowej. Nie oglądam TV, nie znam jej kariery ani życiorysu, ale w oczy wbiło mi sie kilka zdań : Czytaj dalej U fryzjera

#39 – Wielkanoc. Inaczej.

Tegoroczna Wielkanoc byla zupelnie inna. I (prawie) jedna z moich najulubienszych od dziesiecioleci.

Moja Siostra znalazla gospodarstwo agroturystyczne (Miedzy Zamkami) o 40 km od lotniska w Katowicach.  czyli “w polowie drogi”. Wynajelismy pokoje dla Rodzicow I kazda dla swojej rodziny. To byly swieta z tradycyjnymi wielkanocnymi posilkami, kosciolem I swieconka, rodzina wokol stolu, ale bez swiatecznej bieganiny z mopem I szmata, bez gotowania I stresu czy wszystkim wszystko przypadnie do gustu, bez przymusowych wizyt. Doslownie rodzinnie. Czytaj dalej #39 – Wielkanoc. Inaczej.

Zbiorowa psychoza

Jestem w pracy poza domem. Oznacza to, ze znów narażałam swoje zycie, wsiadając do Embraera, którym ulewa targała w przestworzach, jakby był samolocikiem z papieru.

Nie zaprzeczę, jak większość pasażerów nerwowo spoglądałam na Crew, Crew spoglądał na nas, Pax-ów podejrzliwie. Nieszczęścia chodzą parami a ja nie chce byc ofiara czyjejś frustracji. Opowiadałam Wam branżowy dowcip? “What do pilots use as a contraceptive? Their personalities.”
Czytaj dalej Zbiorowa psychoza

Świat okiem dziecka

Wyslalam Dziewczyny po drobne zakupy. (Obok kawalerki jest prawdziwy Warzywniak. Od lat nie bylam w prawdziwym warzywniaku, takim, gdzie to mydlo I powidlo I jeszcze mozna pogawedzic z Pania Sprzedawczynia, ktora wie wszystko o wszystkim I wszystkich).
I: Wiesz, jajka kosztowaly 1,99, wiec powiedzialam Pani Sprzedawczyni, zeby zatrzymala reszte (1 centym) Czytaj dalej Świat okiem dziecka

#36 – Zasada Pareto na przykladzie mojej (nie)minimalistycznej szafy.

Przeprowadzki, remonty oraz wakacje, to fantastyczne okazje, by przejrzec zawartosc “szafy”. Szczegolnie, ze szafy w sensie stricto nie mam i jestem w trakcie jej projektowania. Nic odkrywczego, prawda ?

Przegladam wiec i moja, i co w niej znajduje ? Potwierdzenie zasady Pareto (20/80). Nosze 20% rzeczy znajdujacych sie w szeroko pojetej “szafie”. Czytaj dalej #36 – Zasada Pareto na przykladzie mojej (nie)minimalistycznej szafy.

#30 – u Agnieszki na Brotteaux

Hej,

Ledwo co wyszlam ze Zlotego Trojkata, nieco ponad 5oo metrow na Poludniowy Wschod a juz czuje sie jak w innym miescie, pardon, miasteczku. I to niesamowicie inspirujacym.

Zapraszam na blog rownolegly, o mojej nowej dzielnicy, Brotteaux, o tutaj :klik

PS. Za to “Na Zachodzie bez zmian”.

Brocante 

Czyli Wyprzedaż, czyli odhaczyłam kolejny punkt z listy 101 w 1001 🙂

Ta była nietypowa, zorganizowały ją dwie fajne dziewczyny, wynajęły teatr, sprzedały miejsce (czyli stół) po 12€ i postarały się, żeby przyszło jak najwiecej ludzi. Czytaj dalej Brocante 

Yogibabu

Ta lista 101 w 1001 jest naprawde swietnym pomyslem. Bo kiedy zdarzaja sie gorsze okresy w zyciu, na nic sie nie ma sily ani ochoty, nie wie sie, w ktorym kierunku spojrzec, co ze soba zrobic, taka totalna dezorientacja czlowieka ogarnia… to wystarczy zajrzec do listy, usiechnac sie i…  juz.

Jest taka pozycja na mojej liscie :

[0/1]   *Codziennie przez 90 dni cwicze joge (sun salut minimum) Czytaj dalej Yogibabu

#23 – Co warto zwiedzic w Lyonie : musee des confluences

Confluences – czyli spotkania, połączenia. Piękna nazwa dla Muzeum. Powstało w miejscu spotkania dwóch rzek, Rhône i Saône. Spotykają sie w nim Antropologia, Etnografia, nauki o Ziemi, Biologia, Filozofia i wiele, wiele innych Nauk, i spotykają nas, zwiedzajacych. Nie dajcie się  zmylić tej brzydkiej bryle, kryje ona w sobie wiele niespodzianek. Czytaj dalej #23 – Co warto zwiedzic w Lyonie : musee des confluences

Wulkan

– Wygasłam, wiesz? – powiedziałam dziś przy kolacji staremu, dobremu kumplowi.
– Czasem myślimy, ze wulkan jest wygasły, a przy sprzyjających dla niego warunkach on się budzi, w najbardziej zaskakującym momencie.
Czytaj dalej Wulkan

#20 – O wykreslaniu

Przez przypadek wstapilam dzis do kosciola. Chodze tak rzadko, choc mieszkam przeciez naprzeciwko. Msza o 8h45, Sroda Popielcowa i niezwykle madre kazanie.

O wykresleniu z zycia czasownika “sprobuje”. Od siebie, po polsku dorzuce jeszcze czasownik “zobacze”. Czytaj dalej #20 – O wykreslaniu

#18 – music box – oczko

Znalazłam torbę z kasetami.
Tu we Francji, w moim piątym mieszkaniu, znalazłam torbę z kasetami.

Wieczór smutku i wspomnień. Powspominałam jak nagrywałyśmy z Anią piosenki, jak siedziałyśmy i liczyłysmy minuty, tak by zmieściło się na jednej stronie.
Bardzo twórcze zajęcie, zrobic taką składankę. Wybrać z ulubionych piosenek te, które bedą sie razem komponowały. Albo jak nagrałam na bajkach z dzieciństwa Modern Talking 🙂 Czytaj dalej #18 – music box – oczko

#17 – Książka Elise Franck

Dopiero dzisiaj wpadła w moje ręce, chociaż w mojej biblioteczce jest już od kilku lat. Przyznam ze wstydem, ze sam tytuł mnie odrzucał, po minimalistycznych porządkach tylko cudem ta książka się w niej ostała.

Z pewnymi tematami jest jak z nauka języków. Na przykład, jeśli uczysz się francuskiego, ale dopiero zaczynasz i nie znasz francuskiej mentalności nie będzie Cie śmieszyła komedia “Les Bronzes font du ski”.  Czytaj dalej #17 – Książka Elise Franck

Nawyki – organizacja miejsca pracy

Mam to szczęście, ze moge pracować w domu. Urządziłam sobie biuro, ale przyznam, że po pierwsze stoi na nim moj prywatny komputer a po drugie lubię pracować rownież na kanapie, w fotelu, w łożku, przy stole w jadalni, w kuchni a nawet przy biurku Irenki. Pozniej chodzę i zbieram, nie tylko kubki po yerba maté ale i kable od ładowarki, tu zostawiłam słuchawki, tam zeszyt… Czytaj dalej Nawyki – organizacja miejsca pracy

#12 – Walizka

Miałam zatytułować ten bilecik : “Walizka Minimalistki w Podróży slużbowej”, ale po rozmowie z kolegami z pracy zmieniłam zdanie.

W powszechnej opinii mimilalizm jest mieszany z “frugal style of life”. Minimalista “musi” zadowalać się “minimum”, bez wzgledu na estetykę, jakość otaczajàcych go przedmiotów, czy po prostu własny gust. Musi liczyć ilość posiadanych przedmiotów i ciągle się zmuszać do nieposiadania. Czytaj dalej #12 – Walizka

#jesuischarlie

Jestem wstrząśnięta.

W Paryżu, w redakcji Charlie Hebdo zastrzelono 12 osób.

Dlaczego ? Bo humor, którym Charlie częstował swoich czytelników “obrażał uczucia religijne”. Oto, kropla, która przepełniła wazę :

Wciąż żadnego zamachu we Francji? Poczekajcie – mamy czas do końca Stycznia, żeby składać życzenia* (*We Francji wysyła się kartki noworoczne w Nowym Roku)

Czytaj dalej #jesuischarlie

Projekt Mieszkanie – część pierwsza

Projekt Mieszkanie nie zakończył się na zakupie .

Najpierw poniesiona fantazją marzyłam o domu. Rzeczywistość ściągnęła mnie na ziemię.  Wyprowadzić się z Lyonu, na przykład w Mont D’Or lub gdzieś w  Bourgogne? To oznaczałoby spędzać codziennie godzinę, półtorej dowożą dzieci do szkoły, tyle samo przeznaczyć na powrót. To byl argument nie do zbicia. Domek pod lasem, z ogródkiem, kwiatami i warzywami, zostawiam tam, gdzie mu dobrze i ciepło, czyli w mojej głowie, na jakiś czas, i wracam do codzienności.  Czytaj dalej Projekt Mieszkanie – część pierwsza

Moja pierwsza lista 101 w 1001

lista 101 rzeczy do zrobienia w 1001 dni

Zamiast Wstępu, zróbmy krok wstecz, zapożyczam wpis z mojego poprzedniego bloga i kontynuuję moja liste 101 w 1001, jak to zwykle bywa, w innej formie…

wtorek, 3 grudnia 2013

Zainspirowała mnie Niebieskoszara. I zbiega się to troszkę z takim moim aktualnym trendem do porządkowania sobie życia… Poczytałam szerzej o tym projekcie TUTAJ, i stworzyłam własną listę: Start: 03 Grudnia 2013 Finisz: 29 Sierpnia 2016 01/01/2015 : dzień 3941001 – [2+2+7+8+0+2+4+2+1+9+2= 39/101] Czytaj dalej Moja pierwsza lista 101 w 1001